Sebastian Nawrot, to młody początkujący wokalista. Na koncie ma dwa single, które zwiastują debiutancki album.


Serca fanów podbija charakterystyczną mieszanką popu i rocka, która z łatwością wpada w ucho i na długo w nim pozostaje.

Zapraszamy do zapoznania się z naszym wywiadem. Dowiecie się z niego m.in. jak zaczęła się Sebastiana przygoda z muzyką, o czym śpiewa w swoich piosenkach i jakie ma plany na najbliższą przyszłość.


Karolina Filarczyk

Sebastian Nawrot

Proszę, wytłumacz naszym czytelnikom, jak wygląda proces ewolucji od pilota do wokalisty?

Ciężko tutaj mówić o ewolucji, ponieważ muzyka jest w moim życiu od wielu lat. Próbuję się spełniać i rozwijać, robiąc to, co kocham i to, co sprawia mi radość. Jest wiele innych rzeczy, które wykonuję i nie są one związane ani z lotnictwem, ani z muzyką.

Kiedy poczułeś, że manetki i mierniki nie są twoim światem, a zamiast drążka sterującego, wolisz trzymać w dłoni mikrofon?

W dniu, w którym na poważnie zacząłem zajmować się muzyką. Wiedziałem, że to jest to, co chcę robić w życiu. Zawsze marzyłem o śpiewaniu, wydawaniu własnego materiału, czy koncertowaniu. Z perspektywy czasu widzę, że tak naprawdę sam podcinałem sobie skrzydła, tłumacząc sobie, że nie udźwignę tego psychicznie. Nie byłem kompletnie przygotowany na opinie innych, stąd tak długo wszystko pozostawało w sferze marzeń.



Dopiero zaczynasz swoją przygodę z muzyką. Powiedz nam, jaką muzykę śpiewasz?

Doskonale odnajduję się w klimatach pop/rock i nie dlatego, że jest to bardzo komercyjna muzyka, ale dlatego, że uwielbiam ostrzejsze brzmienie gitary basowej czy perkusji w połączeniu z ciekawymi kompozycjami popowymi. Kawałki popowo – rockowe dają tzw. powera i ładują moje baterie. Mam nadzieję że “zarażę” ludzi moją muzyką i będą razem ze mną świetnie bawili się podczas przyszłych koncertów.

Który z artystów stanowi dla ciebie największą inspirację?

Ciężko powiedzieć kto mnie inspiruje. Wielu artystów ma coś w sobie wspaniałego. Szczerze mówiąc, trochę czuje się jak Jula (Julita Fabiszewska), której kibicowałem od samego początku jej kariery. Podziwiam ją za to, że mimo stresu znalazła w sobie siłę i wyrosła na wielką artystkę. Dzięki niej poniekąd zrozumiałem, że trzeba robić to, co się kocha i pokonywać własne bariery.

“Tysiąc Słów”, to twój drugi singiel. O czym jest ta piosenka?

Zacznę od tego, że singiel “Tysiąc Słów”, został napisany na prośbę moich fanek. To one chciały piosenki miłosnej, dlatego też taka powstała. “Tysiąc Słów” opowiada o trudnych relacjach damsko-męskich, ale historia nie ma nic wspólnego ze mną, tak jak to było podczas pisania utworu “Wszystko, albo nic”, który jest o mnie i moich odczuciach.



Sam tworzysz słowa i muzykę, czy ktoś ci w tym pomaga?

Mój producent (bardzo zdolny człowiek) Michał Kacprzak odpowiada za tworzenie muzyki i słów. Ja wychodzę z pomysłem, a on przekłada go na papier. Teraz nastała moda na to, że każdy możne pisać teksty i tworzyć muzykę. No cóż…., ja zostawiam to profesjonalistom.

Druga piosenka już w sieci. A kiedy możemy spodziewać się debiutanckiego krążka?

Tak, drugi singiel jest już w sieci i ma się dobrze. Krążek jest w planach, chciałbym go zrobić jeszcze w tym roku, ale wiadomo – składa się na to wiele czynników, dlatego nie chcę nic obiecywać , żeby nie zapeszyć.

Planujesz w najbliższym czasie jakieś występy na żywo?

Dostałem już sporo zaproszeń, rozmowy trwają. Na pewno jak coś się potwierdzi, będę informował wszystkich na moim profilu na Facebooku.

Zdradź naszym czytelnikom, jakie masz plany na najbliższe miesiące.

Oczywiście! Teraz będziemy pracować nad moim trzecim singlem i nad albumem. To będzie ostatnia piosenka przed wydaniem płyty. Będzie się dużo działo! Zapraszam Was na moje profile w mediach społecznościowych!


Zobacz więcej:

Sebastian Nawrot – Facebook

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "[WYWIAD] Sebastian Nawrot: „Mam nadzieję że “zarażę” ludzi moją muzyką”"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jonasz
Gość

Tytuł jest nieadekwatny. Wokalista przyznaje się sam, że nie tworzy muzyki, więc nie może zarazić ludzi „swoją muzyką”. To jakaś porażka, kto promuje takich „artystów”??! Na You Tube też chyba ludzie chcieli zadać to pytanie, dlatego została wyłączona opcja „dodawania komentarzy”.