Chłopaki nie przebierają w słowach. Mówią o tym, co ich boli, bez względu na okoliczności. Wszystko okraszają porządnym łupnięciem, za co publika ich kocha!

Tub Boat, bo o nich mowa, za chwilę wydają nową płytę, o czym także w mojej rozmowie. Co jeszcze? Trochę powrotów do przeszłości, szczypta prywaty i mała niespodzianka.

Polecam, Karolina Filarczyk


Karolina Filarczyk

Tug Boat

Na tzw. rynku muzycznym jesteście  już od 10 lat. To nie lada sztuka, zwłaszcza dla kapeli, która gra taką muzykę. Jaka jest wasza recepta na takie osiągnięcie?

Nie wiemy czy jest jakaś jedna recepta, w naszym przypadku upór i konsekwencja oraz jasno sprecyzowany cel. Muzykę kochamy miłością bezwarunkową i wydaje nam się, że od tego powinniśmy zacząć. Jeśli robisz coś z pasją i werwą, to z pewnością będziesz to robił dobrze i publiczność doceni twoje starania i rzemiosło. Po drugie – chemia. Rozumiemy się bez słów, nie musimy analizować i omawiać szczegółów w danym utworze, po prostu go gramy i wszystko samo się układa w jedną całość.

Można to nazwać sukcesem?

Zależy co kto rozumie pod sformułowaniem sukces. My mamy swoje marzenia i przyjemnie by było je kiedyś spełnić, jeśli będziemy tak, jak wcześniej wspomniałem konsekwentnie z uporem dążyć do celu, to go osiągniemy. Nie ma niczego bez wcześniejszego okupienia tego wyrzeczeniami, czasem i wysiłkiem. Więc, czy to co do tej pory osiągnęliśmy jest sukcesem? Tak. Dla nas już osiągnęliśmy sukces. Może nie taki, z pierwszych stron gazet, ale nasz własny. Wydaliśmy trzy płyty długogrające, trzy EP-ki, kilka singli, zagraliśmy mnóstwo koncertów (w tym wielokrotnie z naszymi idolami), przejechaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, mamy wyjątkowych fanów. No i cały czas chce nam się grać.

Pamiętacie jeszcze, jak wasz zespół powstawał?

Muzyką zaczęliśmy się bawić jeszcze w szkole podstawowej, czyli w połowie i pod koniec lat 90-tych. Razem z kolegami z podwórka słuchaliśmy takich zespołów jak Korn, Machine Head, Rage Against The Machine, Sepultura, Metallica, Downset, Body Count i też chcieliśmy grać tak , jak oni. Więc wymyśliliśmy najpierw nazwę – Tug Boat, a później zaczęły powstawać pierwsze kawałki w stylu hardcore, metal. Dużo zabawy przy tym było i mieliśmy mega zabawę. Później rozeszliśmy się do różnych szkół średnich, ale Maciek z Leszkiem nie odłożyli instrumentów i we dwóch zaczęli grać i tworzyć. I tak dochodzimy do roku 2007, kiedy to do składu dołączyli Bartek na bas i Łukasz na gitarę. Pierwszy koncert, na słowackim Festiwalu SweetWood, sprawił nam wiele pozytywnych emocji i wyznaczył nowy kurs na mapie Holownika. Z czasem skład ulegał zmianom – dołączył Marcin na wokalu, Bartka i Łukasza zastąpili Michał z Jackiem, później oni odeszli i wrócił Bartek. A reszta jest historią.

W wolnym tłumaczeniu „Tug Boat”, to łódź holownik. Co autor miał na myśli?

Tak, jak wspomnieliśmy wcześniej, nazwa powstała, kiedy jeszcze chodziliśmy do szkoły podstawowej. Siedzieliśmy na klatce schodowej, otworzyliśmy słownik języka angielskiego i wypadło na „Tug Boat”. Nie zastanawialiśmy się dlaczego akurat taką nazwę wybraliśmy. Dopiero po latach dorobiliśmy sobie ideologię, że jako Holownik holujemy ludzi naszą muzyką.

Wasza muzyka nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Gdybyście mieli wpisać się do katalogu gatunków muzycznych, jakie kategorie podalibyście w pierwszej kolejności?

Szufladkowanie to nie nasza działka, tylko słuchaczy, a gatunki jakie nas inspirują i które w pierwszej kolejności mielibyśmy podać to NuMetal, Progresywny Metal/Rock.

Gramy taką muzykę jakiej na co dzień lubimy słuchać, czyli od delikatnych, przestrzennych dźwięków gitar, po ciężką i mocną ścianę riffów. Zawsze mamy problem z tym pytaniem, po prostu jesteśmy Tug Boat.

Graliście już w wielu miejscach, na różnych festiwalach zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Gdzie publika jest dla was najłaskawsza?

Bardzo ciekawe pytanie. To zależy od kilku czynników. W naszym przypadku, gdzie nie zawsze jesteśmy rozpoznawani, często zyskujemy sobie nowych sympatyków już w trakcie grania koncertu. Widzimy, jak publiczność reaguje i zaczyna się ten niesamowity moment wymiany energii. Wzajemnie napędzamy się z ludźmi pod sceną, którzy skaczą, krzyczą, śpiewają, a my dzięki temu dostajemy kopa, żeby jeszcze lepiej grać. Coś niesamowitego i niepowtarzalnego. Ale wracając do pytania, bardzo lubimy grać w Rzeszowie, no i oczywiście w naszym rodzinnym Jaśle, gdzie już 8 września będziemy mieli możliwość wystąpienia na KrushFest u boku takich zespołów jak Krusher czy Hunter.

Wasze teksty nie należą do lekkich, łatwych i przyjemnych. Jakiej tematyce poświęcacie najwięcej miejsca? Skąd czerpiecie najwięcej tematów do śpiewania?

Tematy nasuwa samo życie i doświadczenia, których w ostatnich latach dane nam było przeżywać. Większość z nich była niestety bardzo przykrych, takich jak śmierć bardzo bliskich nam osób, rozstania. Jednym ze sposobów, w jaki radzimy sobie z tymi sprawami jest ich wykrzyczenie.

Za chwilę na świat przyjdzie wasz najnowszy krążek. Jak wygląda proces twórczy? Każdy ma swój ogródek do ogarnięcia, czy wszyscy zajmują się wszystkim?

Do tworzenia tej płyty podeszliśmy trochę inaczej, niż do dwóch poprzednich, aczkolwiek zawsze kawałki powstają na próbach, grając i improwizując wspólnie. Tym razem najpierw powstały dźwięki, a później wypełniliśmy je słowami, za które odpowiedzialni są Marcin, Leszek i Maciek. Jeśli ktoś poczuje dany kawałek, to zostawiamy mu wolną rękę w kwestii doboru tematu i słów. Ale później i tak wszystko jest wywracane na drugą stronę, aby jak najlepiej scalić słowa z muzyką.

Wasz nowy album będzie kontynuacją tego, co już sprawdzone, czy może macie dla fanów jakieś niespodzianki?

Przede wszystkim sami siebie zaskoczyliśmy, że znów stworzyliśmy naprawdę spójny i mocny album. Każdy poprzedni album miał jakiś jeden wspólny mianownik – „Krucha Konstrukcja Umysłowa” z 2009 roku opowiadała o ludzkim umyśle i tym co kieruje naszymi wyborami, „Asystolia” z 2014 roku mówiła o sercu, a „Zapomnij Całe Zło” dotyczy śmierci i bólu. Muzycznie cały czas się rozwijamy i na pewno usłyszycie na tym krążku mnóstwo ciężkich i energicznych riffów, jak również instrumentalny kawałek „Apus”. Całość płyty zamyka utwór „Lustra”, gdzie usłyszeć możecie sam wokal z gitarą.  Zawsze są jakieś niespodzianki na naszych płytach, więc i na tej też ich nie zabraknie.



Dacie odbiorcom kupić waszą muzykę na staroświeckim nośniku, czy podobnie jak ostatnia EP-ka, będzie dostępna wyłącznie w Sieci? Kiedy możemy spodziewać się świeżej porcji waszego grania?

Mamy taką niepisaną zasadę, że płyty długogrające wydajemy na CD i tworzymy do nich spójny koncept w postaci opakowania, a EP-ki umieszczamy w sieci za darmo dla naszych fanów w ramach podziękowania za przychodzenie na nasze koncerty i wspieranie nas. Najnowszy album postanowiliśmy najpierw umieścić w sieci na serwisach streamingowych, a we wrześniu będzie dostępny także na nośniku CD.

Krushfest przed wami! Będziecie otwierać tą imprezę. Trema jest?

Stres zawsze jakiś delikatny jest, ale nie ma blokującej nas tremy, a na pewno nie u siebie na podwórku. Zawsze jest takie uczucie jak przed maturą 🙂 To taka mieszanka stresu i radochy, coś, co po pierwszych dźwiękach zamienia się w najlepszą fazę – dużo lepszą od alkoholu.

Jest jakiś festiwal, na którym nie graliście, a bardzo byście chcieli?

Na pewno PolAndRock Festiwal, Cieszanów Festiwal i wszystkie te największe festiwale w Polsce i za granicą.

Czego słuchacie prywatnie? A z jakich kapel czerpiecie najwięcej do swoich nutek?

Na co dzień słuchamy naszych żon i dziewczyn – jesteśmy im bardzo posłuszni 🙂 A tak na serio, to każdy z nas ma swoje ulubione zespoły, m.in. Tool, Korn, Alexisonfire, Architects, While She Sleeps, Deftones, Ghost, Mastodon, Rage Against The Machine, A Perfect Circle, Machine Head, Puscifer. Nieuniknione, że gdzieś w naszych utworach można usłyszeć po trochę czegoś z ww. zespołów. W zasadzie wszystko już zostało powiedziane w muzyce. My dodajemy tylko swój pierwiastek o symbolu chemicznym TB, nasze spojrzenie do tej wspaniałej mieszanki, która nazywa się Muzyką.



Gdzie oprócz Krushfest będzie można was posłuchać w najbliższym czasie?

Obecnie ustalamy już terminy na jesienno-zimowa trasę koncertową, która będzie promowała nasz najnowszy album. Szczegóły niebawem na naszym profilu na FB.

Jako dziennikarz muzyczny (o ile tak siebie mogę nazwać) stwierdzam, że Polska obfituje w młodych, zdolnych muzyków. Wielu z nich nie ma jednak pomysłu na to, by zacząć swoje małe kariery. Macie jakiś złoty środek? Co trzeba zrobić, żeby się udało?

Złap za instrument i graj. Otaczaj się ludźmi, z którymi poczujesz chemię. Bądź otwarty na różne scenariusze, które przynosi nam życie – a reszta sama się rozwinie. Dziękujemy za wywiad. Pozdrawiamy naszych wszystkich fanów i zapraszamy na koncerty!


Zobacz więcej:

Facebook: www.facebook.com/TugBoatPl

 

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
Powiadom o