8 kwietnia ukazała się debiutancka płyta zespołu Red Storm „Alert”. Po ciekawie zapowiadającym się teaserze płyty, który grupa wypuściła z końcem marca, spodziewałam się dużo. I nie rozczarowałam się. Ten album jest kolejnym silnym punktem na mapie rockowo-elektronicznej polskiej sceny muzycznej. 

RED STORM to projekt muzyczny, którego liderką jest Agnieszka Leśna znana z wcześniejszej działalności z zespołem Desdemona. Nie spodziewajcie się tu jednak gotyckich brzmień. Bowiem wraz z kolegami Szymonem Świerczyńskim, Jarosławem Malickim i Hubertem Heyn’em, nakładem wydawnictwa Echozone, nagrali właśnie swój pierwszy album pełen energetycznej, mocnej muzyki. Łączącej  rockowe, a nawet metalowe brzmienia ze sporą dozą elektroniki.

red-storm-alert-e1459158717402
Okładka albumu „Alert” zespołu Red Storm

Na krążku „Alert” znajdziecie 10 równych kawałków o zróżnicowanym charakterze. Otwierający płytę „Control” to minimalistyczne elektroniczne bity i screamy, które z mocnym wokalem Agnieszki przybierają wręcz transowy charakter, opowiadając historię o ucieczce spod kontroli. Kolejny utwór zaczynający się od elektro-gitarowego optymistycznego intra  – „Love is pain”, dalej przechodzi w ostre i brudne dźwięki, dobrze moim zdaniem odzwierciedlające procesy i emocje, jakie towarzyszą nam czasem w trakcie nie zawsze szczęśliwie przeżywanych w życiu miłości. Czy Red Storm będzie sławny ? Nie wiem, choć mają na to zadatki. Szczególnie nie wiem czy będą chcieli/poddadzą się brutalnemu procesowi dochodzenia do sławy, o którym śpiewają w piosence „Famous”. Ten najbardziej pop-owy kawałek na płycie o tym właśnie mówi, ale wydaje mi się, że samą płytą zapracują sobie na sukces i bardzo zmieniać się nie będą, bo całkiem nieźle już teraz zarysowali swój styl. Jednym z kawałków, który najbardziej przypadł mi do gustu i ciągle kręci mi się po głowie, jest mocny i mroczny kawałek „Everything”. Wykorzystanie prawie operowych chórków i melodii brzmiących jak podkład dla żołnierskiego marszu oraz tematyka dotycząca władzy i jej konsekwencji, sprawiają, że jest on niepokojący i wyróżnia się na tle pozostałych utworów na płycie.

[embedyt] http://www.youtube.com/watch?v=LO6yiGB0_Rw[/embedyt]

W połowie płyty zespół pozwala nam trochę odpocząć (łagodzącym, ale tylko w niewielkim stopniu charakter albumu) utworem „The One”. Ta optymistyczna w lirycznej warstwie, elektroniczna ballada przez zwrotki ciągnie się lekko leniwym tempem, aby w refrenach wybuchnąć energią porównywalną do tych energetycznych „kopniaków” jakie serwują nam czasem nasi bliscy, o czym zresztą traktuje utwór.

Dobry nastrój podczas przesłuchiwania płyty podbił dodatkowo kawałek „Mood”. Przesterowane gitary w zwrotkach i ciekawe elektroniczne wstawki oraz intensywny wokal nadają mu bardzo energetyczny wydźwięk.  Z kolei utwór „Anymore” może okazać się hitem szczególnie koncertowym, gdyż jest oparty na ciekawej rytmice zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej, do tego jest jednym z najbardziej taneczno/skokowym spośród wszystkich utworów. Oparcie zwrotek na zasadzie pytanie-odpowiedź od razu budzi w mojej głowie obraz wokalistki wykrzykującej pierwszą część ze sceny, po czym gromką odpowiedź całego tłumu. Zespół nie zwalnia tempa serwując kolejny energetyczny i optymistyczny utwór „High”.

Tytułowa burza pojawia się na płycie praktycznie pod koniec. Kawałek „Red Storm” będący swego rodzaju wizytówką całego projektu, tempem nawiązuje do tytułu całej płyty „Alert”. Wokal momentami brzmi jak mówiony przez megafon komunikat alarmowy,  refren nasuwa od razu w wyobraźni obraz błyskających ostrzegawczych kogutów.  Autentycznym odgłosom burzy towarzyszy spora ilość wstawek w klimacie techno. Oj jestem przekonana, że również tutaj sporo będzie działo się na koncertach.

Wydawnictwo kończy drugi najspokojniejszy kawałek – instrumentalny utwór „Lovely”. Ta lekko industrialno-filmowa kompozycja, nie do końca pasuje mi do całej płyty w kontekście ton energii i świetnego wokalu Agnieszki Leśnej serwowanych wcześniej przez cały album, paradoksalnie bardziej pasuje mi jako swego rodzaju intro.  Dla mnie to taka „cisza przed burzą”, którą wykorzystałabym na koncertach do ciemnego wejścia zespołu na scenę, aby potem cała energia mogła wybuchnąć w świetle piorunujących stroboskopów. Co z tym zrobią sami artyści ? Poczekamy do trasy koncertowej i przekonamy się sami.

Album „Alert” jest ciekawą, nową propozycją dla wielbicieli mocnych brzmień połączonych zgrabnie z wysokiej klasy elektroniką. Być może sporo w tym zasługi zagranicznych producentów Ivana Munioza (Vigilante, Die Krupps, Hanin Elias) oraz  legendarnego producenta i współzałożyciela This Mortal Coil – Johna Fryer’a (Depeche Mode, Nine Inch Nails, HIM, Paradise Lost). Polecam zapoznać się z tym wydawnictwem. W kontekście całej dostępnej muzyki nie nazwałabym go odkryciem Ameryki, ale z pewnością jest to jedna z najlepszych rodzimych produkcji w tym klimacie, na którą natknęłam się w ostatnim czasie. Tak wywołali w mojej muzycznej głowie sporą burzę z dużą ilością pozytywnych elektrycznych wyładowań !

indeks
Agnieszka Leśna wokalistka zespołu Red Storm

Oficjalny profil FB zespołu Red Storm: https://www.facebook.com/redstorm.official/

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "[RECENZJA] Uwaga! W Polsce rozpoczął się sezon burz. Jedną z najsilniejszych jest Red Storm z nowym albumem „Alert” !"

Dodaj komentarz

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] Poznańska grupa Red Storm zadebiutowała niedawno z mocno elektroniczno-rockowym materiałem, o którym pisaliśmy tutaj. […]

wpDiscuz