21.04.2015 r. odbyła się premiera płyty niezwykle ciekawego debiutanta. On nazywa się Michał Sobierajski, a jego płyta ,,Przed snem”.

michał

Problem z zakwalikowaniem tej płyty można mieć już na poziomie gatunku. Ciężko bowiem jasno sprecyzować, czy to wciąż chillout czy już elektro-pop. Artysta oscyluje jednak głównie wokół elektroniki i delikatnych, melodyjnych wokali.

Michał jest studentem kompozycji i aranżacji w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, nic więc dziwnego, gdy dowiadujemy się, że wszystkie utwory na płycie zostały skomponowane przez niego.

Niektórym Sobierajski znany jest z 2. Edycji programu The Voice of Poland. Coraz częściej muszę się godzić z tym, że moja niechęć do tego typu programów rozrywkowych nie jest zupełnie szczera. Chociażby Dawid Podsiadło czy Brodka, która swoją ostatnią płytą i EP-ką udowodniła, że ma swój muzyczny pomysł na siebie. Michał jest kolejnym przykładem na to, że pomimo wkroczenia w świat medialnej próby zdobycia publiki, można robić coś swojego i i tak przyciągnie się tym rzesze fanów. Nie trzeba wcale tworzyć ,,pod publikę”.

Do napisania kilku słów o tym albumie przekonała mnie już pierwsza pozycja ,,Intro”. Utwór przywodzi mi na myśl klimat tworzony przez alt-J. Kolejny utwór – ,,Część” – rozpoczyna się spokojnie, z towarzyszeniem melodyjnej linii fortepianu. Większość piosenek na tej płycie opiera się na mieszance tulących dźwięków klawiszy z elektronicznymi wstawkami. Wszystko to robione z wyczuciem, dzięki czemu kompozycje ze sobą współgrają, a całość słucha się jak kolejnych rozdziałów jednej spójnej powieści.

 

,,Rzeka” zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie do końca potrafię powiedzieć dlaczego, ale fragment ,,Wdycham noc i dzień do płuc” wrył mi się w pamięć – niby prosta, choć piękna metafora. Ostatnia pozycja na płycie to remix ,,Rzeki” w wykonaniu Karate Kids. Nie lubię remixów i rzadko kiedy uważam je za znośne. Ten tutaj jest średni. Nie dorównuje oryginałowi i niszczy jego klimat. Remixowanie spokojnych piosenek, z poetyckim tekstem to, moim zdaniem, niezbyt trafiony pomysł.

 

Na płycie zostały umieszczone trzy kawałki w języku angielskim. ,,Relief”, ,,Inside” oraz ,,Pride”. Są to utwory, w których wpływ elektroniki przeważa. ,,Inside” ma spory potencjał, nie brzmi jak typowe polskie kompozycje, ma jakiś zagraniczny smaczek, których Polacy w swojej muzyce często nie potrafią wykorzystywać.

,,Morfina” to jeden z moich faworytów na płycie. Zaletą tej piosenki jest to, że niesamowicie szybko wpada w ucho. ,,Eteryczny” i ,,Falochron” mają ten sam plus, co ,,Rzeka” – piękny tekst, kojąca melodia i wiele, wiele emocji.

Płyta jest niezwykle przemyślana i dobrze skonstruowana (łącznie z fajną okładką). Pozostaje tylko życzyć Michałowi uniknęcia ,,syndromu” drugiej płyty.

PODZIEL SIĘ

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback
#PODSUMOWANIE ROKU 2015 : Najlepsi z Najlepszych | Muzykoholicy.com

[…] RECENZJA PŁYTY MICHAŁA SOBIERAJSKIEGO ,,PRZED SNEM” […]