Kto szuka nietypowych zestawień i zaskakujących brzmień okraszonych ciekawym wokalem, ten nie musi szukać daleko, znajdzie je bowiem na naszym rodzimym rynku muzycznym. Wystarczy, że sięgnie po debiutanckie wydawnictwo długogrające Natalii Moskal. Album noszący tytuł „Songs of Myself” ujrzał światło dzienne 19 maja br., zatem dosłownie przed momentem. 


„Songs of Myself” to dziesięć podróży przez świat muzyki elektronicznej. Chociaż jest jej tu zdecydowanie najwięcej, nie zabrakło także żywych instrumentów, jak gitara, i perkusja, czy nawet instrumenty dęte i smyczkowe. Na płycie dominuje elektro-pop, urozmaicony różnymi domieszkami, w postaci melodyjnych brzmień, tanecznych rytmów czy szczypty melancholii. Za takie niebanalne i miłe dla ucha zamieszanie odpowiada duet kompozytorski, czyli bracia Marek Dziedzic i Bartosz Dziedzic, oraz producent Łukasz Maron.


Klimat panujący na krążku przechodzi od nagrań pełnych energii, aż do tych nieco bardziej wyciszonych. Jak przystało na dobrze przyrządzone danie, składniki wymieszano w odpowiednich proporcach. Krążek otwiera dość stonowane, ale rytmiczne „Better Man”. Podobny ładunek emocji odnajdziemy w nagraniu „Midnight”. Kto potrzebuje spokojniejszego brzmienia, otrzyma go pod hasłem „My Firsts Ain’t My Lasts” oraz „Michelle”. Z kolei „Lustro”, singiel będący jednym dwóch utworów polskojęzycznych, to mocno elektroniczna kompozycja nosząca znamiona muzycznego, dobrze pojętego niepokoju. Odnosimy wrażenie, że piosenka rozpędza się coraz bardziej przez cały czas jej trwania.



Mroczne „Another Life” w ciekawy sposób zestawiono z sąsiadującą z nim, energetyczną piosenką „Lie”. Drugi i ostatni utwór z polskim tekstem, „Mur”, to kompozycja bezsprzecznie taneczna, a następujące po nim „Be Free” pozornie zwalnia tempo, stopniowo narastając i zyskując na wyrazistości. Zamykające płytę „Foreign Stranger” zgodnie z nazwą mieści w sobie swego rodzaju tajemnicę. Wprowadza odbiorcę w pewien trans, co sprawia, iż nagranie pozostaje w głowie i w pamięci nawet wtedy, gdy wybrzmią już ostanie nuty.



Warstwy tekstowe harmonizujące z kompozycjami zostały napisane przez samą Natalię, w większości w języku angielskim. Możemy je odczytywać niczym spójną powieść bądź jako pojedyncze opowiadania łączone przez jeden konkretny wątek. Tytuł płyty to nie słowa rzucone na wiatr, bowiem teksty odnoszą się bezpośrednio do autorki, która opowiada słuchaczom o kobietach: czego chcą, potrafią i mogą dokonać. Podkreśla, jak ważne jest samospełnienie oraz poczucie posiadanej mocy i wiara we własne możliwości. Brzmi znajomo, dziewczyny? Pewnie tak, ponieważ taka właśnie ma być ta płyta: o nas i dla nas, chociaż i panowie mogą czerpać z tego przesłania pełnymi garściami.


Zaledwie 24-letnia wokalistka eksploruje świat elektroniki i popu, a jej głos to radość w czystej postaci. Warto pozwolić,  by ów optymizm poniósł i nas, słuchaczy, zgłębiających tę zaproponowaną przez Natalię rzeczywistość.


Zajrzyj po więcej:

Natalia Moskal na Facebooku 


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz