ola ost

Smutne jest to co nas otacza? Mamy do czynienia ze zjawiskiem psucia się świata?

Wiesz, jeśli w życiu człowieka zdarzają się same smutne, złe rzeczy to postrzeganie świata może faktycznie być co raz bardziej pesymistyczne. Zastanawiam się, czy jestem osobą smutną. Faktycznie po przesłuchaniu mojej ostatniej płyty można stwierdzić, że ma się do czynienia z osobą smutną i w depresji, która nie rozstaje się z paczką chusteczek. Faktycznie postanowiłam na tej płycie wyprać się z różnego rodzaju smutnych historii. To nie jest tak, że w życiu spotkały mnie same złe rzeczy, ale dzięki temu gdzieś tam podświadomemu oczyszczeniu moje życie po tej płycie faktycznie stało się bardziej pozytywne. Ma to swoją siłę. Wszystko leży też w tym jak słuchacz indywidualnie to postrzega.

No właśnie, stąd też moje pytanie. Przeczytałem o Twoim wykształceniu teatralnym i zastanawiałem się, ile na tej płycie jest Ciebie, ale ile kreacji jakiejś osoby stworzonej przez Ciebie? Czy mamy do czynienia tutaj z jakimś zjawiskiem teatralnym?

To jest bardzo długa historia. Po maturze dostałam się na Uniwersytet Warszawski na dzienną logopedię. Interesował mnie ten kierunek od strony takich elementów logopedii jak: aparat mowy, emisja głosu etc. Był to powód wybrania tego kierunku, natomiast ciągle miałam jeden problem. Ciężko było pogodzić terminy koncertów z sesją. Musiałam dokonać wyboru. Był on od początku oczywisty. Należało się z tym studiami pożegnać, jednak źle bym się czuła gdybym nie miała żadnego wykształcenia. Tomek Kalczyński – basista mojego zespołu, a prywatnie mój mąż, który jest absolwentem akademii teatralnej, podsunął mi pomysł, że może to byłaby dobra opcja w moim przypadku. Były to studia zaoczne i zjazdy odbywały się co dwa miesiące i trwały tydzień. W czasie między nimi mogłam robić co chciałam i dlatego właśnie wybrałam te studia. Nie czuję się aktorką ani teatrologiem. Po prostu zależało mi żeby mieć ten papierek, że mam wykształcenie wyższe, no i oczywiście dla spokoju mojej Mamy, a sama chciałam realizować się w tym co kocham. Reasumując: na płycie nie jestem cała ja, nie jest to kreacja. Sama prawda. To co czułam pisząc teksty znalazło się na tej płycie.

Czy wykształcenie teatralne w jakiś sposób pomaga przy tworzeniu muzyki?

Ciężko mi powiedzieć. Jeśli chodzi o te studia to na pewno pomogło mi to, że było bardzo dużo pracy nad tekstem, więc jeśli chodzi o interpretacje utworów, to tak niewątpliwie było. Miałam fajne zajęcia ze świadomości ciała i te przedmioty niewątpliwie przełożyły się na scenę. Ułatwiły mi pracę. Kiedyś miałam takie głupie odruchy, że np. machałam ręką nieświadomie. Dzisiaj dzięki tym zajęciom kontroluje każdy swój ruch na scenie, nie zjada mnie trema. Dzięki temu, że tych wystąpień na studiach było bardzo dużo nauczyłam się z nią sobie radzić.

Czyli studia może nie mają przełożenia jeśli chodzi o kwestie kreacji, ale już w przypadku techniki pracy na scenie tak?

Tak, zdecydowanie. Natomiast jeśli chodzi o tą stronę kreacyjną, to przeczytałam podczas studiów sporą ilość dramatów, różnego rodzaju lektur, więc gdzieś na słownictwo to się też troszkę przełożyło i ta kreatywność gdzieś tam się obudziła. Natomiast jeśli chodzi o emocje i warsztat pisania, to raczej nie. Pisałam i piszę to co czuję.

