Zespół KRAMBABULA, to nowatorskie połączenie nuty ludowej z mocnym graniem. Na swoim koncie ma wydaną płytę i sporo zagranych koncertów.

Udało nam się porozmawiać z zespołem i dowiedzieć się m.in. jak powstał, skąd czerpią natchnienie i jak to jest zagrać na Woodstock’u! Zdradzą także jakie mają plany na przyszłość i gdzie zagrają w najbliższym czasie.

Zapraszamy!


Karolina Filarczyk

KRAMBABULA

KRAMBABULA – co oznacza ta nazwa?
KRAMBABULA to nasz pomysł na połączenie różnorodności i ludowości. KRAM czyli taki stragan z najróżniejszymi towarami, tu trochę myślimy o sobie. Pochodzimy z różnych stron Polski, mamy różne charaktery i jak najbardziej różne gusta muzyczne. BABULA to Babcia, utożsamiana z ludowością, z miłą staruszką śpiewającą na ławeczce. Ze zlepienia tych dwóch słów powstajemy my, czyli KRAMBABULA właśnie.

Jak się spotkaliście i jak powstał zespół?
Po raz pierwszy spotkaliśmy się w grudniu 2015, na próbie, wtedy jeszcze w sześcioosobowym składzie. Piotrek (Czuchta) akordeonista chciał stworzyć zespół łączący ludowe granie z rockiem. Próba doszła do skutku głównie dzięki portalom tematyczno-muzycznym i społecznościowym. Wiola (Kruk) stanęła za mikrofonem, Kamil (Baszak) chwycił gitarę , Sławek (Pawłowski) bas, a Kuba (Plebaniak) trąbkę, za bębnami usiadł Łukasz (Simiński). Poza pobocznymi celami realizacji siebie przez instrument, każdy chciał dołożyć swoją część do czegoś unikatowego. Jakiś czas później rozbudowaliśmy sekcję dętą o sax – Dawid (Tokłowicz) i niedługo później puzon – Mikołaj (Petryczenko), w takim składzie gramy do dziś.

Gracie dość specyficzną muzykę – niewielu zespołom udało się w końcu w tak dobry sposób połączyć folklor z mocnym graniem. Skąd pomysł akurat na takie przedsięwzięcie?
Dziękujemy, nawet specyficzna muzyka, to taki prawie komplement 🙂 Chyba chęć tworzenia nowego, ale z pamięcią o tradycji, to coś, co ciągnie nas w KRAMBABULI. Mieszanie tych samych składników nie przyniesie czegoś świeżego, dopiero połączenie czasem nie do końca logiczne przełamuje jakieś konwencje. Trudno pomyśleć o 7 strunowej gitarze czy 5 strunowym basie w połączeniu z białym śpiewem tradycyjnym.
Ważne są teksty, póki co tylko ludowe, często takie które zaczęły już niknąć z ust śpiewaków. Słuchamy się nawzajem, staramy się żonglować formą, nie ograniczać się nawzajem i mieć jak najszersze horyzonty. 

Jakie są wasze muzyczne inspiracje? Na jakich formacjach głównie opiera się wasza twórczość?
Inspiracje są bardzo szerokie, często wymieniamy się muzyką. Trudno powiedzieć żebyśmy razem inspirowali się kimś na tyle mocno, żeby przekładało się bezpośrednio na kompozycje KRAMBABULI. Co innego poszczególne osoby/instrumenty, w całym spektrum muzyki sięgamy po cięższe zespoły (Gojira czy Tool) poprzez mocne surowe granie (np. Rage Against The Machine, Hańba, R.U.T.A.), ale nie omijamy też spokojniejszego muzykowania (Hiatus Kaiyote, DoVira, Sutari), a jeśli chodzi o folk to np. Silska muzyka, Hulajhorod. Nawet jeśli nie są to bezpośrednie inspiracje, ale coś czego słuchamy, przenikamy tymi dźwiękami, podświadomie przesycamy nimi nasza muzykę.

Kto w zespole ma największą moc decyzyjną przy tworzeniu piosenek? Jest ten głównodowodzący, czy podejmujecie wszystkie decyzje wspólnie?
Staramy się przestrzegać demokracji gadanej. Każdy pomysł ogrywamy i razem analizujemy jego słabe i mocne strony. Przedłuża to czas podejmowania decyzji, ale buduje silną świadomość pracy i wspólnego efektu końcowego. Jednakowoż Piotrek i Wiola, to osoby, od których najczęściej zaczynamy szkielet piosenki.



Język łemkowski jest dialektem na wymarciu. Niewiele osób mówi, a co dopiero tworzy w tym języku. Skąd zainteresowanie tą kulturą?
I tu wracamy do KRAMu i jego różnorodności. Piotrek jest Łemkiem i poza mocno łemkowskim nazwiskiem odziedziczył, chęć muzykowania, biesiady na Watrach (łemkowskich spotkaniach przy ognisku) ma we krwi. Miłe jest posiadanie świadomości odsuwania od zapomnienia tradycyjnych lemkiwskich śpiwanek 😉

Dokonując odsłuchu waszej płyty, byłam pod ogromnym wrażeniem efektu końcowego. Jak przyjmowani jesteście przez publiczność? Podchodzą do was bardziej, jak do kapeli folkowej, czy rockowej?
To miło 🙂 Publiczność dobrze nas przyjmuje. Raczej postrzega nas przez pryzmat rocka, to pewnie przez ścianę dźwięku generowaną przez gitarę i sekcję rytmiczną, ale elementy folku zawsze dają piorunujące wrażenie. Śpiewokrzyk Wioli przeszywa, akordeon i sekcja dęta uzupełnia mocne granie, dodając energii, ale też świadomie kierują muzykę w stronę ludowości.

Jesteście relatywnie młodym zespołem, a udało się wam wystąpić w wielu konkursach (odnosząc także na nich sukcesy). Udało się wam także zagrać na prestiżowym i kultowym wśród muzyków święcie – Przystanku Woodstock. Opowiedzcie nam, jak to jest być tam i grać dla “woodstockowej” publiki!
Granie na Woodstocku to super przeżycie. Trudno to ubrać w słowa. Patrzenie jak dla szerzej nieznanego (jeszcze 🙂 ) zespołu cały namiot Pokojowej Wioski Kryszny wypełnia się po brzegi, dodaje skrzydeł. Zaczyna się doceniać wartość każdej minuty poświęconej na zespół. Ludzie są tam cudowni, otwarci i chętni do zabawy. Granie tam, to czysta przyjemność i po części spełnienie marzeń. 

W przyszłych edycjach (o ile takie powstaną) także będziecie chcieli wystąpić?
Oczywiście, będziemy walczyć i o dużą scenę i o małą scenę 🙂 Granie tam, to piękna sprawa. Nawet nie dopuszczamy do myśli festiwalowej mapy Polski bez Przystanku Woodstock. 

Wielu młodych artystów, czy zespołów próbuje swoich sił w talent show. Wy też chcielibyście wystąpić w jednym z nich?
Myślimy o tym. Telewizja bardzo pomaga w budowaniu marki zespołu. Póki co jednak zostajemy w fazie planów. 

Płyta już jest. Jakie plany macie na najbliższą przyszłość? Nowe projekty będziecie nadal utrzymywać w tych klimatach?
Chcemy pograć klubowe koncerty, zmierzyć się z nimi. Do tej pory graliśmy głównie festiwale w plenerze. Myślimy też mocno o teledysku promującym krążek. Co do projektów, jeżeli masz na myśli kolejną płytę, możemy już chyba zdradzić, że chcielibyśmy bazować głównie na tradycyjnych pieśniach polskich i okraszać je naszymi pomysłami. Przy tak różnych charakterach, trudno do końca zgadnąć co przyniesie przyszłość.

Gdzie będzie można was posłuchać do końca tego roku?
Na chwilę obecną zagramy:
6 października w Klubie Barka w Pile
7 października na festiwalu MITOST we Frankfurcie nad Odrą
Na wszystkie występy gorąco zapraszamy!

Na koniec… co poradzilibyście wszystkim młodym, zapalonym do grania kapelom? Jaki jest wasz przepis na karierę?
Nie poddawać się i działać wspólnie, motywować się wzajemnie i być ze sobą, ile się tylko da – więź w zespole jest bardzo ważna.


od prawej: Sławek Pawłowski (gitara basowa), Kamil Baszak (gitara elektryczna), Jakub Plebaniak (trąbka), Piotr Czuchta (akordeon), Wiola Kruk (wokal – biały śpiew) , Dawid Tokłowicz (saksofon), Mikołaj Petryczenko (puzon), Łukasz Simiński (perkusja)

Zobacz więcej:

Facebook

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz