Seeme, a właściwie Kasia Makowiecka to projekt muzyczny oscylujący wokół bardzo klimatycznych i eklektycznych ballad opierających się instrumentalnie na pianinie.
Pierwszy raz usłyszałam o Kasi od jej producenta muzycznego Leszka Biolika kiedy przygotowywali się do wydania pierwszego, wspólnego singla zatytułowanego „Miracle”.
Seeme zachwyca nastrojowością, delikatnością, subtelnością i cudownym ciepłym, aksamitnym wokalem. Wczorajszy koncert był wspaniałą podróżą dryfującą tratwą po falach muzycznego oceanu. Podczas występów Kasi po prostu dzieje się magia i w bardzo piękny i niewymuszony sposób wkrada się w serce słuchacza opowiadając mu swoją historię.
Już w najbliższy piątek (26.10.18.) swoją premierę będzie miał debiutancki krążek artystki zatytułowany „Short stories that I’m made of”.
To idealna, muzyczna propozycja na długie jesienne i zimowe wieczory.

Drugim koncertem wczorajszego wieczoru był występ warszawskiego kwartetu Decadent Fun Club, który tworzą: Paveu Ostrovsky (wokal), Mateusz Gągol (instrumenty klawiszowe), Jasiek Łukomski (gitara basowa) i Kamil Cegiełka (bębny).
Muzyczna propozycja Decadent Fun Club to zimny powiew świeżości oscylujący wokół new romantic, zimnej fali i synth popu. Formacja istnieje nieco ponad dwa lata, ma na swoim koncie cztery single, wygraną na Festiwalu w Jarocinie (Jarocińskie Rytmy Młodych) w 2017 roku oraz szczotę – nagrodę przyznawaną przez Piotra Stelmacha i Anne Gacek podczas Offensywy Deluxe w kategorii: Nadzieja polskiej muzyki.
Ich koncerty to niezwykła wymiana energii z publicznością. Pracują właśnie nad debiutanckim krążkiem, który najprawdopodobniej będzie zatytułowany „Oko” i ukażę się na początku przyszłego roku.

Głosować na artystów w ramach Soundedit Spotlight można tutaj: KLIK

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
Powiadom o