Od kilku tygodni przedstawialiśmy Wam informacje dotyczące 5-tej edycji Festiwalu Goodfest. I wreszcie się doczekaliśmy! Wczoraj mieliśmy okazję uczestniczyć w fantastycznym wydarzeniu muzycznym, które na długo zapadnie nam w pamięci. Byliście tam?! Jeśli nie to wiele straciliście! Przeczytajcie naszą relację.

Rozpoczęło się lato, a z nim sezon letnich festiwali muzycznych. W naszym kraju te wydarzenia są ekstremalnie popularne i na największe wydarzenia ściągają tłumy. Niestety nie wszyscy mogą sobie pozwolić na wyjazd na Open’era czy Orange Warsaw Festiwal, szczególnie ze względów finansowych. Jednak istnieją miejsca gdzie zupełnie za darmoszkę można spędzić niesamowity czas, słuchając świetnych artystów. Jednym z takich festiwali jest organizowany już po raz piąty w DębicyGoodfest.

Logo festiwalu Goodfest 2016

Wydawałoby się, że bezpłatny festiwal organizowany trochę w formie rodzinnego pikniku nie jest szczytem marzeń melomana. Nic bardziej mylnego. Organizatorzy, tak  jak ostatnio dokonali podziału strefy festiwalowej na główną i alternatywną,  fundując tym samym  fantastyczną mieszankę różnych stylów muzycznych od alternatywnego rocka, przez hip-hop i elekto-pop. Publiczność (bardzo różnorodna pod względem wieku i gustów muzycznych) dopisała i świetnie bawiła się na wszystkich koncertach.

Na początek zaprezentowały się trzy młode kapele – finaliści konkursu Goodfest Dobre Dźwięki: Can’t Explain, Sztokholm i KOSMOS. Publiczność będąca jednocześnie jurorem pilnie słuchała serwowanego przez Can’t Explain rocka z elementami elektroniki, później elektro prosto z instrumentów Sztokholmu, a na koniec alternatywnego rocka zaprezentowanego przez KOSMOS. Po tych trzech występach głośnością aplauzu zadecydowano, który z zespołów zgarnie nagrodę w wysokości 3000zł. Ulubieńcem publiczności okazał się KOSMOS ! Ci młodzi zawodnicy na polskiej scenie muzycznej nie zawiedli i nieźle rozgrzali publiczność przed występem oczekiwanych gwiazd. Oby tak dalej !

Festiwal Goodfest_fot. Marek Ogień_Goodfest Dobre Dźwięki Finał
Zespół KOSMOS zwycięzcy Goodfest Dobre Dźwięki. Fot. Marek Ogień

Na scenie głównej dokładnie o 20 rozpoczął swoje królowanie elektro-pop.  Natalia Nykiel z siłą huraganu wtargnęła na scenę. Wokalistka ubrana w kosmicznie kolorowy, falujący strój zagrała bardzo dobry godzinny koncert, prezentując swoje największe przeboje z płyty Lupus Electro.  Energiczna Natalia porwała wszystkich do zabawy – zarówno tych starszych jak i zupełnie młodych słuchaczy, zostawiając jednak najlepsze na koniec. Najbardziej popularna piosenka wokalistki „Bądź duży” została odśpiewana chyba przez wszystkie szalejące pod sceną dziewczyny.

W między czasie na scenie alternatywnej również rozpoczęły się koncerty. Początek okazał się ostry jak meksykańskie papryczki, bo na scenie pojawił się Taco Hemingway. Na występ tego młodego, polskiego, (i użyję tu również określenia) przystojnego rapera, czekał spory tłum podekscytowanych i roześmianych fanek, które wspomagane były w wybuchających co chwilę okrzykach i brawach przez równie sporą męską część widowni. Nie dziwią emocje wywoływane przez Taco (a dokładnie Filipa Szcześniaka), gdyż rapowane przez niego teksty są pełne trafnych komentarzy dotyczących otaczającej nas rzeczywistości, którą czasem trudno opisać bez użycia dosadnych słów.

Hip hop-owa ofensywa nie skończyła się jednak na Taco Hemingway’u, gdyż główną scenę festiwalu opanował Sokół. Wojtka Sosnowskiego chyba nie trzeba  przedstawiać nikomu, kto choć raz słuchał polskiego hip hop-u. Praktycznie legendarny już raper przypomniał wiele ze swoich dotychczasowych mocnych tekstów, również tych powstałych pod szyldem WWO. W wykonywaniu kolejnych utworów wspierała go Marysia Starosta, wokalistka obdarzona przepięknym kobiecym głosem, która jednak wcale nie spowodowała „złagodzenia” występu Sokoła. Wręcz przeciwnie dodała mu sporo pikanterii. Również publiczność (w charakterze inna niż na wcześniejszych koncertach festiwalu) pomagała w wyśpiewywaniu kolejnych wersów  i bardzo żywo reagowała na typowe zaczepki Sokoła w stylu „Kto nie skacze ten słucha Mezo!” czy „Kto nie siedzi, ten ze służby więziennej!”.

Na scenie alternatywnej w tym czasie było zdecydowanie łagodniej, jednak z ogromnymi pokładami humoru. Członkowie Domowych Melodii zostali wywołani na scenę przez publikę swoim utworem „Grażka”. Zespół zaprezentował set przebojów pełny bardzo klimatycznych i przytulnych dźwięków, przeplatanych jednak czasem pewnym zabawnym zadziorem. Członkowie grupy wystąpili w kostiumach podobnych do piżamek, dodając często do nich czy to sombrero czy głowę słonia. Często zmieniali instrumenty i raz za razem albo „tulili” swoich fanów dźwiękami, albo doprowadzali występem prawie do łez ze śmiechu, jak choćby podczas jednej z moich ulubionych piosenek tej formacji „Brzydala”.

Dokładnie o godzinie 23 równolegle na obu scenach rozpoczęły się koncerty największych gwiazd festiwalu. Na scenie alternatywnej wystąpili bardzo znani już w Polsce The Dumplings. Justyna i Kuba jak zwykle zaprezentowali się świetnie. To już bodaj czwarty koncert tej formacji, na którym miałam okazję być i jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Prezentowany przez nich elektro-pop jest bardzo chwytliwy, a w połączeniu wręcz z hipnotyzującym głosem Justyny wbija w ziemię.  „Pierożki” wykonały sporo utworów z ich ostatniej płyty „Sea You Later” m.in. jeden z moich ulubionych, klimatyczny „Blue flower”. Nie zabrakło również utworów z poprzedniego albumu czym sprawili swoim słuchaczom dodatkową radość. Pomimo tego, że alternatywna scena Goodfest’u jest sporo mniejsza od głównej, w trakcie wszystkich koncertów były tam tłumy. Tłumy słuchaczy przede wszystkich młodych i wiedzących jakiej muzyki przyszli posłuchać . Na pewno się nie zawiedli.

Jednak największą gwiazdą festiwalu była bezapelacyjnie Kayah. Ta charyzmatyczna i znana chyba wszystkim nam wokalistka, od lat działająca na polskiej scenie muzycznej, przyciągnęła ogromne tłumy. Wykonała wraz z zespołem kilkanaście piosenek z praktycznie całego przekroju swojej kariery. Nie zabrakło oczywiście „Supermenki”„Testosteronu”. W trakcie kolejnych wykonań ludzie rozgrzewali się coraz bardziej, śpiewali i tańczyli wraz z całym zespołem. Gromkimi owacjami kończyli każdy kolejny numer. Kayah była w bardzo dobrym nastroju, na scenie po prostu szalała. Apogeum nastąpiło kiedy na koniec zespół zagrał „żądaną” wręcz przez publiczność piosenkę „Prawy do lewego”. Nie zabrakło jednak również chwili na sentymenty i przemyślenia, jak choćby przy piosence „Nic nie może wiecznie trwać”. W trakcie całego koncertu Artystka dużo rozmawiała z publicznością. Wspominała o rzeczach ważnych – o sile, działaniu, tolerancji, wsparciu i miłości. To był bardzo ładny koncert zarówno pod względem muzycznym jak i pod względem słów jakie na nim padły, a które stanowiły bardzo dobre podsumowanie dla całego Festiwalu. Bo Goodfest to dostępny dla wszystkich festiwal, który dzięki muzyce daje radość i łączy różnych ludzi posiadających bardzo różne gusta muzyczne.

Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu! I na pewno pojawimy się w Dębicy za rok!

Ekipo organizacyjna Goodfest! Chciałoby się powiedzieć : „ Good JOB !” (Ale to zdecydowanie za mało 😉

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz