Pochodząca z Krakowa – mieszkająca w Londynie wokalistka Ola Igboaka, jest autorką wszystkich tekstów i kompozycji na swojej debiutanckiej płycie “Wyspa”.

 

Ola Igboaka

Tomasz Ochota

 

Pochodzisz z Krakowa, jednak mieszkasz w Londynie. Jak oceniasz rynek muzyczny w tych obydwu krajach ?

Dopiero poznaję oba. Angielski rynek jest dość zatłoczony. Mnóstwo utalentowanych i kreatywnych ludzi przyjeżdża tu z całego świata, ale za to bardzo inspirujący i miło się tu pracuje. W Polsce chyba łatwiej jest być zauważonym. Cóż myślę, że nieważne gdzie się jest, ważne jest też szczęście..

Dlaczego zdecydowałaś się na karierę w Polsce, a nie w Anglii?

To stało się samo. Napisałam płytę “Wyspa” po polsku, więc automatycznie trafiła na polski rynek. W 2015 roku, kiedy powstawała – myślałam jeszcze głównie “po polsku”. Moja debiutancka płyta opiera się na tekście, zabawie słowem, metaforami.. Ciężko pisać zaangażowane teksty w obcym języku, zwłaszcza tylko w dwa lata po wyjeździe z kraju. Myślę, że pisanie po polsku jest wyzwaniem, odsłonięciem się przed publicznością. Język polski jest bardzo wymagający, ale daje też ogromnie możliwości literackie. Teraz już mieszkam w Londynie cztery lata – mój angielski stał się bardzo gładki, często nawet łatwiej jest mi coś wyrazić po angielsku. Czuję, że zbliża się czas kiedy będę gotowa pisać dobre teksty po angielsku. Poznanie języka to zrozumienie kontekstu i nabranie wyczucia.. Bez tego uważam pisanie po angielsku za ucieczkę na łatwiznę. 

Skąd Twoja fascynacja soulem? Jak to się zaczęło?

Hmm…soul zawsze rezonował z moją duszą. Cenie inne gatunki, ale uwielbiam emocjonalność soulu. Ciepło, miękkość, odprężenie, śpiew prosto z serca.. Lubię słuchać tez innych gatunków, jazzu, folku, rapu – podoba mi się jak są zmieszane z soulem. 

Jesteś autorką wszystkich tekstów na debiutanckiej płycie – ,,Wyspie”. Co Cię inspiruje najbardziej ?

To co widzę wokół, to jak my ludzie na siebie oddziałujemy. Piszę zazwyczaj pod wpływem dużych emocji – nigdy na siłę… Nie modlę się nad pustą kartką, czekam na moment. Jak coś mnie poruszy – sprowokuje do myślenia to natychmiast zaczynam pisać. Jak nie to nie, czekam aż coś się we mnie wydarzy. Dokonuję retrospekcji – łączę stare myśli z nowymi. Czasami taki stan uniesienia, w którym piszę może trwać kilka dni..

Skąd pomysł na okładkę albumu? Można ją rozumieć na tysiące sposobów !

Okładka to wycięte fale, fale wokół wyspy, a ja patrze spod tych fal, jestem trochę w oddali..z dystansu..

Śpiewasz o tolerancji, sytuacji politycznej czy emigracjach. Jak Twoim zdaniem powinno wyglądać szczęśliwe życie?

Tak jak chcesz. Nie wierzę w żadne przepisy i złote rady. Każdy człowiek oprócz podstawowych potrzeb miłości i bezpieczeństwa ma odmienne potrzeby i ambicje oraz różne sposoby ich realizacji. Jeden chce być muzykiem, a inny lekarzem i to staje się dla niego centralną osią jego zainteresowań i osobowości. Jeden chce wierzyć w Boga, inny nie. Nie możemy nikogo wkładać w według nas sprawdzone foremki. Piękny świat to różnorodny świat, gdzie ludzie akceptują swoją odmienność, lecz nadal są siebie ciekawi. To jest dla mnie szczęśliwe społeczeństwo, które widzi swoje ograniczenia i wie, że nie zna na wszystko odpowiedzi.

Skąd fascynacja ,,Erazmusami”, relacjami międzykulturowymi i Tinderem?

O takich sprawach się mówi. Jestem z wykształcenia oprócz muzyka psychologiem. Obserwacje społeczne są w mojej krwi. Chcę opowiadać o tym co charakteryzuje świat, w którym żyję i wpływa na moje pokolenie. Mam wokół siebie mnóstwo znajomości międzykulturowych, obserwuje zjawisko przeniesienia się większości naszych interakcji do internetu.. Dla mnie to bardzo naturalne odniesienia.

Warstwa muzyczna nie świadczy o tym, że jest to manifest. Jest lekka, przyjemna, idealna na rozluźnienie po ciężkim dniu. Czy takie połączenie muzyki z tekstem było zamierzone? Wyczuwam w wielu utworach, że szepczesz do mnie…!

Tak! Nie chciałam przynudzać i dołować. Chciałam, żeby forma była angażująca, ale lekkostrawna. Lubię muzykę, która pobudza intelektualnie, jest szczera. Lubię jak jest źródłem siły. Poruszam trudne współczesne tematy, ale podaje je w lekkiej formie z przymrużeniem oka. Szepcze bo mam dystans – nie irytuje się, nie krzyczę. Ciepły, delikatny głos potrafi być bardziej dosadny i przejmujący niż krzyk. Bardziej skłania do refleksji..

Czym dla Ciebie jest tytułowa ,,Wyspa” ?

“Wyspa” to dosłownie wielka Brytania i moje doświadczenia zmian mentalnych po przeprowadzce z Krakowa w zupełnie nowe miejsce. Wyspa to osobność, to bycie szczęśliwym ze sobą, to też kochający dom, to bycie sobą i kreowanie życia na swoich zasadach.

Mało artystów pozwala sobie na aż takie zaangażowanie i ingerencje w płytę. Jak to zrobiłaś? Odpowiadasz praktycznie za wszystko !

Jestem trochę control freakiem!! haha! Tak serio to tak chciałam, napisałam teksty, muzykę, nagrałam wokal chórki oraz pianino. Zaplanowałam też co mniej więcej mają grać inne instrumenty, nawet w niektórych kawałkach nagrałam sama bas. Ale oprócz mnie przy płycie pracował zespół ludzi. Ta moja pierwsza płyta jest dość minimalistyczna, ale za to bardzo moja. To taka moja wizytówka. Myślę ze przy następnych płytach zaangażuje większą ilość muzyków. Ta płyta – “Wyspa” – chciałam żeby była taka jaką ją sobie wymyśliłam, bez kompromisów.

Fascynujący jest teledysk, jak i sam utwór – ,,1441 Fourteen for One”. Jak udało Ci się zebrać czternastu wokalistów i raperów z czternastu krajów?

To była odpowiedź na Brexit i nasilające się tendencje nacjonalistyczne. Chciałam zrobić coś, czego żaden polski artysta nie zrobił, a mieszkanie w Londynie dało mi tę możliwość. Na co dzień spotykam tu ludzi z całego świata i nawiązuje z nimi przyjaźnie, pracujemy razem. Chciałam to odzwierciedlić w muzyce. Poprosiłam wokalistów i raperów z różnych krajów żeby zaśpiewali w swoim ojczystym języku o wielokulturowości. Razem pokazaliśmy, że możemy stworzyć coś pozytywnego. “1441 Fourteen for One” zawiera fragmenty po chińsku, koreańsku, persku, francusku, maltańsku, pidgin, angielsku, bułgarsku, i wielu innych. Ja śpiewam refren po polsku. 

Płytę promuje kilka klipów. Opowiedz nam o tym, skąd wzięłaś pomysł na zobrazowanie ich.

Hmm, teledysk do ,,Medytacji” powstał w Nigerii, nakręciłam go przy okazji rodzinnej wycieczki. ,,Wygibasy” powstały na sali gimnastycznej w Londynie, w teledysku wystąpiła brytyjska mistrzyni atletyki. ,,Tysiąc szkieł” w Krakowie w zaprzyjaźnionym Żydowskim Muzeum Galicja. Ujęcia do wielojęzykowego “1441 Fourteen for One” na dachu mojego domu w Battersea z widokiem na panoramę Londynu. 

Utwór ,,Własna Bajka” jest przepełniony miłością. Chciałbyś, aby Twoja bajka się spełniła? A może już się spełniła…? Opowiedz nam o swoich oczekiwań od życia.

Ha! Ja jestem nieustannie przepełniona miłością! Miłością do muzyki, do sztuki, do ludzi, do miejsc! Widzę piękno w zwyczajności. Tę piosenkę napisałam zaraz po moich zaręczynach. Dobre małżeństwo to niesamowity cud, daje mi ogromne szczęście, wolność, wsparcie, zrozumienie. Nieustannie zaskakuje i motywuje do myślenia i nauki. Staram się dawać to samo. Jestem mega szczęściarą!

Płyta jest dla Ciebie spełnieniem marzeń?

Płyta “Wyspa” jest spełnieniem marzenia, które miałam od wielu lat, żeby nagrać autorską płytę. Cieszę się, że mimo pokus poczekałam na właściwy moment i nagrałam coś już jako bardziej dojrzała osoba na swoich warunkach. Mam 30 lat. Dziesięć lat prób swoich sił jako wokalistka w różnych zespołach: od opery po reggae uważam za ogromny kapitał. Te doświadczenia były potrzebne, żeby szerzej patrzeć na muzykę i na siebie w jej kontekście. Cały czas się uczę, z każdym miesiącem więcej rozumiem o muzyce i o sobie. Spełnieniem marzeń będzie dla mnie regularne wydawanie płyt, a każda z nich będzie zapisem momentu na mojej muzycznej i życiowej wędrówce. W sierpniu śpiewam ostatni recital w ramach studiów na brytyjskiej uczelni muzycznej. To jest spełnienie drugiego wielkiego marzenia! Chciałabym teraz też coraz więcej współpracować z artystami w Wielkiej Brytanii. 

Czym teraz nas zaskoczysz? Co szykujesz?

Ha! Nie chcę zapeszyć. Mam napisaną drugą płytę. Teksty powstały w ciągu 10 dni w Brazylii gdzie przypadkowo znalazłam się w zakonie i przeszłam w tym czasie kurs terapii opartej na docieraniu do nieświadomości. Brzmi to trochę hardcorowo! Teksty wypływają z najgłębszych pokładów mojego człowieczeństwa.. Będzie trochę rapu, ale i też lekki skręt w stronę jazzu..Mam nadzieję, że się wszystko potoczy zgodnie z planem! Mam też sporo innych pomysłów, ale będę je realizować po kolei!


Na sam koniec chciałbym, abyś odpowiedziała na kilka krótkich pytań :

Jakie jest Twoje ulubione słowo? Spoko

Jakiego słowa nie lubisz? Notabene

Co Cię nakręca? Frustracja

Ulubione przekleństwo? Fuck

Twój ulubiony dźwięk? Kilka głosów śpiewających w harmonii

Jakiego dźwięku nie lubisz? Motorów

Jaki inny zawód mógłbyś wykonywać oprócz obecnego? Psycholog, dziennikarz, scenarzysta

Jakiego zawodu nie chciałbyś nigdy wykonywać? Rzeźnik

Jeśli niebo istnieje, co chciałbyś usłyszeć po przekroczeniu bram raju? Wracaj na Ziemię!

Gdyby (Twoja) muzyka była człowiekiem – jakby wyglądała ? Tak jak ja 🙂

Utwór, który zmienił Twoje życie? Pierwsza napisana przeze mnie piosenka, miała tytuł “Hold on” i nigdy jej porządnie nie nagrałam

Jaka piosenka zawsze poprawia Ci humor? “Happy Phantom“ Tori Amos i “Sir Duke” Stevie’go Wondera

Z którym artystą chciałabyś stworzyć duet? Z polskich Natalia Przybysz, zagranicznych z Jill Scott

Czy jesteś muzykoholiczką? Totalną! Gdy słucham muzyki odcinam się od czegokolwiek innego. Lubię słuchać w słuchawkach, dużo analizuję też co by tu “ukraść” od innych. Uczę też śpiewu i kompozycji więc muzyka zajmuje mi większość czasu!


Zajrzyj po więcej : 

OLA IGBOAKA na FACEBOOKU

OLA IGBOAKA na YOUTUBE

OLA IGBOAKA na INSTAGRAMIE

STRONA WWW


Dodaj komentarz

1 Komentarz do ",,Nie modlę się nad pustą kartką, czekam na moment” – wywiad z Ola Igboaka"

Dodaj komentarz

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mateusz
Gość

Świetny wywiad. Trzymamy kciuki 🙂

wpDiscuz