W miniony piątek (27.07.18.) na poznańskiej scenie z koncertami z cyklu #NaWolnym pojawili się Rebeka i Decadent Fun Club.
Rebeka to duet wokalno-producencko-multiinstrumentalny, który tworzą: Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny wykonujący electro pop założony w Poznaniu. Zespół brzmi niezwykle charakterystycznie dzięki wykorzystaniu brzmienia keyboardu Casio w połączeniu z elektroniką, minimalistycznymi kompozycjami i emocjonalnymi tekstami głównie anglojęzycznymi. Był to mój drugi koncert Rebeki, lecz za pierwszym razem chyba byłam zbyt rozproszona innymi bodźcami, aby w pełnić docenić walory Ich występu.
Podczas poznańskiego koncertu zadziała się magia. Przestrzenność, nieco baśniowy, letni klimat, wspaniałe, oszczędne kompozycje i czarujący głos Iwony zachwyciły mnie totalnie.
Iwona i Bartek mają super kontakt z publicznością, bawią się muzyką, a publiczność bawi się razem z nimi. Przy brzmieniu Ich kompozycji można się zarówno delikatnie pobujać jak i wyszaleć tanecznie. Szczególnie zakochana jestem w nowym utworze „Fale”, co ciekawe z tekstem w języku polskim. Miał w sobie tyle przestrzeni, oddechu, pewnego spokoju, że momentami aż zapierało dech od mnogości pięknych dźwięków i obrazów jakie dzięki nim podsuwała wyobraźnia. Powtórzę się po raz kolejny, ale było eklektycznie i magicznie.

Przed Rebeką zaprezentowała się warszawska formacja Decadent Fun Club.
Panowie swoim koncertem stworzyli świetny kontrast w stosunku do brzmienia Rebeki.
Ich muzyczna propozycja to mieszanka styli muzycznych z lat 80tych z domieszką elektroniki w nowoczesnych aranżacjach. Doskonale łączą ze sobą new romantic, synth pop i zimne dźwięki. Przed poznańską publicznością prezentowali się już kilkukrotnie, zawsze byli bardzo dobrze odbierani, podobnie było również tym razem. Decadent Fun Club również od kilku koncertów prezentuje nowy, bardzo charakterystyczny numer ze świetnym bitem  z tekstem o kosmicznej, egzystencjalnej podróży w głąb własnego ja, który nie doczekał się jeszcze oficjalnego tytułu. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wyczerpałam już zasób komplementów jakie mogłabym wyrazić po kolejnych koncertach Decadentów.
Myślę, że jest to taki zespół na którego koncert po prostu trzeba się wybrać bo dzieje się tam tak wiele muzycznie pięknych zjawisk, że zwyczajnie trudno jest je opisać.
Z każdą kolejną odsłoną zachwycają i zaskakują mnie coraz bardziej i bardziej w każdym możliwym aspekcie od świetnego zgrania po cudowny wokal Pawła (Paveu Ostrovsky).

PODZIEL SIĘ
Patrycja –zakochana w rockowych dźwiękach głównie o niskich częstotliwościach. Z zamiłowania fotograf koncertowy… Zafascynowana muzyką Roberta Gawlińskiego, Republiki, Mony Mur i Decadent Fun Club… ciągle poszukuje dźwięków, które zabiorą mnie na niezbadane krańce wyobraźni…