Fot. Stanisław KusiakKobieta wyznająca indywidualizm w pogardzie na modę i schematy, artystka, dla której muzyka jest synonimem wolności absolutnej.

 

 

 

 

Dlaczego jesteś nieuleczalną idealistką? 

Pomimo wielu przykrych przeżyć nie udało mi się mojego tytanowego kręgosłupa moralnego złamać, nadal uparcie wierzę w ludzi i dostrzegam w nich tę jaśniejszą, lepszą stronę, nadal trzymam się swoich ideałów, wartości, nadal wierzę w marzenia i w to, że warto je realizować. Ciężki przypadek – pacjent nie rokuje.

Mówisz o sobie: „Osiem dusz w jednym ciele – każda chce śpiewać” – dlaczego akurat osiem?

Taką już mam popieprzoną, złożoną osobowość, jakby było mnie osiem osób w jednej – chyba taka już moja uroda.

Jesteś samoukiem, jak wyglądała Twoja indywidualna praca nad wokalem? Gdzie go ćwiczyłaś?

Nie ma w moim życiu ani jednego dnia bez śpiewania, bo nie umiem bez tego żyć. Choćby to było bodaj nucenie „pod nosem”, czy w dniu niedyspozycji śpiewanie w myślach. To są grube setki występów i koncertów na imprezach otwartych i zamkniętych. To są tysiące godzin ćwiczeń i nauki repertuaru w domu.

Fot. Sebastian Fiedorek

W jednym z wywiadów powiedziałaś o muzyce: „grając z losem o najwyższą stawkę jaką jest spełnienie marzeń zagrałam va banque” – nie bałaś się ryzyka, że stawiając wszystko na jedną kartę, możesz wszystko stracić?

Oczywiście, że pojawia się strach. Mi jednak zawsze imponowała odwaga. Jeśli nie spróbuję i nie zaryzykuję – marzenia pozostaną tylko mrzonką i wymysłem małej dziewczynki a ja zostanę zgorzkniałą, sfrustrowaną i nieszczęśliwą kobietą unieszczęśliwiającą swoją goryczą ludzi dookoła, a przecież nie o to chodzi. Zawsze jest czas żeby się poddać ale nie zawsze jest czas by walczyć, więc wybór jest prosty.

Byłaś wokalistką takich zespołów jak Brown, (coverowe: Party Music, The LiRRa, Triglav) czy Funky S’Cool, Tension Zero, Kuki Pau, z którym zespołem zyskałaś najwięcej?
Z każdym nauczyłam się czegoś zupełnie innego i równie ważnego. Nadal się uczę i mam nadzieję nigdy nie przestać się uczyć. Współpraca z różnymi ludźmi zawsze wiele wnosi. A w muzyce to jest nieopisana frajda móc obcować z różnymi muzykami, eksperymentować w różnych kierunkach – to bardzo rozwijające i ubogacające.

Dlaczego jesteś zmęczona śpiewaniem coverów?

Bo robię to od bardzo dawna. To nie jest złe, można swoje emocje wszak ubrać w cudze słowa. Można covery grać ciekawie i ambitnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – cover może zagrać każdy – lepiej, gorzej – ale każdy. Chciałabym już odchodzić od tego rzemiosła i kierować się w stronę sztuki, czyli tworzenia, po to piszę swoje piosenki by przemawiać do publiczności swoimi słowami i dźwiękami. Poza tym chyba każdy artysta otwarcie lub po cichu marzy by jego własne kompozycje podobały się. Zobaczyć pod sceną ludzi śpiewających twoją piosenkę – bezcenne, dla takich chwil warto żyć i mocno się starać.

005Pisanie tekstów nie jest czymś prostym, zwłaszcza, gdy chce się przekazać całego siebie, jak to jest w Twoim przypadku?

Setki, jeśli nie tysiące moich tekstów lądowały w koszu, bo były zbyt płaskie i banalne. Nie wypuściłabym tego w świat. Już wystarczająco dużo treści nijakich i płytkich sączy się z mediów. Nie ma tam dla mnie miejsca. Osobiście uwielbiam piosenki o czymś, teksty, które coś wnoszą, o czymś opowiadają i sama zamierzam takie serwować.

Ważną kwestią w Twojej muzycznej twórczości jest fakt, że śpiewasz dla ludzi, dlaczego?

Bo gdybym robiła to wyłącznie dla siebie równie dobrze mogłabym ograniczyć się do wesołej twórczości klozetowo-prysznicowej. Ja po prostu kocham ludzi. Gdy stoję na scenie, przed publicznością następuje przepływ emocji – przeżywam, daję to ludziom, a słuchacz nie pozostaje mi dłużny. Tworzy się specyficzne emocjonalne sprzężenie zwrotne. To jest magia. I to uzależnia. Muzyka to arcybogaty język pozwalający komunikować się sercom.

Jacy artyści są dla Ciebie inspiracją?

W dziedzinie tekstów moi bogowie sceny polskiej to: Wojciech Waglewski (Voo Voo), Hubert „Spięty” Dobaczewski (Lao Che), Katarzyna Nosowska i oczywiście Jeremi Przybora i Agnieszka Osiecka. W dziedzinie muzyki zachwyca mnie bardzo wielu wykonawców, lista jest długa, na pewno na najwyższych miejscach znajdują się Freddie Mercury, Sting, Annie Lennox, Tina Turner, zespoły takie jak Machine Head, Tool, Karnivool i jeszcze wiele, wiele innych z wielu gałęzi muzycznych.


Jesteś artystką wszechstronną, której kręgosłup jest rockowy, a kończyny masz nie do pary – gdybyś miała wybrać jedną z dróg muzycznych, w jakim kierunku byś skierowała swoją karierę muzyczną?

Stworzyłabym własny gatunek gdzie nie ma absolutnie żadnych ograniczeń – ograniczenia są dla ludzi ograniczonych.

Z zespołem Tension Zero wydaliście dwie EP-ki – „Angelawyer” oraz „Devilawyer”, z zespołem Kuku Pau – nagrania trwają, czego możemy się spodziewać w przyszłości?
Obecnie pracuję równolegle nad swoją pierwszą solową płytą i nad pełną płytą Tension Zero. W Tension Zero teksty są po angielsku z założenia i tak zostanie. To jest muzyka cięższa, rockowa. Kompozycje będą zróżnicowane i na pewno wokalnie trudne – jestem specjalistką w wymyślaniu partii wokalnych, których potem sama muszę się nauczyć śpiewać, bo początkowo nie ogarniam tego co produkuje moja głowa. Będą zaproszone ciekawe postaci do współpracy. Z Kuki Pau zamykamy „stary” materiał, idzie nam bardzo powoli.

Pracujesz również nad solowym albumem, w jednym z wywiadów czytamy, że będzie on po polsku, co możesz jeszcze zdradzić?
Z wielu napisanych przeze mnie utworów wybrałam na początek te nieco łatwiejsze w odbiorze – niech to będzie forma przystawki. Te trudniejsze zostawiam na później jako danie główne. Kompozycje będą zróżnicowane w swoim charakterze. Też zamierzam zaprosić gościnnie kilku znajomych świetnych muzyków.

Wzięłaś udział w programie „The Voice of Poland”, zacznę trochę od nietypowego pytania – co trzeba mieć oprócz dobrego głosu, aby zajść tak wysoko jak Ty w programach typu talent-show?

Szczęście.

Podczas Przesłuchań w Ciemno, Marek Piekarczyk powiedział, że „walczysz o serca ludzkie całą sobą” – tym zachęcił Cię do swojej drużyny?

Tak. Zgadł, skumał co mi chodzi. Pozostali trenerzy skupiali się tylko na tym, że podobnie śpiewam jak Agnieszka Chylińska.

W  II odcinku LIVE pokazałaś się z zupełnie innej strony! Wyglądałaś fantastycznie, jednakże czytając komentarze na YouTube, ludzie tego kompletnie nie kupili, wolą Ciebie jako rockową dziewczynę, zgadzasz się z nimi? Dlaczego pozwoliłaś na takie zmiany?
Jeśli chodzi o wygląd – lubię częste zmiany, unikam nudy. Co do ostatniego występu – nie jestem z niego zadowolona, wyszło cukierkowo-musicalowo, wyczerpałam limit kiczu do końca życia. Ale pocieszam się tym, że skopać cover to żadna hańba. Wstyd byłoby wydać autorską szmirę. Co do komentarzy na YouTube – nie jestem, nigdy nie byłam i nigdy nie będę drugą Chylińską. To, że ktoś woli mnie w wersji rockowej nie jest powodem do tego, żebym specjalnie się ograniczała, tylko dlatego że nie pasuję komuś do jego etykietek.

Niedawno premierę miała piosenka „Zobaczyć to znów” rapera – Rete, w której możemy usłyszeć również Twój wokal. Jak wyglądała współpraca?

Kiedyś razem z Rete współtworzyliśmy skład Funky S’Cool, wydaliśmy naszą płytę z dużym opóźnieniem i skład się rozszedł w swoje strony. Rete niedawno wydał płytę autorską, solową, i po prostu zaprosił mnie do współpracy przy jednym z utworów. Wręczył mi tekst a ja już wiedziałam co z nim zrobić

DSC_0644Co sądzisz o artystach, którzy robią muzykę tylko i wyłącznie dla pieniędzy, a ich teksty są o niczym, robią skandale i liczą się z tym, aby o nich tylko mówiono?

Nie mi to osądzać. Mam to gdzieś. Niech każdy robi to co lubi, niech robi swoje i nie wpieprza się innym w ich sprawy. Ja nie życzę sobie, żeby mi ktokolwiek cokolwiek narzucał w muzyce – co jest dobre a co jest be fe i łe i sama też nie zamierzam nikomu niczego perswadować i narzucać. Muzyka to wolność – jeden chce zawiłych, górnolotnych niuansów; a drugi lansu i hajsu. No i dobrze że się różnimy, dzięki temu jest w czym wybierać.

Jesteś pracoholiczką, ascetką, rzadko imprezujesz – nie szkoda Ci tych lat swojego życia?

Nie. Żyję w zgodzie ze swoją pasją i powołaniem. Gdy mogę sobie na to pozwolić to – wierz mi – lubię i potrafię się grubo zabawić ;). W większości przypadków jednak ja pracuję na imprezach i bawię się tym świetnie. Dla równowagi potrzebuję czasami zaszyć się gdzieś w dziczy i ciszy. Ot, zwykła higiena psychiczna. A ostatnio większość mojego czasu zajmuje tworzenie i organizacja wszystkiego, co z tym związane. Ale robię to co kocham. I jak śpiewała Edith Piaf „Non, je ne regrette rien!” (czy. Nie, nie żal mi żadnej z chwil).

DSC_0656Oprócz osiągnięć muzycznych masz również na swoim koncie nagrodę za 1. miejsce dla najlepszej aktorki w I rzeszowskim festiwalu teatrów amatorskich – „Melpomena pod gwiazdami” – opowiedz nam coś o Twojej roli w tym festiwalu.

To był dziwny zbieg okoliczności. Na casting zabrałam moją ówczesną sympatię typa, który marzył o aktorstwie, ja wzięłam udział niejako przy okazji, lecz gdy kolejno wychodziliśmy zaprezentować się na scenie to właśnie ja zwróciłam na siebie uwagę, mój towarzysz niestety nie. Po jakimś czasie odebrałam telefon z propozycją zagrania w sztuce. Zagrałam. Monodram był właściwie o mnie – o kobiecie, która z wszystkim sobie świetnie radzi, ale sfera uczuciowa to jej słaby punkt. Na scenie musiałam po prostu być 200% sobą. Ja tam przeżywałam swoje autentyczne emocje i płakałam na scenie autentycznymi łzami na końcu aktu. I tak się stało, że ogłoszono mnie najlepszą aktorką owej pierwszej edycji festiwalu. Chętnie bym powtórzyła przygodę z aktorstwem.


Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie, którzy są nieuleczalnymi idealistami często popadają w depresję, Ty z niej wyszłaś, masz może jakieś rady dla osób, które nie potrafią z tego przezwyciężyć?

Wyobraź sobie że szybujesz sobie w kosmosie i zaczyna cię zasysać wielka czarna dziura. Z deprechą jest jak z czarną dziurą, zasysa nawet światło. Odwróć głowę, pomyśl inaczej, poza tą czarną dziurą jest przecież jeszcze olbrzymi, cudny, przepiękny kosmos który możesz przemierzać. Miliony fascynujących galaktyk. Ty wybierasz kierunek w którym podążasz

Jakie plany na przyszłość ?

Dokończyć to co zaczęłam – płytę solową i płytę Tension Zero, jak najwięcej koncertować, podróżować i spędzać czas z ciekawymi ludźmi – czyli pisać treść księgi mojego życia tymi trzema długopisami moich pasji. Jak w kawałku Mesa „niech nigdy sedno nie stanie się drzemką poobiednią”.

Polub Dominikę na Facebooku:

Wywiad został przeprowadzony w ramach warsztatów MUZYCZNY RZESZÓW dla portalu MapaKultury.pl

 

Fot. Stanisław Kusiak, Sebastian Fiedorek, Karolina Słowik

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz