marcelina1Marcelina była jedną z gwiazd podczas koncertu „Panny Wyklęte” w rzeszowskim klubie Pod Palmą. Przy okazji opowiedziała nam o albumie „Wschody / Zachody”, inspiracjach i planach na przyszłość. 

 

W ubiegłym roku wydałaś swoją drugą solową płytę „Wschody/Zachody”. Co w tej płycie jest takiego, czego nie ma na pierwszej płycie – „Marcelina” oraz w EP – „Znikam”?

Nie zrobiłam tą płytą jakieś totalnej rewolucji jeśli chodzi o nasz styl. Pozostaje Marcelinowa!  Ale z pewnością jest inna, dojrzalsza bo przybyło mi lat, doświadczenia, inne są emocje. To wszystko wpływa na to jak brzmi muzyka.  Zrobiłam tą płytę też z innymi producentami. Pozostał Robert Cichy, towarzyszy mi od lat na scenie i w studiu. Doszedł Kuba Galiński. Chcieliśmy zrobić tą płytę bardziej gitarową, by brzmieniowo była bliższa temu co jest na koncertach. Mniej elektroniki, więcej żywego brzmienia, gitar, perkusji.  Na tej płycie też napisałam wszystkie teksty (oprócz jednego „Łap mnie”, tu gościem był Budyń z Pogodno) . Wcześniej, na pierwszej płycie pomagała mi Natalia Grosiak. Przy niej się szkoliłam i teraz z satysfakcją mogę robić to sama i bardzo to lubię. Takie to subtelne różnice ale jednak zauważalne!

Jesteś w stu procentach zadowolona z tej płyty, czy po którymś przesłuchaniu jakiejś piosenki stwierdziłaś, że „to bym zrobiła inaczej”, ,,tutaj bym coś zmieniła”?

Jestem zadowolona. Świetnie nam się gra ten materiał na koncertach i daje nam to dużo przyjemności. Płyta została też dobrze przyjęta przez fanów i krytykę a teledysk do „Karmelove” przekroczył właśnie 2 miliony odsłon na youtube. To wszystko daje mi poczucie satysfakcji i tego, że warto to robić dalej. Zawsze przychodzi taki moment, że coś by się zmieniło. Ważne by nie wpaść w taki wir „grzebania” w piosence bez końca. Czasem można się tak zapętlić i latami nie wypuścić niczego bo się to ciągle „doszlifowuje”. Mam takich znajomych. Później coś co było świeże i fajne zwyczajnie się starzeje. Ja mam czasem taką tendencję, żeby nagrywać jeszcze raz i jeszcze i może spróbować coś innego, ale współpracując z doświadczonymi muzykami i producentami powoli się tego oduczyłam. Myślę, że dobrze jak artysta słuchając swoich wcześniejszych nagrań czuje progres, i że coś już by zrobił inaczej, natomiast ważne jest by wypuszczać rzeczy, które są na dana chwile aktualne i iść dalej.  Jak słucham pierwszej płyty mam kawałki, które lubię bardziej lub mniej, ale mam też do nich sentyment. Natomiast absolutnie nie mam poczucia, że czegoś w swoim dorobku się wstydzę.

10565944_810304975668610_951829444_nWracając do tego sentymentu, o którym mówiłaś, masz jakąś jedną ulubioną piosenkę ze swoich płyt, do której masz właśnie jakiś szczególny sentyment?

Hmm. Z każdą piosenką wiąże się jakaś ważna dla mnie historia. Na pierwszej płycie zdecydowanie ważną dla mnie jest piosenka „Tatku”. Dla mnie była ona takim oczyszczeniem i pożegnaniem. Lubię też piosenkę „Szukam Cię”. Powstała bardzo spontanicznie w studiu, opowiada o szukaniu inspiracji, muzyki, samego siebie. Słowa same mi się układały na języku, to było dosyć ciekawe, ze tak pojawiło się samo i nagle. Podobnie było z piosenką „Znikam”. Powstała w jeden dzień w studiu od początku do końca. Miałam jakiś ciężki okres i ona tak ze mnie sama wypłynęła. Na nowej płycie na pewno przełomową piosenką jest „Karmelove”. Począwszy od tego, że bardzo polubiłam tą kompozycje i musiałam trochę powalczyć o to, by znalazła się na płycie, przez tekst, który jest dla mnie ważny, po spotkanie z Roguckim na totalnym spontanie i sukces tego singla i teledysku. To na pewno był przełom dla nas. Ale lubię też „Modlitwę o pszczoły”! To taka afirmacja dobrego świata, cieszę się, że mimo tego, iż nie jest singlem dużo ludzi pisze, że dla nich to najlepszy kawałek z płyty głównie z powodu tekstu. Dobrze, że ludzie chcą się czasem zatrzymać, zastanowić nad tym co nas otacza i chcą o to dbać. Jak widzisz, nie mam takiej jednej piosenki!

 

Szykujesz jakiś teledysk, czy już pracujesz nad nowym materiałem na nową płytę?

Zaczęliśmy już pracować nad nową płytą. To na razie nagrywanie wstępnych pomysłów i zbieranie inspiracji, ale mogę powiedzieć, że trzecia płyta zdecydowanie zaczyna nabierać jakiegoś kierunku i zajmuję mi głowę!

 

Jeżeli chodzi o promocję płyty to jako uczestniczka akcji Wspieramy Polskich Artystów masz zapewnione! Wracając do Piotra Roguckiego i duetu do piosenki ,,Karmelove”. Jeszcze był jeden popularny duet – z zespołem Happysad – ,,Nie będziem płakać”. Powiedz, jak wyglądała współpraca z tymi artystami?

Muszę chyba wrócić do momentu jak to w ogóle doszło do tego, że się spotkaliśmy. To było tak, że zagraliśmy na Heineken Open’er w roku 2011, po pierwszej płycie. Tam właśnie chłopcy z zespołu Happysad (wtedy akurat wśród publiczności)  usłyszeli nas pierwszy raz i im się spodobało. Zaprosili nas do zagrania przed nimi supportu w Stodole. Zagraliśmy ten support i pare miesięcy później była kolejna propozycja. Zostałam zaproszona do duetu na płytę ,,Ciepło/Zimno” . Za ty poszła wspólna trasa koncertowa i tak oto zaprzyjaźniliśmy się. Teraz jesteśmy cały czas w kontakcie i mocno się wspieramy.

Powiedz mi, jeżeli chodzi o Twoje piosenki. Bardzo często w nawiązujesz w nich do miłości, bliskości, jakiejś namiętności. Bardzo często jest ten motyw…

Ja bym się nigdy nie dała zaszufladkować w taką wokalistkę, która tylko o tym śpiewa, bo jednak poruszam wiele innych emocji. Ta miłość w piosenkach po prostu chyba najbardziej porusza ludzi i te kawałki w których ona występuje wzbudzają najwięcej emocji.

Dlaczego wybrałaś właśnie taki temat?

W tych piosenkach, w których akurat nie śpiewam o czymś innym, jest miłość bo tak mi się skojarzyły. Zawsze jak usłyszę daną piosenkę pasuje mi do niej dana historia lub obraz. Wtedy zaczynam budować wokół tego tekst.

Pisząc piosenki inspirujesz się jakimiś artystami, czy po prostu danymi sytuacjami, które Cię spotkają w życiu?

Najbardziej inspiruje mnie to, co mnie otacza. Tym bardziej, że moje życie jest dosyć burzliwe i zmienne. Cały czas się przeprowadzam, podróżuję, poznaję nowych ludzi. Dotykam różnych światów, czasem odmiennych. Pochodzę z nie muzycznej rodziny. Moja mama jest stomatologiem , mój ojciec był elektrykiem. Wychowywałam się w małym mieście. Postanowiłam studiować muzykę w Katowicach, ale mieszkać we Wrocławiu i tam dziennie studiować fizjoterapię. Więc w domu było spokojnie, w Katowicach przeżyłam raczej szalony okres a na studiach z fizjoterapii pracowałam w szpitalach, gdzie raczej nie było wesoło. Teraz mieszkam w Warszawie i jeżdżę w trasy z muzykami, kręcę klipy itd. Te wszystkie spotkania i zderzenia różnych środowisk są dla mnie bardzo inspirujące. Każdy człowiek to inna historia i inne poglądy na świat. Ciągle się uczę i doświadczam. To najpiękniejsza inspiracja. Ale oczywiście słucham bardzo dużo muzyki i to mnie też inspiruje. Jednak czasem nad wszystkim góruje taki spontaniczy duch „Idź w to, zobaczymy co z tego połączenia wyjdzie.”

10588626_810304845668623_1364761003_nA jeżeli chodzi o panią Irenę Santor, ostatnio wypuściła swój pierwszy profesjonalny teledysk do ,,Chodź na kawę Warszawo”, jak to się stało, że znalazłaś się w tym teledysku?

Zostałam zaproszona, jak wielu innych artystów którzy w tym klipie wystąpili. Była Mela Koteluk, Muniek, Zbigniew Wodecki czy Dawid Kwiatkowski! Zbieranina artystów znanych, topowych, weteranów polskiej sceny i też tych młodych, niszowych. Przyjęłam to zaproszenie bo po pierwsze takich rzeczy nie sposób odmówić, a po drugie Irena Santor była w moim domu obecna od dziecka. Mój dziadek ją uwielbiał i zawsze mówił, ze gdyby nie babcia to by się z Ireną ożenił! Niedawno mój dziadek umarł, więc jak niedługo później taką propozycję odczytałam to wręcz jak jakieś pozdrowienie z raju!

Widać przeznaczenie !

Dokładnie! Musiałam ją spotkać.

Powiedz mi, jakie masz plany na przyszłość – zawodowe.

Na pewno przed nami jest trasa. Najpierw taka akustyczna, letnia, a później na jesień już trasa promująca płytę ,,Wschody/Zachody” –pojawimy się w takich większych miastach Polski, w mniejszych też, bo jest też  np. Strumień koło Cieszyna.

Zapraszamy do Rzeszowa też!

No właśnie ! Cały czas potwierdzamy kolejne miasta i daty więc to całkiem możliwe. Będzie się więc dużo działo na jesień, będziemy podróżować w busie, będzie na pewno wesoło i tym będziemy chcieli zarażać ludzi, których spotkamy po drodze.

10596134_810305055668602_447589055_nTego Ci właśnie życzę!  Powracając do dzisiejszego koncertu Pod Palmą. Jeżeli chodzi o „Panny Wyklęte”, powiedz mi jak to się stało, że znalazłaś się w tym projekcie?

Poznaliśmy się z Darkiem na koncercie charytatywnym. Wysłuchał nasz koncert i zaraz po podszedł i zaprosił mnie do tego projektu. Pytał czy teksty piszę sama, tu akurat to ważne bo wokalistki zaproszone do projektu mają niełatwe zadanie napisania tekstu traktującego na ważne historyczne tematy. Kilka miesięcy później spotkaliśmy się drugi raz już oficjalnie, dostałam wszystkie informacje i wytyczne i kolejne kilka miesięcy przygotowywałam się do tego projektu. Czytałam, zagłębiałam w temat. Ostatecznie śpiewam dwie piosenki na płycie Panien Wyklętych. W przygotowaniu jest kolejna płyta. To duże wyzwanie ale bardzo się cieszę, że wzięłam w tym udział.

A dzisiaj co zaśpiewasz dla nas?

Właśnie te dwie piosenki z płyty Panny Wyklęte, czyli „Prawem Wilka” i „On Nie Zapomni”.

To jest  tak jakby patriotyczny koncert. Powiedz mi, jesteś patriotką?

Kiedyś usiadłam i chwile zastanawiałam się nad tym patriotyzmem. To mi się strasznie wzniośle kojarzyło. No bo jednak ciężko w naszych czasach wyobrazić sobie, że bierzesz szable lub pistolet i idziesz się bić za ojczyznę albo oddajesz życie. Natomiast pomyślałam, ze pomijając te na ten czas dosyć abstrakcyjne myślenie patriotyzm tkwi też w zupełnie innych rzeczach. Choćby to, że lubię mój kraj, cenię go za piękno i unikalność. Pochodzę z gór i uwielbiam tamtejsze tradycje. Przekazujemy je sobie z pokolenia na pokolenie i zawsze o to dbaliśmy. Dbam też o polski język, bardzo nie lubię jak ktoś go kaleczy. Dbam o swoją przestrzeń, sortuję śmieci czy też nie śmiecę idąc miastem. Kibicuję polskim sportowcom. I tak reasumując to wszystko, mieszkam w Polsce i lubię ten kraj, nie chciałabym by ktoś tu przyjechał i to wszystko mi odebrał- polski język, polskie tradycje, potrawy, zrównał z ziemią nasze zabytki. Nikt chyba by tego nie chciał. Więc codziennie małymi krokami o to walczymy, by ten kraj był właśnie taki, atrakcyjny, kolorowy, dobry. To też jest patriotyzm. No bo przecież nie anarchia.

Teraz troszeczkę odbiegniemy od tematu. Jesteś młodą wokalistką powiedz mi, z jakimi największymi problemami borykają się właśnie takie młode wokalistki?

To jest temat rzeka. Naprawdę! Myślę, że każdy ma trochę inaczej…

10592520_810305212335253_1988124657_nAle na swoim przykładzie?

Jak w każdym zawodzie są plusy i minusy. Jest to wolny zawód więc jest trochę czasami nie stabilny.  Tak naprawdę bardzo dużo zależy od tego jaki kto ma na siebie pomysł. Bo zanim zaczną Cie zapraszać na wielkie festiwale, duże sceny zanim przyjdą na Ciebie tłumy ludzi i nie będziesz musiał się już o nic martwić to jest jeszcze ta droga. No i ona nie jest łatwa, ale jeśli jest się konsekwentnym, wierzy się w to co się robi i otacza się dobrymi ludźmi to ona daje wiele satysfakcji i jest piękną przygodą. Stąd nie chce mi się rozwodzić nad trudami życia młodego artysty, bo wolę skupić się na tych pozytywnych aspektach, dzięki takiemu podejściu przyciągam też dobre zdarzenia.

 

To już pominiemy te pytania o problemy młodych artystów. Moje zdanie o polskim show-biznesie jest takie, że żeby zaistnieć w mediach w dzisiejszych czasach trzeba, tak jak nazwa wskazuje, robić wielkie show i wtedy będzie biznes. W Polsce jest tak, że niekoniecznie dobrzy artyści są tymi na topie. Jakie jest Twoje zdanie na temat polskiego show-biznesu ?  Jakie są plusy, jakie minusy?

Jakoś przestałam się jakiś czas temu nad tym zastanawiać. Każdy ma swój pomysł na siebie i nie chce mi się trochę tego oceniać. Wolę się skupić na tym, co ja robię i po co. Są celebryci i są artyści. Jest maintreame i jest alternatywa. Zawsze tak było. I po prostu staram się w tym świecie znaleźć lukę dla siebie. Ja mam taki cel, żeby być dobrą artystką, która się rozwija cały czas, która tworzy muzykę szczerze, i gra z ludźmi, którzy też chcą to robić, bo to kochają. Całe szczęście ostatnio pojawia się coraz więcej miejsca na taka muzykę, która jest czymś pomiędzy tym popularnym nurtem a tym sticte underground’owym. Pojawiło się określenie  Pop alternatywny i to chyba dobrze. Tacy artyści jak Mela Koteluk, Sorry Boys, Iza Lach czy Marcelina zostali wrzuceni do tej szufladki i chyba się nie co obrażać za takie określenie i takie towarzystwo.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie w przeciągu całego życia? Takie jedno?

Oj nie wiem.. są sukcesy małe i duże a czasem jakieś porażki i tak to się miesza. Ciężko wskazać taki jeden największy tym bardziej, że sukcesem czasem są takie rzeczy wewnątrz Ciebie…hmm. Na pewno to, że odważyłam się pójść tą drogą mimo, że nikt w mojej rodzinie nie przetarł mi szlaków. Podjęłam wiele szalonych decyzji z tym związanych. Kilka przeprowadzek, pociągnięcie kilku srok za ogon w tym samym czasie, studia, drugie studia, nagrania płyty, pisanie pracy magisterskiej gdzieś na kolanie w pociągu. Ale też sukcesem jest oglądalność naszego klipu do „Karmelove”! Sukcesem też była podróż i rejestrowanie koncertu live na Mauritiusie. Nie umiem wskazać jednego najważniejszego, bo one są trochę ze sobą połączone a każdy smakuje trochę inaczej!

Grasz, ale jesteś samoukiem?

Jestem i nie jestem, bo skończyłam pierwszy stopień szkoły muzycznej na pianinie, ale z dwóją i bardzo mi kiepsko szło. Więc później chwyciłam za gitarę!

Właśnie czytałem wywiad i tam było właśnie, że dostałaś dwóje za pianino i pani Ci powiedziała, żebyś już nie grała. Grasz dalej czy nie?

Czasem sobie ćwiczę na pianinie. Ale raczej dla siebie . Nie  mam serca do tego instrumentu.. Może przez to, że na gitarze nigdy się nie uczyłam robię to jakoś po swojemu i intuicyjnie. Jeśli coś komponuję to też na gitarze. Z resztą Cichy (Robert Cichy, mój gitarzysta) mnie też do tego zawsze zachęcał i wspiera mnie w tym więc mam niezłe plecy!

Już na koniec, powiedz mi… jesteś muzykoholiczką?

Jestem ale nie taką stu procentową. Znam muzyków dla których to jest jedyną i najważniejszą pasją. Muzyka jest cały czas. Ja owszem kocham to robić i nie wyobrażam sobie żyć inaczej. Uwielbiam tez słuchać muzyki bardzo głośno w samochodzie podczas podróży, to nawet taki mój rytuał. Niektóre płyty są ze mną w samochodzie od nastu lat i mi się nie nudzą bo po prostu to są klasyki na podróże i koniec. Natomiast często mam tak, że siedzę w kompletnej ciszy i w domu napawam się nią i nie słucham nic. Często też lubię oddać się jakieś innej pasji żeby się oderwać. Uwielbiam uprawiać sport i po prostu kocham ten moment kiedy np. wskakuję do basenu i nagle nie słychać nic.. i świat tak jakby zwalnia.

10589690_810305215668586_1266199766_n

 

rozmowa: Tomasz Ochota

zdjęcia: Iza Kuźniar

 

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "„Dobrze, że ludzie chcą się czasem zatrzymać” – wywiad z Marceliną"

Dodaj komentarz

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] …przeczytaj wywiad z Marceliną […]

wpDiscuz