Violet Shape Photo

Jesienna aura nie sprzyja wychodzeniu z domu, szczególnie jeśli jest to poniedziałek… jednak dla tych, którzy postanowili przerwać rutynę i wybrać się do warszawskiego klubu Stodoła czekał wieczór pełen muzycznych niespodzianek i ogromnej dawki pozytywnej energii, jakże potrzebnej szczególnie na początku tygodnia!

Stodoła to jeden z wielu przystanków na pierwszej, klubowej trasie Sonbird, ale jakże niepowtarzalny! Muzycy tego wieczoru przygotowali nie lada niespodzianki dla wszystkich obecnych w postaci specjalnie zaproszonych na tę okazję gości, którzy wystąpili w roli supportu: Runforrest i Create oraz gość specjalny wokalista zespołu HappysadKuba Kawalec.

Koncert otworzył występ Runforresta (Grzegorz Wardęga), który pojawił się na scenie tylko i wyłącznie w towarzystwie gitary – tylko i aż, bo to w zupełności wystarczyło, żeby zaczarować wszystkich obecnych. Młody mężczyzna w każdym utworze urzekał na nowo ciepłą, zachrypniętą barwą swojego głosu, chwilami nawet przywodził mi na myśl brytyjskiego wokalistę Tom’a Odell’a. Runforrest zaśpiewał min. „Me & The TV” oraz kilka piosenek pochodzących ze swojej debiutanckiej EP – ki – „Fall”, „Lost” oraz „Sleep”, która ukazała się rok temu. Grzegorz to uosobieniem skromności i niesamowitej wrażliwości na scenie.

W zupełnie inny muzyczny klimat przeniósł nas zespół Create, występujący po Grzegorzu. Na scenie ukazał nam się już niejeden muzyk a cała piątka! Tym razem w zdecydowanie żywszym materiale tworzącym mieszankę alternatywnego popu i blues rocka szybko zmienili atmosferę panującą w klubie i rozgrzali obecnych nie tylko pod sceną, ale i w dalszych częściach sali. Grupa wykonała takie utwory jak „Wina”, „Jak chcę”, „MK 5/4” oraz „Gasisz”, który wyjątkowo Maciej Rembikowski (wokalista) wykonał z Dawidem Mędrzakiem z Sonbird.

Dwa tak różne supporty, ale równie zachwycające z każdą piosenką przybliżały nas do występu głównej gwiazdy wieczoru – zespołu Sonbird. Klub wypełniony po brzegi z najwierniejszymi fanami zgromadzonymi pod barierkami wreszcie doczekali się wyjścia na scenę członków zespołu.

Czy mogę tak napisać: do trzech razy sztuka? Bo występ Sonbird, trzeci z kolei tego wieczoru, był kulminacją emocji dostarczanych słuchaczom podczas wcześniejszych występów. Od spokojnego Runforresta po alternatywny Create do niesamowicie energicznego, tanecznego koncertu żywieckiej grupy. Muzycy korzystając z obecności wcześniej wymienionych artystów ponownie poprosili ich na scenę by wspólnie zaśpiewać. Tak więc Grzegorz (Runforrest) wspierał ich w utworze pod tytułem „Wodospady”, natomiast z Create wykonali wspólnie „Wtorek”. Sonbird wykonali również piosenki pochodzące z ich najnowszego minialbumu „Ląd”, „Głodny” oraz „Hel”, którego refren śpiewała cała publiczność. Tego wieczoru nie zabrakło również coveru zespołu Bajm „Jezioro szczęścia”, w tak uwielbianej przez fanów aranżacji. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów był jednak wspólny występ chłopaków z Kubą Kawalcem, z którym mieli okazję poznać się w podczas ostatniej trasy Happysad, którą supportowali. Kuba zaśpiewał razem z Dawidem piosenkę „Kuloodporny”.

Wszystko co dobre szybko się kończy, i chociaż wszyscy opadali już z sił po wspólnych, jakże intensywnych i wyczerpujących tańcach i śpiewach, gdy chłopacy z Sonbird schodzili ze sceny publiczność znalazła w sobie jeszcze tyle sił by ściągnąć artystów ponownie na scenę i chociaż przez jeszcze jedną chwilę kontynuować ten wyjątkowy wieczór. Na szczęście i muzycy podzielali naszą opinię i szybko wrócili do swoich instrumentów by tym razem wykonać cover Pani Grażyny Łobaszewskiej„Czas nas uczy pogody”. Tak lawirując od spokojniejszych utworów po te bardziej energiczne znów usłyszeliśmy „Hel” (nie wiem jak to możliwe, ale wyśpiewany jeszcze głośniej niż za pierwszym razem) oraz „Głodny” tym razem w kontrastującej wersji „Najedzony” oraz piosenkę „Niepoważny”. To była ostatnia czwórka kawałków jaką usłyszeliśmy tego wieczoru.

Chociaż ciężko nam było żegnać zespół ten zapewnił, że po krótkiej przerwie technicznej przyjdą porozmawiać i podpisać płyty. W istocie tak się stało – wszystkie muzyczne gwiazdy znalazły czas dla fanów.


Miło było patrzeć jak tak młody zespół jak Sonbird szybko łapie kontakt z publicznością i utrzymuje go cały koncert. Szczerze wątpię, że znalazł się ktoś kto opuścił klub niezadowolony. Panowie to istna bomba pozytywnej energii, jednak wciąż skromna i w dodatku jakże zdolna! Z ogromną ciekawością będę śledzić rozwój tej grupy i jeszcze większą niecierpliwością wyglądać premiery ich debiutanckiego krążka!


Zajrzyj po więcej:

FB: Runforrest, Create, Sonbird

YouTube: Runforrest, Create, Sonbird

PODZIEL SIĘ
studentka administracji i zarządzania publicznego, zakochana w dźwiękach piana i gitary! kompletnie nierozważna i nieromantyczna, ale za to często uśmiechnięta :)

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback
[RELACJA] Sonbird zabrał poznaniaków na "Hel".. i nie tylko! | Muzykoholicy.com

[…] ogromną przyjemność uczestniczyć w poniedziałkowym koncercie zespołu w warszawskiej Stodole (czytaj więcej), gdzie również towarzyszył im ten sam skład supportów co w Poznaniu. Cały wieczór w […]