Tegoroczne Męskie Granie już na półmetku. W sobotę mieliśmy okazję wziąć udział w jednym z koncertów trasy, który odbył się w Krakowie. Pogoda dopisała, publiczność również, a muzyka? Męskie Granie ma już taką renomę, że można oczekiwać tylko świetnych artystów i fantastycznego grania! I tak właśnie było.

Trasa koncertowa Męskie Granie, której mecenasem jest Grupa Żywiec, odbywa się już po raz siódmy. Z roku na rok MG  jest coraz bardziej popularne w naszym kraju, a poziom muzyczny rośnie, o czym świadczy brak biletów na co najmniej miesiąc przed koncertami. Jest to również wydarzenie niezwykłe, bo co roku organizatorzy proponują nam nietuzinkowe połączenia artystów prezentujących odmienne style muzyczne w tym samym czasie, na jednej scenie. Hip hop i orkiestra dęta? Synth pop i rock? A może wszystko na raz? Da się! I właśnie to wyróżnia Męskie Granie na tle innych muzycznych spotkań w naszym kraju.

Męskie Granie Orkiestra
Męskie Granie Orkiestra

Po Poznaniu, Katowicach i Wrocławiu w ten weekend Męskie Granie odwiedziło Kraków. Ekipa MG zafundowała nam osiem godzin koncertów na najwyższym poziomie.

Rozpoczęły dobrze Wam znane Domowe Melodie. Zabawne i szczere teksty śpiewane przez Justynę Chowaniak zwykle prezentowane są w dość ciepłej muzycznej oprawie granej przez Staszka Czyżewskiego i Kubę Dykierta. Jednak tym razem nabrały zdecydowanie mocniejszego wydźwięku dzięki obecności na scenie chłopaków z Zespołu Dick4Dick. Nie zabrakło największych hitów Domowych Melodii takich jak „Brzydala” czy wyjątkowo ostrej wersji piosenki „Techno”. To było dobre i mocne otwarcie oczywiście zagrane w piżamach :D.

Następnie na scenę przy akompaniamencie werbli wtargnął L.U.C. i Jan FEAT oraz …. orkiestra reprezentacyjna Akademii Górniczo Hutniczej. Współpraca rapera L.U.C.-a oraz kompozytora FEAT-a rozpoczęła się już jakiś czasem temu kiedy założyli największy w Europie hip-hopowo-brassowy kolektyw REBEL BABEL ENSEMBLE. Wydawać by się mogło, że połączenie orkiestry dętej i rapu wydaje się szalone, jednak efekt jest piorunujący. Ogrom świetnej zabawy, z mocnymi beat-ami i dużooo pozytywnego hałasu! Dodatkowo do L.U.C.-a na scenie dołączyła Iza Lach, delikatna dziewczyna drobnej postury, która jednak dołożyła do całego projektu dodatkową porcję mocy.

Gospodarzem koncertu nr 3 był zespół SBB, jedna z legend polskiego rocka. Grupa założona w 1971r. nadal świetnie się trzyma i gra kawał dobrej muzyki. Bardzo doświadczonych muzyków na scenie wspierała świeża krew w postaci rapera Włodiego, DJ-ów KRIME-a i Eproma oraz duetu HV/NOON. Najprzyjemniej jak dla mnie wypadły jednak kawałki wykonane z duetem Rebeka.  W porównaniu z całą resztą tego co mogliśmy zobaczyć na sobotnim Męskim Graniu, występ SBB był zdecydowanie wolniejszy i spokojniejszy, mniej energetyczny przez co publiczność wpadła w trochę melancholijny, zamyślony stan. Była to jakby mała przerwa, która dała widzom możliwość złapania oddechu przed następnymi koncertami najbardziej chyba oczekiwanych gwiazd.

Kiedy na scenę weszła Brodka z tyłu (stałam w fosie dla fotografów) uderzył mnie ogłuszający aplauz publiczności. I tak było przez cały jej koncert. Wokalistka zagrała set piosenek ze swojego najnowszego albumu Clashes. Wszystkie kawałki na żywo brzmią świetnie, szczególnie najbardziej znane single „Horses” oraz „Santa Muerte”.  Brodka była w świetnym nastroju i dawała z siebie wszystko zarówno wokalnie jak i instrumentalnie (kilka gitar przewinęło się przez jej ręce). Monika przywiozła ze sobą również bogatą sekcję instrumentalistów – Małą Orkiestrę. Smyczki i instrumenty dęte najlepiej dały o sobie znać w (upiornie;) operowo brzmiącym numerze „Funeral”. Chcieliśmy więcej, niestety na MG bisów się nie przewiduje, bo plan koncertów jest napięty.

Kolejne mocne uderzenie zafundował nam Tomasz Organek z zespołem. Grupa, która do tej pory wydała jeden krążek – „Głupi” w 2014., na razie nie zapowiedziała nowego materiału. Zagrali więc wszystkim świetnie znane przeboje w mocno rockowych aranżacjach. A publiczność dobrze znając słowa tych piosenek śpiewała wraz z blues-ującym Organkiem.

O.S.T.R-a nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednak ostatnie koncerty rapera są swego rodzaju szczególne. Również sobotni takim był. W lutym tego roku ukazała się płyta O.S.T.R.-a „Życie po śmierci”, która jest bardzo prywatną opowieścią o ostatnich kłopotach zdrowotnych muzyka. Pomimo trudnej sytuacji, z którą musiał zmierzyć się raper, nie traci on swojej siły przekazu. Wręcz przeciwnie. Daje z siebie wszystko i podkreśla jak ważne jest dla niego wsparcie rodziny. Zresztą w trakcie koncertu O.S.T.R. zadzwonił ze sceny do domu, żeby jego syn mógł przywitać się z publicznością. Było ostro, mocno ale jednocześnie ciepło i rodzinnie.

W trakcie przepinek kolejnych wykonawców nikt nie mógł się nudzić. Kiedy tylko główna scena cichła, do głosu dochodziła „Scena Ż”. W między czasie dużych koncertów mogliśmy posłuchać na niej Izę Lach (grającą wcześniej z L.U.C.-iem na scenie głównej), zespół Miloopa oraz duet Rebeka (grający wcześniej z SBB na scenie głównej). Zobaczcie jak radzili sobie na małej scenie!

Głównym gwoździem programu na MG jest występ niepowtarzalnej Orkiestry Męskie Granie, czyli zespołu co roku złożonego z innych artystów. Zwykle niepokornych, oryginalnych, niekonwencjonalnych twórców zaliczanych na co dzień do różnych gatunków muzycznych, którzy specjalnie na MG przygotowują kilkanaście znanych przebojów w zupełnie nowych aranżacjach. W tym roku w skład Orkiestry Męskiego Grania weszli: Tomasz Organek, Dawid Podsiadło, O.S.T.R., Adam Staszewski (bass – Organek), Agim Dżeljilji (elektronika syntezatory, Őszibarack), Robert Markiewicz (perkusja, Organek), Olek Świerkot (gitara), Hubert Gasiul (perkusja, Wilki), DJ Haem (gramofony), Steve Nash (klawisze), Sławomir Kosiński (gitara elektryczna). Gościem specjalnym był Andrzej „Kobra” Krasiński. Panowie zagrali świetny zestaw kawałków w bardzo żywiołowych i oryginalnych aranżacjach. Pojawiły się między innymi takie utwory jak „Lipstic on the Glass” Maanamu, „Nic nie może wiecznie trwać” Anny Jantar, „12 groszy” Kazika, „Co mi Panie dasz” Bajmu czy „I nikomu nie wolno się z tego śmiać” Kobranocki. No i oczywiście przewodnia piosenka tegorocznego MG – „Wataha”. Było fantastycznie, tłum śpiewał lub co najmniej nucił każdy utwór z Orkiestrą, wszyscy skakali, klaskali, tańczyli. Było świetnie o czym świadczy pełna frekwencja na koncertach, która utrzymała się od praktycznie pierwszego do ostatniego koncertu czyli przez jakieś 8 godzin. Jeśli w jakiś sposób jesteście w stanie zdobyć bilety na ostatnie dwa koncerty Męskiego Grania w Warszawie czy Żywcu to radzę nie przepuścić takiej okazji. To się już nie powtórzy, bo Orkiestra w tym składzie gra tylko raz ;).


Męskie Granie:

Oficjalna strona  https://www.meskiegranie.pl/

FB  https://www.facebook.com/MeskieGranie/

Oficjalny profil FB Domowe Melodie: https://www.facebook.com/domowemelodie/

Oficjalny profil FB Dick4Dick: https://www.facebook.com/DICK4DICK/

Oficjalny profil FB Brodka: https://www.facebook.com/BrodkaMusic/

Oficjalny profil FB Organek: https://www.facebook.com/tomorganek/

Oficjalny profil FB O.S.T.R.https://www.facebook.com/ostr.tabasko/

Oficjalny profil FB Rebeka: https://www.facebook.com/RebekaDuo/

Oficjalny profil FB Iza Lach: https://www.facebook.com/IzaLachMusic/

Oficjalny profil FB Miloopa: https://www.facebook.com/Miloopa.fanpage/

Oficjalny profil FB L.U.C.: https://www.facebook.com/planetluc/


 

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "[RELACJA] Męskie Granie w Krakowie! O.S.T.R., Brodka, Organek i inni, czyli Wataha świetnych muzyków!"

Dodaj komentarz

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] ZOBACZ NASZĄ RELACJĘ Z MĘSKIEGO GRANIA 2016 […]

wpDiscuz