Paweł Lachowicz, to perkusista, który zna się na rzeczy. Od 25 lat zgłębia tajniki swojego instrumentu. Jego umiejętności niedawno zostały docenione przez „Czarcie Kopyto”, którego ambasadorem został z początkiem tego roku.

Od niedawna także Paweł zasila szeregi zespołu Internal Quiet, o którym na portalu Muzykoholicy mogliście przeczytać już nie raz.

Zapraszam do lektury niniejszego wywiadu, z którego dowiecie się, jak zaczęła się przygoda Pawła z perkusją, dlaczego to właśnie Czarcie Kopyto zdobyło jego muzyczne serce i co sądzi na temat młodych gniewnych z perspektywy swoich doświadczeń.


Karolina Filarczyk

Paweł Lachowicz

Wiadomym jest, że jeśli w zespole perkusista partaczy swoją pracę, to cała kapela nie ma prawa grać dobrze. Zgadzasz się z tym?

Bardzo dobre pytanie. Tak już jest, że na pierwszy front idzie bębniarz. Nie widać go zza zestawu, ale za to bardzo dobrze słychać. Jest tym motorem kapeli, który napędza tą całą wojenną machinę. Musi to robić jak najlepiej potrafi, bo nawet małe potknięcia bardzo słychać.

A jak jest dobra akustyka  i dobrze są nagłośnione bębny, to nic nie ściemni, nic nie oszuka…

Haaaaa! Tak jest! Masz rację. Zespół zawsze oceniany jest poprzez najsłabsze ogniwo. I na pewno nie jest dobrze, jak jest nim perkusista. Lepiej być dobrym tłem dla kapeli w swojej grze, niż popisywać się w nieudolny sposób. A tak robią młodzi perkusiści. Trzeba mieć do siebie dużo dystansu i samokrytyki w tym, co się robi i wtedy jest wszystko ok. Pokora przychodzi w wiekiem.

Wchodząc do nowego zespołu jest czas na wdrożenie się?

Na tym etapie muzycznym kapeli  nie ma już czasu na zabawę w naukę. Tutaj jest plan i trzeba go realizować!

Zapewne jako dziecko miałeś wybór spośród instrumentów, na których chciałbyś grać. Dlaczego wybór padł akurat na perkusję?

Pamiętam Dom Kultury, początek lat 90-tych. Właśnie tam zacząłem uczyć się grać na pianinie. Nauka nie trwała długo, kilka miesięcy. Drugi instrument, na jakim zacząłem się uczyć to była gitara basowa. Jak wiadomo od basu do perkusji jest bardzo blisko. I tak wylądowałem w pierwszym moim zespole za sterami perkusji Polmuz. Pamiętam pierwszy skład kapeli, gdzie zacząłem grać na bębnach. Robert Kot – git., voc.; Grzegorz Muszyński – git.; Piotr Kaniowski – git., bas. Był to rok 1993. Wszyscy znaliśmy się od dziecka, dlatego takie składy pamięta się najbardziej. Graliśmy różne dziwne rzeczy,  nie było YouTube, Internetu. Wszystko było grane ze słuchu. Z wykonaniem też bywało różnie. Wszyscy dopiero uczyliśmy się grać, ale było dużo frajdy z tej gry. Później nasze drogi się rozeszły. Mnie bardziej zaczęło ciągnąć do grania metalu.

Analizując swoją ścieżkę muzyczną, jesteś w stanie wyłuskać, ten moment, który wielu nazywa kluczowym, przełomowym?

Dla mnie takim czasem i znalezieniem swojej ścieżki muzycznej w graniu na bębnach była wspólna gra z bardzo dobrym gitarzystą, Mateuszem Żyszczyńskim. Graliśmy wszystko co metalowe, były to lata 95-99. To nasze wspólne granie miało decydujący wpływ na mnie, jako perkusistę. Wiedziałem, że chcę grać metal!

Wielu młodych muzyków zapewne chciałoby wiedzieć jakiego zestawu używasz do grania. Na czym pracuje ci się najlepiej?

Bębny, na których wcześniej grałem  to Polmuz, Szpaderski z rewelacyjnym werblem, Amati, Tama rockstar. Obecnie gram na dużym zestawie brazylijskiej firmy Odery z werblem Tama starclassic Bubinga, z których jestem bardzo zadowolony. Rewelacyjnie  brzmią na scenie.

Od pewnego czasu zasilasz szeregi zespołu Internal Quiet. Jak zaczęła się twoja przygoda z kapelą?

Od jesieni 2017 r. zasilam szeregi Internal Quiet. Przyszedłem do IQ z łódzkiego death metalowego zespołu, więc szybkie granie nie jest mi obce.


INTERNAL QUIET

Jak się teraz szuka muzyków do zespołów? Nadal przeprowadzane są przesłuchania i castnigi?

W dobie Internetu jest  to bardzo proste. Maciek Rocker Wróblewski bawił się w szukanie bębniarza w necie i padło na mnie. Oczywiście musieliśmy się poznać na płaszczyźnie muzycznej i prywatnej, bo kapela to taka mała rodzina. W czasie koncertów, trasy jesteśmy ze sobą 24h i tutaj musi też być zgranie, bo inaczej przekłada się to na jakość koncertów.

Długo „docieraliście się” zanim dołączyłeś do kapeli?

Trochę to trwało, od pierwszych naszych prób, a wejściem do składu. Wszyscy musieliśmy  być pewni tego, czy styl,  jakim gram pasuje do kapeli. Gram bardzo metalowo i pewne aranżacje utworów się zmieniły. Myślę, że na lepsze. Na pewno będzie to słychać na drugiej płycie.

Gdzie przeżyłeś swój “pierwszy raz” z IQ?

Mój debiut na scenie z Internal Quiet był w klubie Od Nowa w Toruniu. Egzamin zaliczyłem.

Czarcie Kopyto – Od końca ubiegłego roku stałeś się ambasadorem tej marki. Powiedz nam coś więcej na ten temat.

Na koncertach młodzi perkusiści pytaj mnie, jaką techniką maja grać na stopach? Odpowiadam –  każdą, która przynosi zamierzony efekt. Nigdy nie mówię, że moja technika jest najlepsza. To jest sprawa bardzo indywidualna i zależy w dużej mierze od predyspozycji, od motoryki i zdolności psychoruchowych. Ja, przy szybkich partiach gry na stopach, powyżej 200 bpm stosuję technikę Heel down. Ale jest ona możliwa właśnie dzięki Czarciemu. Na innych stopach miałem problem. Technika przyszła mi w sposób naturalny. Nigdy nie zakładałem, że będę grał właśnie tak. Jest ona bardzo ciężka do opanowania, do kontrolowania. Podobno tą techniką gra około 20 % perkusistów. Jest ona trudna do gry, bo wykorzystuje się w niej mięśnie piszczelowe, które są mało aktywne w życiu codziennym.

Na początku gry na Czarcim miałem problem z opanowaniem tej stopy. Była dla mnie za szybka, ale po kilku tygodniach „ujarzmiłem” ją. Doszedłem dzięki tej stopie do takiej szybkość w grze na centralach, że może wydawać się to niemożliwe. W pełni kontroluję grę. Zagrałem 360 pbm przez 30 sekund. Oczywiście na co dzień, grając w Internal Quiet nie gram takich szybkości, chociaż czasami kusi mnie wcisnąć gdzieś taką zagrywkę. Bardzo lubię ćwiczyć takie przeloty, patrzeć, gdzie jest granica moja i sprzętu. Jeśli zagramy jakieś ćwiczenie w pełni je kontrolując przez 30 sekund, to już jest nasz sukces. Oczywiście mówię tutaj o tempach powyżej 220 pbm. Na pewno w 50% moja gra na stopach to zasługa sprzętu, który daje mi dużo satysfakcji z gry. Jak działa i jak można grać szybkie przeloty na Czarcim można zobaczyć na YouTube.



Co przeważyło, że akurat produkt sygnowany nazwą “Czarcie Kopyto” podbiło twoje muzyczne serce?

Jest moc, jest szybkość, jest precyzja. To się liczy. Ja lubię zabawę w sprint na dwóch centralach, więc dla mnie rewelacja. Ok, do konkretów. Masywna, bardzo stabilna konstrukcja, od razu czujemy tę „pewność” pod nogą. Nie ma żadnych luzów, co jest niespotykane. Stopa reaguje błyskawicznie, chodzi płynnie bez jakichkolwiek hałasów, wyprzedza twoje myśli. Szybko wraca do swojego ustawienia. Czasami gram na moich drugich, rezerwowych stopach Axis i muszę powiedzieć, że Czarcie przewyższa je o głowę. Na tę chwilę nie znalazłem dla siebie lepszego sprzętu.

Perkusja, to nie jest łatwy instrument. Jakich rad udzieliłbyś wszystkim młodym gniewnym, którzy wiążą swoją przyszłość właśnie z tym instrumentem?

Nie ma nic piękniejszego niż perkusja. Nooo – chyba, że dwie… Co mogę powiedzieć młodym, którzy zaczynają? Nie można być dobrym w grze, w każdym stylu muzycznym. Oczywiście dla rozwoju naszych umiejętności powinniśmy popróbować różnych styli, ale powinniśmy się skupić na tym, co nam daje satysfakcję w grze, co jest nam bliskie. Tylko w ten sposób możemy być mistrzami.

Odnoszę wrażenie, że współczesna muzyka przesiąknięta jest elektroniką. Nie boisz się, że za chwilę nie będzie już potrzeby grać na instrumencie, bo komputer za nas zrobi wszystko?

Mnie przeraża inna sprawa. Na co dzień pracuję jako instruktor nauki jazdy i mam styczność z młodymi ludźmi. Często pytam ich o muzykę. Czego słuchają? Czy może grają na instrumentach? Itd. Odpowiedzi w 90% są tragiczne. Nie chcę już pisać tutaj o gustach muzycznych, bo każdy ma inne, ale przeważa muzyka “do kotleta”. Chcę powiedzieć, że zainteresowanie grą na instrumentach jest znikome, a już na bębnach –  tragedia!

Delikatnie mówiąc trudno spotkać kogoś z inteligencją muzyczną. Na rynku panuje ogólny deficyt perkusistów. Z reguły jeden bębniarz gra w dwóch, trzech kapelach. Czemu tak się dzieje? Powodów jest kilka. Jedna, to cena instrumentu dla początkującego muzyka. Jest to koszt około 4 tyś. za zestaw. Oczywiście, jak spodoba nam się gra i widzimy tutaj naszą drogę życiową to musimy inwestować w sprzęt. Zawodowe bębny, to koszt około 20 tyś. pln. Słyszałem też o takich problemach, jak brak miejsca na ćwiczenia, czy problemy z wynajęciem sali prób z kapelą. Nie da się ukryć też kłopotów z logistyką. Bębny, to nie mały instrument. A wiadomo, trzeba się przemieszczać, rozkładać, składać bębny. To jest czasochłonne, a teraz towarzystwo jest bardzo leniwe. Zawodowi bębniarze mają po dwa zestawy. Jeden na sali prób,  a drugi czeka spakowany w case na koncerty.

Muzykiem jesteś nie od dziś. Reprezentujesz sobą 25 lat doświadczenia gry na perkusji. Jakie przemyślenia nachodzą cię po tylu latach za “garami”?

Najlepiej grać taką muzykę, jakiej słuchamy na co dzień. Którą czujemy w sercu, gdzie pojawiają się emocje podczas słuchania. Należy dużo słuchać muzyki. To podczas słuchania już podświadomie uczymy się pewnych rytmów, poddziałów, itd. Łatwiej jest później przenieść to wszystko na zestaw. Wcześniej, czy później osiągniemy zamierzony cel. Następna sprawa, to zawsze przed grą rozgrzać mięśnie, żeby poczuć rozluźnienie. To pozwoli na wyższy komfort, pozbędziemy się skurczy podczas gry. I jeszcze jeden, bardzo ważny element – metronom. Nie wolno bać się gry na smyczy. Na początku może nam przeszkadzać, ale z czasem będziecie go słyszeć gdzieś daleko, z tyły głowy i będzie bardzo pomocny.



Internal Quiet przygotowuje się do nagrania nowego materiału, krystalizuje się także powoli harmonogram koncertów. Zdradź naszym czytelnikom, gdzie będa mogli was posłuchać w najbliższym czasie i kiedy będzie można spodziewać się nowego krążka?

Tak mamy w planach drugą płytę. Będzie nagrywana wiosną 2019 r. Teraz przygotowujemy się intensywnie do trasy. Będzie to kilkadziesiąt koncertów w całym kraju. Wszystkich miłośników metalowych dźwięków Internal Quiet zaprasza na koncerty.

Pozdrowienia!!


Inernal Quiet w sieci:

Oficjalna strona

Facebook

You Tube

***

Czarcie Kopyto

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Bądź na bieżąco  
Powiadom o