Debiutancka płyta Pawła Izdebskiego właśnie ujrzała światło dzienne. Zawierający cztery autorskie utwory minialbum „Książę naiwności” został wydany dzięki funduszom zebranym w kampanii crowdfundingowej.


Dla mnie to przede wszystkim pożegnanie z sobą samym, naiwnym, tchórzliwym chłopakiem, który boi się zrobić krok w kierunku swoich marzeń, który zamiast działać, wymyśla coraz to nowe czarne scenariusze – wyznaje zapytany o wydawnictwo Paweł. – Każda z piosenek to oddzielna wątpliwość.


Paweł Izdebski para się gatunkiem, który określa mianem bluepopu. To połączenie muzyki alternatywnej, akustycznej i bluesowej. A jak zaczęła się jego przygoda z tą dziedziną sztuki? Oddajmy głos wokaliście.


Miałem zostać piłkarzem i wtedy Ją zobaczyłem opowiada. Po raz pierwszy. Pomarańczową gitarę klasyczną za 149 złotych. Nie miałem pojęcia, co robić. Po prostu grałem. Wszystko i nic. Jesteśmy w związku od lat i obawiam się, że nie będę z nikim innym w tak zażyłej relacji. Ogromny wpływ na moją muzykę wywarli tacy artyści jak: Jeff Buckley, Tracy Chapman, Paolo Nutini, Tyler Hilton czy John Mayer – zdradza muzyk. W muzyce cenię sobie szczerość i naturalność. Interesuje mnie przede wszystkim historia i spójność muzyki ze słowem.


W rolę producenta i aranżera utworów umieszczonych na płycie wcielił się Marek Błaszczyk, współtwórca zespołów Ich Troje i Volver, znany także ze współpracy z zespołem Video, obecnie klawiszowiec formacji  Piotr Bukartyk.


Dla mnie to przede wszystkim pożegnanie z sobą samym, naiwnym, tchórzliwym chłopakiem, który boi się zrobić krok w kierunku swoich marzeń, który zamiast działać – wymyśla coraz to nowe czarne scenariusze. Każda z piosenek to oddzielna wątpliwość – mówi o krążku Paweł Izdebski.


Zajrzyj po więcej:

Paweł Izdebski na Facebooku


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz