Agnieszka Skrycka kojarzona jest z zespołem Ejtobangla oraz z muzycznych programów rozrywkowych. Nadszedł czas na debiut w nowej roli – wydaje solową płytę. W wywiadzie dla Muzykoholików opowiedziała o muzyce i o tym, dlaczego nie można się poddawać.

Natalia Zakolska: Twoje motto to „nigdy się nie poddawaj”. Miewałaś chwile zwątpienia w swojej muzycznej drodze?
Agnieszka Skrycka: Tak to moje motto i każdemu kogo spotykam powtarzam, że nigdy nie można się poddawać. Staram się zarażać ludzi tymi pozytywnymi słowami, bo nasze życie jest zbyt krótkie, by pozostawać wegetacji i wszechobecnym hejtingu. Każdy ma marzenia i mamy tylko jedno życie i jedną szansę by je zrealizować, więc nie poddawajcie się i żyjcie, by na końcu drogi powiedzieć, że warto było żyć. A czy miałam chwilę zwątpienia, tak, to ludzkie mieć takie chwile, ale ludzie którzy mnie otaczają moje córki, siostra, rodzina i przyjaciele stawali zawsze obok mnie i wspierali mnie i pomagali w mojej drodze.

Agnieszka Skrycka

NZ: Brałaś udział w „Szansie na sukces”, „Bitwie na głosy” czy w „Must be the music”. Jak wspominasz te programy? Który z nich dał Ci najwięcej?
AS: Ja na to tak nie patrzę, który dał mi najwięcej, To tak, jak pytanie, który koncert był najlepszy, która piosenka jest najlepsza. Udział w tych programach to ogromne doświadczenie. Spotkanie się z ludźmi, którzy żyją muzyką, którzy tworzą lub chcą tworzyć. To także pokazanie, jak telewizyjne show buduje swój program czasem gubiąc te prawdziwe perełki muzyczne, poświęcając je dla całej koncepcji. Ale polecam każdemu udział w takim programie, zmierzenie się ze swoimi lękami i wizją całego programu, zderzenie się z oceną innych i wyciągniecie pozytywnych wniosków.

NZ: Czym kierowaliście się przy wyborze piosenek do „Must be the music”?
AS: Do programu poszliśmy z własnym materiałem, jednak podczas prób dostaliśmy propozycję zagrania coveru, nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zrobili tego po swojemu. Tak jak wielokrotnie mówiłam, Ejtobangla to mieszanka wielu nurtów muzycznych i to pokazaliśmy także podczas nagrania. Zmieszaliśmy Kult – Tata Dillera z największym hitem zespołu Elektryczne Gitary czyli Dzieci, a wypełnieniem naszego aranżu, było dodanie riffów z Panjabii MC. Od tego czasu ten medley w tym wydaniu, wszedł na stałe do naszej listy koncertowej.

NZ: Skąd pomysł, by łączyć funkrock, rap i reggae w zespole Ejtobangla?
AS: Ejtobangla to mieszanka charakterów, muzyki, temperamentów. Każdy z nas wniósł coś od siebie. Łukasz Weranis – rap, którym zawsze opisywał swoje życie, Łukasz Berndt – gitarzysta, i jego zakorzenienie w muzyce reggae, ale zawsze poszukuje nowych brzmień i widać to   w kolejnych piosenkach Ejto. Kuba – basista, i jego bluesowe, funkowe brzmienia tak dobrze słyszalne w Move it, Krzysiek – perkusista od zawsze punk, i moje zamiłowanie do polskiego rocka. Musicie przyznać, że Ejtobangla to niesamowita energetyczna, mieszanka, która sprawdza się podczas koncertów, a porównanie brzmienia do Red Hot Chilli Pepers czy koncepcji zespołu do Black Eyed Peace to miłe, ale pracujemy nad własnym niepowtarzalnym brzmieniem.

NZ: Skąd decyzja o działaniach solowych?
AS: Muzyka to moje życie, była ze mną od dawna, pierwszy zespół założyłam w szkole podstawowej. Później kolejne projekty, bycie mamą i odłożenie planów muzycznych do szuflady, powrót z Ejtobangla, stwierdziłam że jestem gotowa na płytę solową. Cały czas pracuję nad wokalem, uczę się i te doświadczenia chciałabym przełożyć na swoją płytę. Moje teksty, które od dawna kurzyły się w tej przysłowiowej szufladzie ujrzały światło dzienne i czas na to by pokazać światu tą trochę inną Agnieszkę, bardziej kobiecą, szukającą swojej drogi, mówiącej o tym co jej w sercu i duszy gra.

NZ: Do solowego projektu zaprosiłaś m.in. muzyków którzy grają z Kasią Popowską, Agnieszką Chylińską i Grzegorzem Wilkiem. Czym kierowałaś się przy doborze gości na płycie?
AS: Jestem osobą, która uwielbia eksperymentować muzycznie, uwielbiam poznawać muzyków, którzy są twórczy i kreatywni. Nie zamykam się na jeden nurt, jeden styl. Każdy z zaproszonych muzyków, daje cząstkę siebie i zostawia trwały ślad w mojej muzyce. Dość szeroki wachlarz muzyczny pozwala mi na czerpania i naukę od wszystkich, a możliwość współpracy z tymi właśnie ludźmi jest dla mnie zaszczytem i mega motywacją do pracy. To nie wszyscy ludzie którzy pracują przy moim solowym projekcie. Ale pozostałe nazwiska, na tę chwilę, zostaną moją słodką tajemnicą.

NZ: Czym Twoje solowe piosenki będą różnić się od repertuaru zespołowego?
AS: Tak jak mówiłam wcześniej, solowe piosenki to ja, moje serce i dusza w pełnej krasie. Muzycznie będzie oscylowało wszystko między rockiem, funkiem i popem w tym najlepszym znaczeniu. Tak jak każda kobieta ma wiele twarzy, tak ta płyta będzie kolorowa jak ja, ale zawsze będzie gdzieś ten element spójny. Muzycznie fani Ejtobangla znajdą coś dla siebie, a Ci którzy na początku poznają mnie, odnajdą też coś dla siebie w twórczości Ejto.

NZ: Tytuł piosenki singlowej to „Spadam” – dokąd spadasz? 🙂
AS: „Spadam”to bardzo osobisty utwór, który napisałam po jeden z prób, jest o miłości o szukaniu bezpiecznej przystani w ramionach tego jedynego. Pokazuje, że każdy z nas chce mieć tego kogoś z boku, chce mieć tą pewność, że gdy spadasz, wiesz, że złapie Cię i uchroni przed upadkiem. Więcej nie powiem, sami posłuchacie już niedługo.

Agnieszka Skrycka

NZ: Wyobrażasz sobie życie bez muzyki?
AS: Ciężkie pytanie, przez pewien okres życia, ta muzyka była gdzieś na drugim planie, ale zawsze grała w moim sercu i duszy. To jest tak że jak kochasz to co robisz, to to wróci jak bumerang i nic innego nie da Ci satysfakcji i spełnienia. I tak muzyka zawsze była ze mną raz na pierwszym planie, raz gdzieś schowana za szarością dnia, ale była i nie wyobrażam sobie życia bez niej, bo moje życie płynie na pięciolinii, pisane nutami dni 🙂

NZ: Czy jest ktoś, z kim chciałabyś zaśpiewać, nagrać jakąś piosenkę?
AS: Oj jest parę osób, które inspirują mnie muzycznie, które są dla mnie ważne muzycznie. Z naszego krajowego podwórka to dwie ikony naszej muzyki czyli Edyta Bartosiewicz i Kasia Nosowska, one gościły w moim życiu często i inspirowały do tworzenia, jest jeszcze trzecia kobieta z naszego kraju Agnieszka Chylińska, bo chyba wszystkie Agnieszki to takie pozytywne freaki, które są sobą i nie zmieniają się bo ktoś tak chce. A z świata to Amy, jedyna niepowtarzalna. Ale to są marzenia, a żeby je spełnić to przede mną praca, ćwiczenia i jeszcze raz praca 🙂

NZ: Dziękuję za rozmowę!

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz