fot. B. Maciejewski
fot. B. Maciejewski

Muzyk światowej klasy, wirtuoz i wybitny jazzman, skrzypek i saksofonista, dla wielu mistrz i autorytet – Michał Urbaniak, czyli jazz-urbanator. Współpracował z takimi sławami muzyki jak Andrzej Trzaskowski, Krzysztof Komeda czy Miles Davis. Współtwórca polskiej szkoły jazzu i kreator muzyki fusion. Urodzony w Warszawie, dorastał w Łodzi gdzie skończył liceum muzyczne. Na scenie od przeszło pięćdziesięciu lat. Za granicą żyje, pracuje i tworzy od 1973 roku. W Rzeszowie i na Podkarpaciu nie pierwszy raz. W niedzielę 26-go czerwca wziął udział w czwartej edycji Art Celebration 2016 – History of the Rhythm w ramach Festiwalu Wschód Kultury Rzeszów 2016.

Tomasz Lignar

Michał Urbaniak

Czym dla Pana jest muzyka i jazz?

To życie. To dwadzieścia cztery godziny na dobę. Muzykę pojmuję szerzej,a jazz jest dla mnie rytmem. Improwizacja jest domeną wolności, ale duża część muzyki improwizowanej nie jest jazzem. Ja zresztą całe życie prowadzę krucjatę w tym kierunku i zawsze podkreślam: „Nie wszystko co brzmi jak jazz jest jazzem”. Przez kształcenie w latach PRL i mnogą ilość zakazów, m.in. zakazów grania jazzu, w tamtych czasach byłem zmuszony wybrać. Gdybym żył w dzisiejszych czasach prawdopodobnie grałbym i klasykę i prawdziwy jazz.

Czyli można powiedzieć, że Pana wybór był swego rodzaju przejawem młodzieńczego buntu?

To była forma buntu, to była forma protestu politycznego, to że byliśmy poubierani jak Amerykanie i udawaliśmy, że mówimy po angielsku używając tytułów utworów, które graliśmy, standardów – to był bunt, bunt i jeszcze raz bunt.

Większość swojego życia spędził Pan za granicą Polski, czy w związku z tym planuje Pan powrót na stałe do kraju?

W życiu nie wróciłem do Polski i nie wrócę! W 1986 roku pierwszy raz przyjechałem do Polski po dwudziestu kilku latach, po tym jak Departament Stanu wysłał mnie i mój amerykański zespół do Polski na trasę koncertową.

Co dał Panu spędzony czas za granicą?

Mając piętnaście lat myślałem, że świat jest mały, że granice są śmieszne i niepotrzebne, to co mogę otrzymać i dać Nowemu Jorkowi mogło się potwierdzić i spełniło się w moim życiu.Także to, ze mogę zdać egzamin u moich ukochanych, „czarnych” muzyków, bo kocham prawdziwy, klasyczny „czarny” jazz, nie europejski!

W jednym z wywiadów wspominał Pan właśnie o tym. Chciałby Pan powrotu tego klasycznego, pierwotnego jazzu, ale jest Pan uznawany za współtwórcę polskiej szkoły jazzu…

Kiedy byłem młodszy, gdy grałem z Komedą, Andrzejem Trzaskowskim, Zbyszkiem Namysłowskim i z Karolakiem, którego uważam za najprawdziwszego amerykańskiego jazzmana w Polsce, to była na owe czasy faktycznie polska szkoła jazzu.

Miał Pan też debiut aktorski. Rok 2012 i praca przy produkcji filmu Piotra Trzaskalskiego „Mój rower”. Jak praca na planie filmowym?

W dużej mierze w związku z całą produkcją, budżetem, itp., to wiele godzin ciężkiej pracy fizycznej, męczącej pracy. Natomiast bardzo satysfakcjonująca, ponieważ mechanizmy aktorstwa dla mnie są bardzo podobne do mechanizmów muzyka, który gra prawdę. Zresztą à propos prawdy – po premierze filmu mieliśmy kiedyś pokaz w Sejmie i padło do mnie pytanie: „Panie Michale jak to muzyk jest aktorem?”, a ja wtedy odpowiedziałem: „Tak samo jak politykiem. Stajemy przed mikrofonem i mówimy prawdę.”

Chciałbym teraz Panu zadać kilka pytań, aby nasi czytelnicy mogli Pana lepiej poznać, to kwestionariusz Bernarda Pivot’a.

1) Jakie jest Pana ulubione słowo?

Rozmawia Pan z muzykiem, to nie jest łatwe, ale gdybym tak głębiej spojrzał to jednak LOVE.

2) Jakiego słowa Pan nie lubi?

Ciekawe… Nad tym muszę się chwilę zastanowić czy pojęcie czy słowo… „Przesadny patriotyzm”, który dla mnie jest czystym przejawem nacjonalizmu albo faszyzmu. I tak samo w sporcie (wywiad odbył się podczas transmisji lub retransmisji jednego z meczów Mistrzostw Europy 2016) nie lubię przejawów tego. Kibicuję, ale uwielbiam jak wygrywa najlepszy, nie musi to być mój faworyt.

3) Co Pana nakręca?

Pasja i pewnego rodzaju siła, która sprawia, że mi się chce.

4) Co Pana zniechęca?

Ludzka zawiść, zazdrość i bezinteresowna zazdrość i cały ten zestaw cech tych, którzy wszystko wiedzą najlepiej.

5) Ulubione przekleństwo?

FUCK.

6) Jaki dźwięk Pan lubi?

Od dziecka stroi się skrzypce, więc to musi być „A” jeżeli mówimy o brzmieniu, nutach.

7) Jakiego dźwięku Pan nie lubi?

Chyba nie ma takiego. Z każdym jestem za pan brat. Jest ich niewiele, bo tylko dwanaście  jeśli chodzi o nuty, bo ciągle mówię o nutach. Z czasem stałem się bardziej otwarty. Kiedyś nie lubiłem akordeonu, natomiast kocham dźwięki trąbki i saksofonu.

8) Jaki inny zawód mógłby Pan wykonywać prócz obecnego?

Zawodowy tenisista albo menadżer muzyczny.

Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Myślałem, że jednak wspomni Pan o aktorstwie.

Aktorstwo i muzyka to dla mnie to samo. Oczywiście można to potraktować w ten sposób, bo to jest najprostsze dla mnie. Traktuje to jako oczywiste z założenia, że to jest i dlatego o tym nie pomyślałem. Często mówię, że idę udawać, że gram na estradę, na koncercie.Jest coś takiego, że jak się wychodzi, to występ jest rodzajem aktorstwa przy pomocy narzędzi, które się kocha i które się poznało.

9) Jakiego zawodu nigdy nie chciałby Pan wykonywać?

Chirurg, bo mam zbyt dużą wyobraźnię. Ja chciałbym tak dobrze dla każdego, że nie byłoby mnie stać na to cięcie, które należy wykonać żeby uzdrowić.

fot. Adam Kozak AGENCJA GAZETA foto-stołeczna
fot. Adam Kozak
AGENCJA GAZETA foto-stołeczna

10) Jeśli niebo istnieje, co chciałby Pan usłyszeć po przekroczeniu bram raju?Welcome mutherfucker!

Chciałbym teraz Pana poprosić o radę dla młodych, początkujących muzyków. jaka ona byłaby? Co chciałby Pan im powiedzieć?

Rada jest bardzo prosta – rób co kochasz, nie pytaj, nie oglądaj się na innych. Oczywiście ucz się od najlepszych, od tych których warto słuchać. Ucz się i wybieraj to co ci się podoba. Ale twórca musi robić to z radością i jednocześnie robić sobie przyjemność.

Jakie ma plany zawodowe na przyszłość? Kiedy nowa płyta?

Płyty cały czas wychodzą, są wznowienia, co jakiś czas wychodzą winyle. nagrywam od czasu do czasu. Nie mogę powiedzieć kiedy wydamy nową płytę. Pracujemy cały czas nad nią.

Powróci Pan do stolicy Podkarpacia?

Oczywiście, że tak!! Jestem podróżnikiem i kocham podróże, a tu w Rzeszowie jest fantastyczna publiczność.

Dziękuję serdecznie za udzielone odpowiedzi i do zobaczenia!

Dziękuję. Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do ",,Rób co kochasz, nie pytaj, nie oglądaj się na innych…” – wywiad z Michałem Urbaniakiem"

Dodaj komentarz

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] Wywiad z Michałem Urbaniakiem […]

wpDiscuz