Heavy metalowy zespół INTERNAL QUIET powstał w maju 2011 roku w Aleksandrowie Łódzkim. Na koncie mają wydaną płytę, która odniosła spory sukces na rynku muzycznym.

Znakiem rozpoznawczym kapeli jest charakterystyczny wokal i niepowtarzalne brzemienie gitary. Dowiedzieliśmy się, że chłopaki przygotowują się do nagrania nowego materiału… ale czy to wszystko? Tego dowiecie się z naszego wywiadu.

Karolina Filarczyk

Sławek Papis – INTERNAL QUIET


Zacznijmy od początku… Portal Muzykoholicy nie miał przyjemności o Was pisać zbyt dużo. Nasi czytelnicy nie znają Was. Opowiedzcie nam, jak powstawało Internal Quiet.

Zespół założyłem w Aleksandrowie Łódzkim wraz z basistą Andrzejem Kostrzewą. Działalność rozpoczęliśmy w maju 2011, początkowo jako studyjny projekt o heavy metalowym zabarwieniu z  naciskiem na oryginalność muzyczną i tworzenie tekstów o charakterze konceptualnym. Po kilku zmianach personalnych w 2015 roku wykrystalizował się skład w obecnej formule, będącej fuzją doświadczeń i umiejętności sześciu lokalnych muzyków. Po serii udanych klubowych i festiwalowych koncertów w Polsce, jak Summer Dying Out Loud, Książ Rock Zone, Festiwal „Pomieszajmy Języki” oraz u boku m.in. takich grup jak TURBO, Hunter, Virgin Snatch, Mech, Riverside itd. z początkiem 2016 roku weszliśmy do studia celem zarejestrowania materiału, którego końcowy efekt w postaci płyty When The Rain Comes Down ukazał się na rynku 20 sierpnia 2016 roku.

Czym dla Was jest “Spokój Wewnętrzny” – skąd pomysł na taką właśnie nazwę zespołu?

Nazwa Internal Quiet przyszła mi na myśl wiele lat temu, a zaczerpnąłem ją ze specyficznego stanu poczucia braku świadomości co do obrania właściwego kierunku działań w życiu codziennym i zawodowym, nadania ludzkim poczynaniom właściwego charakteru. To bardzo dziwny i częstokroć nie do końca pozytywny stan umysłu, z którego wyjście może być czasami bardzo trudne…. Aby odzyskać pełnię świadomości i pozytywny stosunek do rzeczywistości a w konsekwencji znaleźć się dalej w pożądanym punkcie konieczne jest często zresetowanie umysłu, pozostanie przez jakiś czas na uboczu, bycie jakby zawieszonym w próżni… Mocną stroną każdego człowieka (w tym również artysty) powinien być ten „wewnętrzny spokój”, niezbędny do w pełni świadomego tworzenia, rozumiany jako idealny stan ciszy umysłu, nie spowity troską, obawami, stresem czy też silnymi doznaniami emocjonalnymi. W 2013 roku zagraliśmy już kilkanaście koncertów, w tym większych imprez – zadebiutowaliśmy m. in. na festiwalu Summer Dying Loud, który to koncert scalił nas muzycznie i upewnił co do kierunku, w jakim chcemy podążać. Stylistycznie Internal Quiet to jest wypadkowa całej muzyki, której każdy z nas słuchał. Z drugiej jednak strony pracowaliśmy też nad tym, aby ta stylistyka w naszym wydaniu stała się możliwie unikatowa. Owszem, oscylujemy w klimatach hard ‚n’ heavy i nic szczególnego nie odkryliśmy, ale chcieliśmy połączyć warstwy typowe dla stylu ze szczyptą progresji oraz intrygującej melodyki, wyjątkowym nastrojem i warstwą liryczną w formie luźnego koncept albumu. W kontekście realizacji studyjnej płyty unikaliśmy skompresowanej muzyki i sztucznych bębnów, poprawiaczy wokali i solówek. Postanowiliśmy zrobić coś innego – nagrać wszystko bardzo organicznie, łącznie z klawiszami, które również były nagrywane przez mikrofony. Wierzę, że udało się osiągnąć intrygujący efekt, będący dziś wyznacznikiem brzmienia Internal Quiet.



Heavy Metal, to nie jest muzyka dla mas… Skąd pomysł, żeby właśnie grać ten rodzaj muzyki?

To jakoś samo tak wyszło, po prostu. Nigdy o tym nie myślałem, aby jakoś szufladkować muzykę, którą chcę robić. To wyszło w pełni naturalnie.. Również z instrumentami klawiszowymi, które początku w ogóle nie były w koncepcji zespołu INTERNAL QUIET a które ostatecznie wykorzystaliśmy na naszym albumie. Zamiar był taki, aby materiał na „When The Rain Comes Down” był wielowymiarowy i jednocześnie spójny oraz jakościowy. Proste łupanie riffów pod rytm nie jest czymś, do czego dążymy w Internal Quiet. Przez naszą muzykę od zawsze chcieliśmy wyrazić i przekazać coś więcej, coś co nie będzie dla słuchacza wtórne i nudne. Taką przynajmniej mam nadzieję – wierzę, że ludzie słuchający nasz album znajdą w nim coś intrygującego dla siebie. Mówiąc prościej, właśnie w ten sposób czujemy muzykę, a że klasyfikuje się ją właśnie w ten sposób, niech to się nazywa Heavy Metal, cóż 🙂

Wasz debiutancki album “When the rain comes down” ukazał się w sierpniu 2016 roku. Cieszył się sporą popularnością wśród publiczności. Zebrał też bardzo dobre recenzje. Nie czas już by nagrać coś nowego?

Czas, jak najbardziej! Teraz na wiosnę 2018 planujemy niespodziankę dla fanów, którzy pytali o płytę winylową When The Rain Comes Down, wszystko wskazuje na to że ukaże się na przełomie kwietnia i maja 2018. Jesień i koniec wiosny to kolejna seria koncertów, mamy zamiar naprawdę sporo pograć, już w tej chwili mogę śmiało powiedzieć że trasa 2018 będzie dłuższa od tej zagranej z Turbo w 2016/2017. A tuż po trasie na zimę 2019 rejestrujemy nowy materiał, na naszą druga płytę. Jak widzisz sporo się więc dzieje.

Zespół przy drugim krążku, tworzyć będzie w tym samym składzie, czy może będziecie chcieli posmakować czegoś innego?

Nie planujemy wprowadzać żadnych wynalazków. Drugą płytę nagramy w ten sam sposób co pierwszą, jednak na pewno będzie mocniejsza „gitarowo”, w sensie harmonii i dynamiki. Nie wiem czy wykorzystamy instrumenty klawiszowe czy zostaniemy przy klasycznym układzie.

Jak wygląda praca w Waszej kapeli? Robicie wszystko wspólnie, czy każdy ma wydzielone pole działania i nie wtrąca się do zadań innym?

Przy nagraniach pracujemy wspólnie. Wszystkie aranżacje robimy na próbach, nad każdym nagraniem skupiamy się by osiągnąć wspólny, twórczy mianownik. Na pierwszej płycie muzykę napisałem ja, przy nowych nagraniach jest już więcej autorów. Jeżeli chodzi natomiast o pracę promocyjną i management to zadania mamy podzielone. Poza tym współpracujemy z Pronet Music i Andrzejem Kusym, z ich strony mamy ogromne wsparcie.

Słuchając Waszego albumu, często znajduje się znajome akordy – zagrane są jednak całkiem “po waszemu”. Z których zespołów polskich i zagranicznych czerpiecie najwięcej?

Każdy z nas słucha trochę innej muzyki w stylistyce Hard&Heavy. Tworzymy automatycznie, nie siedzimy w sali prób i nie komponujemy utworów, wena musi przyjść sama, czasami ją prowokujemy, ale nie ślęczymy nad „numerami” na siłę, bo trzeba coś napisać. Albo mamy gotowy riff, albo czekamy na w/w wenę :). Nie inspirujemy się innymi zespołami, to przychodzi w pełni naturalnie, może właśnie dlatego słyszysz znajome dźwięki a jednak trochę inne :).

‘Going Good’ na przykład, to kompozycja, napisana przeze mnie po przesłuchaniu płyty Joe Satriani’ego i nagrania ‘The Souls Of Distortion’, którego forma szczególnie mnie ujęła. Nasz numer jest bardzo podobny brzmieniowo, ma jednak inne akordy, inne przewroty, no i całkowicie odmienne rozwinięcie kompozycji. Przyznaję szczerze, że tamto nagranie utkwiło mi w pamięci do tego stopnia, że chciałem napisać podobny utwór. To takie osobiste odniesienie do jednego z moich idoli. Mamy swoich ulubieńców, zespoły które wywarły na nas wpływ, jednak nie koniecznie są to te same zespoły.

Co by nie powiedzieć o Waszym zespole – znakiem rozpoznawczym jest od razu wokal. Gdzie udało Wam się znaleźć taką perełkę?

Maciek trafił do INTERNAL QUIET w sposób w pełni naturalny – był naszym fanem i przychodził na nasze koncerty, śpiewając z nami wszystkie utwory z publiki. Nasz poprzedni wokalista Dominik Zurovac odszedł z zespołu po nagraniu dwóch numerów. Była to nasza wspólna decyzja – Dominik był w takim okresie swojego życia, że nie do końca mógł się w całości oddać pracy twórczej dla zespołu, co zdecydowało o rozstaniu. Na ostatni koncert INTERNAL QUIET  z Dominikiem w Książu Wlkp zaprosiliśmy gościnnie Rockera do wspólnego wykonania kompozycji „Time to Fight” – Maciek wypadł wówczas znakomicie, nic więc dziwnego, że pierwszy telefon jaki wykonałem, praktycznie tydzień przed kolejnym festiwalem w Rymanowie, był telefonem do Maćka z pytaniem czy nie zgodziłby się zaśpiewać w zastępstwie. Nikt wówczas jeszcze nie wiedział, że Rocker zostanie z nami na stałe. Maciek śpiewał w dwóch innych zespołach i dopiero później okazało się, że jeden z nich ostatecznie opuścił. Ponieważ zrobiło się trochę luzu w jego grafiku zapadła decyzja aby nagrał z nami płytę. Nie szukaliśmy wokalisty przez ogłoszenia – od samego początku wiedziałem, że jeśli ktoś ma zastąpić Dominika to musi to być Maciek. Pozostała jednak kwestia czy on jest zainteresowany współpracą. Dziś już wiemy, że zdecydował się dołączyć do zespołu na stałe.

Rok 2017 dobiega końca. Jak podsumujecie te 365 dni? Co było dla Was bardzo ważne, a o czym chcielibyście zapomnieć?

Wszystko co wydarzyło się w 2017 roku było bardzo pozytywne. Co prawda zagraliśmy tylko 12 koncertów, ale mieliśmy ten rok na promocję zespołu, płyty. Zaistnieliśmy w kilkunastu rozgłośniach radiowych, współpracujemy z Pronet Music, generalnie wszystko co było zamierzone zostało zrobione. Ale jest jedna rzecz której nie udało nam się zrealizować, mieliśmy zaplanowane kilka koncertów w Polskim Radio, na żywo, niestety, nasz perkusista postanowił że nas zostawia i musieliśmy odwołać te występy, zagramy je w 2018 roku, co się odwlecze to… Koncertowo jesteśmy gotowi, mamy skład który chce pracować, jesteśmy głodni koncertów, i to cieszy ogromnie.

To, że w 2019 roku będziecie wydawać nowy album już wiemy. Co jeszcze planujecie dla swoich fanów na kolejny sezon koncertowy ?

Koncerty, dużo koncertów oraz płytę winylową.

Na koniec pytanie, które zadaję większości zespołów, które grają mocniejsze dźwięki… Od pewnego czasu wśród rockowych i metalowych kapel panuje moda na koncerty “bez prądu”. Jedni traktują to, jako nową formę ekspresji, inni jako dodatkowe źródło dochodu – a jak jest z wami? Myśleliście zagrać kiedyś dla publiczności na gitarach akustycznych i w białych kołnierzykach?

Graliśmy już koncerty akustyczne, między innymi podczas trasy Wojtka Hoffmanna promującej płytę „Behind The Windows”, mamy gotowy materiał w aranżacjach akustycznych. Myślę że w 2018 roku zagramy kilka takich właśnie koncertów.



W składzie zespołu działają aktualnie: Sławomir Papis (gitary prowadzące), Maciej ‘Rocker’ Wróblewski (śpiew), Dominik Kalisz (gitara rytmiczna), Mateusz Stołowski (gitara basowa) oraz Paweł Lachowicz (instrumenty perkusyjne).


Inernal Quiet w sieci:

Oficjalna strona

Facebook

You Tube

1
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Bądź na bieżąco  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] [WYWIAD] „…właśnie w ten sposób czujemy muzykę, a że klasyfikuje się ją właśnie w ten s… […]