Wspomniałaś o tych przerwanych studiach. Powiedz, czy działalność artystyczna bardzo wpływa na życie codzienne typu studia, praca rodzina, zaburza w jakiś sposób taki codzienny żywot człowieka? Z wieloma wyrzeczeniami się wiąże?

Czy twórczość przeszkadza w życiu codziennym, czy bycie artystką przeszkadza mi w życiu codziennym? To raczej życie codzienne przeszkadza w byciu artystką. Bardziej właśnie w tą stronę. Ja się czuję artystką cały czas i tak naprawdę podświadomie z tyłu głowy, nawet w trakcie wykonywania codziennych czynności myślę, o czym można by tu było jeszcze napisać. Myślę o nowych melodiach, pomysłach i takie rzeczy codzienne jak odebrać dzieci z przedszkola (śmiech), czy pojechać z samochodem na przegląd odrywają od tego. To trzeba jednak pogodzić. Nie można być tylko artystką. Trzeba w życiu wszystko wypośrodkować. Ja też bardzo kocham swoją rodzinę, mam dwójkę dzieci, lubię być trochę dla nich. Wszystko jest kwestią proporcji.

Oprócz tego, że śpiewasz piszesz teksty, to jesteś też dziennikarką. Mam więc do Ciebie pytanie dotyczące mediów. Powiedz z czego wynika to, że media dzisiaj karmią nas tak tanią rozrywką, tak kiepską muzyką?

Media lubią gotowce. To jest trochę zamknięte koło. Rozgłośnie radiowe nie chcą puszczać mnie i takich artystów jak ja, bo nie mamy statusu gwiazdy. Nie stoi za nami żadna wielka wytwórnia i tutaj koło się zamyka, bo wytwórnie nie chcą nas wydawać, bo nie jesteśmy w radiu. Także, niestety nie jest łatwo się przebić. Na szczęście mamy dzisiaj możliwość wybicia się nie tylko przez stacje radiowe. Jest Internet, Facebook, Youtube. Są to takie drogi, które można przetrzeć sobie samemu.

Czy w dzisiejszych czasach jest możliwość wypromowania się bez udziału w programie typu talent show? Można nagrywać płyty i grać koncerty bez tego typu promocji? Czy Tobie to wychodzi?

Myślę, że w jakimś stopniu tak, można. Ja staram się nikogo nie kopiować. Mam nadzieję, że w odbiorze jest to wszystko szczere i że ludzie którzy słyszą moją muzykę twierdzą, że im się to podoba. Bardzo bym sobie tego życzyła. Wiem, że ilość granych koncertów jest potwierdzeniem tego, że ten materiał jest nośny, także ja będę konsekwentnie robić tą muzykę i cierpliwie będę czekała na swoje tzw. 5 minut.

Dzisiaj w Polsce jest łatwiej śpiewać po angielsku czy po polsku?

Zależy jak kto lubi. Ja jestem za tym, żeby śpiewać po polsku, bo śpiewamy dla Polaków. Jak włączamy radio i słyszymy piosenkę po angielsku, to przede wszystkim wsłuchujemy się w melodię, a jestem zdania, że oprócz muzyki liczy się też przekaz. Ja chciałabym coś przekazać i chciałabym żeby mnie zrozumiano, dlatego też śpiewam po polsku. Dla mnie jest to bardzo ważne. Z tym śpiewaniem po angielsku wydaje mi się, że jest też tak, że ten angielski tekst jest łatwiej napisać i często cokolwiek byśmy nie napisali w języku angielskim to wyjdzie fajnie, a z polskim jest tak, że jak się dobierze źle słowa to wychodzi z tego kicha. Dlatego Polakom łatwiej jest śpiewać po angielsku niż po polsku.

Pracujesz obecnie nad trzecią płytą. Czy jeśli chodzi o warstwę tekstową będzie ona spójna w jakiś sposób z poprzednim albumem czy raczej będzie to coś zupełnie nowego?

Tak, można powiedzieć, że zaczęłam już pracę nad trzecią płytą. Jeszcze nie weszłam do studia nie nagrywam instrumentów, ale już myślę jakie piosenki się na niej znajdą. Myślę o muzyce, piszę teksty. Ten proces twórczy trwa. Płyta na pewno będzie bardziej optymistyczna i jeśli chodzi o muzykę, to na pewno będzie dalej w stylistyce rockowej. Może będzie troszkę mocniej, więcej gitarowego grania i będzie też więcej elementów elektroniki.

Można lekkiej melodii nadać ciężki tekst i zrobić bardzo dramatyczny numer, a przy mocnym, nawet trochę agresywnym kawałku wyrzucić z siebie same pozytywy?

Można oczywiście, jeśli w żaden sposób się to z sobą nie kłóci i jest zachowana wiarygodność, to pewnie że można. Jeśli na kogoś to działa to myślę, że wszystko jest jak najbardziej dozwolone. Czemu nie?

Pracując nad trzecią płytą, która na pewno ujrzy światło dzienne na krążku CD zastanawiasz się dokąd dąży polski przemysł muzyczny?

Zastanawiam się, oczywiście, że tak, ale ja tak kocham mieć w ręku płytę, obejrzeć książeczkę, zobaczyć kto ją wydał, nagrał. Nie wyobrażam sobie wydać albumu nie w formacie płyty. Jak byłam mała i nie mieliśmy do czynienia z tą dosyć szybko postępującą cyfryzacją marzyłam o tym, że zostanę wokalistka i będę trzymała swoją płytę w ręku. Tak mi zostało. Dla mnie wydana płyta to jest płyta w ręku. Płyta i książeczka znajdująca się w opakowaniu to pewnego rodzaju zaproszenie do świata danego artysty. W takiej wkładce do płyty można przemycić przeróżne ciekawe informacje. Może też tak przywiązuje do tego wagę, bo jestem po grafice komputerowej i sama projektowałam też swoją ostatnią płytę, więc też starałam się żeby odzwierciedlała zawartość tego albumu.

Mimo swojego młodego wieku już jesteś w tym przemyśle muzycznym kilka ładnych lat. Jak go obserwujesz to co sobie myślisz? Już pomijając tę sprzedaż płyt, to idzie ku dobremu, ludzie słuchają coraz lepszej muzyki, radia puszczają coś lepszego mimo różnych załamań, czy raczej robi się coraz gorzej?

Ja bym zmieniła dwie rzeczy. Po pierwsze zlikwidowałabym wszystkie talent show. Mnie to strasznie denerwuje i ostatnio się o tym przekonuje. Ktoś kto nigdy nie śpiewał, nie miał z tym nic wspólnego i nagle się dostaje do jakiegoś tam etapu mimo, że i tak nie planuje nagrywać płyty i nigdy tego nie zrobi. To jest tzw. zapychanie rynku. Dla kogoś takiego jak ja to jest straszne, bo oni zapychają miejsce, udaje im się przez przypadek, a o tych co serio coś robią i pracują nad tym ciężko od kilku lat to jest tym osobą ciężej po prostu. Mam nadzieję, że ta formuła talent show już się wyczerpuje. Już jest o jeden mniej, słyszałam, że rozważa się zdjęcie kolejnego z anteny. Może zmierza to ku dobremu. Kolejna rzecz to disco polo. Ja nienawidzę disco polo i nie rozumiem tego fenomenu w naszym kraju. Wszyscy się śmieją z tej muzyki, narzekają, a każdy zna piosenki disco polo. To jest straszne bo jak mi raz przez awarię sprzętu zdarzyło się wyjść i zaśpiewać z playbacku to ludzi nie obchodził powód mojego zaśpiewania z playbacku. Liczył się sam fakt i jechali po mnie tak, że nie zostawili suchej nitki. Natomiast jak wychodzi taki zespół disco polo z jednym pianinkiem, dwóch dżentelmenów i odpalają przycisk ‘play’ i tu kończy się ich rola, to ludziom to w żaden sposób nie przeszkadza.. Nie jestem w stanie zrozumieć jak to jest, że ludzie nie zauważają, że ten facet co śpiewa ma całkowicie inny głos podczas zapowiadania piosenki i całkowicie inny podczas śpiewania.

Może wynika to właśnie z tego, że Ci co słuchają disco polo są totalnym ignorantami muzycznymi, a Twoi słuchacze zwracają na to uwagę, bo słuchając Ciebie mają jakieś pojęcie o muzyce. Jeśli chodzi o te „gwiazdy” z talent show, to czy nie jest tak, że one faktycznie zabłysną, pojawią się gdzieś, ale przez sezon, a osoby które faktycznie pracują na ten sukces dłużej jak już wejdą w branżę, w ten mainstream to się utrzymają jednak dłużej|?

Życzę sobie żeby tak było. Wielokrotnie jest tak, że idą do programu, a za chwilę ich nie ma. Na palcach jednej ręki jestem w stanie wymienić osoby, które faktycznie po tym programie się jakoś dłużej utrzymały. Zazwyczaj są to ci ludzie, co grali, śpiewali już przed tym programem i potraktowali ten program jako trampolinę do sukcesu, ale to jest bardzo mały odsetek. Natomiast takich szanuje.

Ładne kilka lat temu mieliśmy Idola. Być w tamtym programie i przejść dalej to był bardzo dużo prestiż, dzisiaj po wygraniu programu ludzie często robią sami sobie wiochę. Na czym polega różnica między obecnymi talent show, a właśnie Idolem?

Wiesz wydaje mi się, że w Idolu stawiali nie tylko na muzykę ale i na osobowość, o której dzisiaj nikt nie pamięta. Nie wiem czy wynika to z tego, że tych „idoli’ już nie ma, czy z jakiego powodu tak jest, ale gust to nie wszystko. Tak mi się wydaje. Jeśli ktoś nie ma osobowości, a śpiewa najpiękniej na świecie to do mnie to nie przemówi. Ja wolę osobę fałszującą, ale będącą sobą i śpiewającą swoje teksty i swoją prawdę.

Dużo koncertów czeka Cię w związku z promocją płyty?

22 marca gram w Legionowie, a w taką regularną trasę ruszamy od maja do września. Praktycznie będziemy grać co weekend. Zagramy w całej Polsce. Będą to klimaty plenerowe typu Juwenalia, Dni Miast etc.

Oczywiście granie wszystkich koncertów jest dla osoby zajmującej się muzyką atrakcją, ale jakie koncerty Tobie przypadają bardziej do gustu? Plenerowe gdzie część przychodzi wypić tanio piwo i przy okazji posłuchają czy może klubowe konkretnie pod Ciebie, gdzie ktoś przychodzi, bo wiem, że Ty grasz. Wiem, że spora część muzyków widzi ten dysonans.

Ja tak kocham grać, że sama nie wiem na których bardziej. Oczywiście na takich koncertach klubowych jest super to, że jest taki bezpośredni kontakt z publicznością. Czasami jest jednak problem z akustyką i nagłośnieniem, a na tych plenerach jest często odwrotnie (śmiech). Ludzie z przypadku , a nagłośnienie maksymalnie komfortowe. Które najbardziej lubię grać? Hmm… Chyba najbardziej lubię plenery, ale po zmroku gdy są już światła, dymki i Ci ludzi przychodzą pod tą scenę. Uwielbiam też podbijać serca ludzi. Ci co przychodzą do klubu już mnie znają, a na tych plenerach mogę się pokazać, zareklamować. Jest to bardzo fajne. Taki flirt z publicznością.

Jakieś plany festiwalowe w tym roku?

Wysyłam zgłoszenia na różne imprezy. Oczywiście na Opole i na Sopot, ale dostać się tam w momencie, gdy nie stoi za Tobą żadna duża wytwórnia to graniczy to z cudem. Nie liczę na dużo po wysłaniu tych zgłoszeń, ale trzeba próbować. Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś przez przypadek sięgnie po Twoją płytę.

Coś bardziej alternatywnego? Woodstock może czy Opener?

Na Woodstocku bardzo bym chciała wystąpić, ale jest tyle kapel co tak pięknie grają, że komisja ma tam na pewno bardzo trudny wybór. Zgłoszenie wysłałam. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz