Na zakończenie ostatniego, intensywnego, muzycznego tygodnia wybraliśmy się jeszcze na Clock Machine, którzy zagrali w niedzielę w Klubie u Bazyla w Poznaniu. Chłopaki nie zawiedli – były tańce, śpiewy, spora dawka dobrej energii i ładowanie baterii na nadchodzący tydzień!

Jeszcze przed pojawieniem się zespołu, na scenę wyszła Kasia Tontor, która w towarzystwie DJa Polara i grającego na trąbce Kacpra Grzanki w bardzo przyjemny sposób rozgrzała nas swoimi soulowymi dźwiękami.

Chwilę po supporcie na scenę wkroczyli trzej młodzieńcy: Kuba Wojtas, Konrad Nikiel oraz Piotr Wykurz, a z głośników zaczęły się wydobywać pierwsze gitarowe dźwięki. Intro jednak zaczęło się niepokojąco i monotonnie wydłużać, co, jak się później okazało, spowodowane było problemami technicznymi z mikrofonem, który rzekomo się „wywalił”. 😀 Po kilku minutach na scenę wskoczył wyczekiwany (najbardziej przez żeńską część publiczności) Igor Walaszek i zespół rozpoczął koncert swoim najnowszym singlem, zapowiadającym nadejście nowej płyty – Prognozami.

 

Problemy techniczne wisiały nad zespołem podczas tego koncertu, gdyż zaledwie kilka minut później, w środku utworu, ze sceny zeskoczył Konrad przynosząc ze sobą nowy kabel i na szybko zaczął go podpinać do swojej gitary. Muzyk wybrnął z sytuacji wzorowo, wyrobił się z przepinką zaledwie w jedną zwrotkę, by już podczas refrenu dać popis swoich umiejętności. Po utworze publika nagrodziła Konrada ogromnymi brawami za tę perfekcyjną przepinkę i poszliśmy dalej. Spadać i latać, bawić się i szaleć! I nawet problemy techniczne nam w tym nie przeszkodziły!

 

Chłopacy zagrali oczywiście swoje największe hity, takie jak Lipstick, Sense of space, czy Spadać i latać, na którym wszystkim odpaliły się rakiety pod stopami i cała sala wyskoczyła w górę. Jak stwierdził zachęcając nas do zabawy Igor – niczym za starych, dobrych czasów. Bardzo dobrze została przyjęta również Fama, za którą zgromadzeni w Klubie u Bazyla fani nagrodzili muzyków głośnymi brawami i okrzykami, co niektórzy nawet zaśpiewami. 😀

Pomiędzy tymi hitami pojawiło się również sporo nowych numerów, które również bardzo dobrze się przyjęły i w których swój talent wokalny objawił wspomniany wcześniej Konrad. Ależ ten chłopak ma głos! Posiadanie dwóch tak dobrych wokalistów w jednym zespole to jakiś skandal i nadużycie, Clock Machine! 😀

Po tych paru numerach zwiastujących nową płytę, można stwierdzić, że nadchodzący album będzie troszkę bardziej stonowany niż poprzednie. Mniej w tych numerach było słychać rockowego pazura, trochę więcej zaś spokoju i nostalgii. Chociaż Sztos, to jednak faktycznie był Sztos. Gdy wybrzmiał ten numer – wszyscy ruszyli do tańca, prognozuję więc, że szykuje się niezły hicior!

Clock Machine, to zespół, który nie tylko genialnie gra i brzmi, ale też świetnie prezentuje się na scenie. Tak więc chłopacy zabawiali nas przez cały wieczór swoimi tańcami i podrygami. Kuba wywijał swoją gitarą po całej otaczającej go powierzchni, Konrad pobudzał publikę do tańca, zgrabnie balansując swoimi ramionami, biodrami i gitarą, godnie zastępując tym przy Bass Astrala, Piotrek szalał na perkusji, a Igor, jak to Igor, czarował swoim wokalem, rozkochując w sobie zgromadzone pod sceną fanki i rządził sceną bawiąc się wspólnie z kolegami.

Po zakończeniu standardowego seta, publiczność wciąż nie miała dosyć, więc wywołała zespół ponownie na scenę. Najpierw pojawił się sam Konrad, który na chwilę wszystkich zahipnotyzował, wykonując piękny utwór Bright side i dając ponownie popis swoich umiejętności wokalnych. Wciąż jestem w ogromnym szoku, jaki w tym chłopaku drzemie talent! Potem na scenę wróciła reszta zespołu i wybrzmiał w końcu wyczekiwany numer – She’s got it, a wśród publiczności zapłonął prawdziwy rockowy ogień. Na koniec chłopacy przypomnieli jeszcze raz swój najnowszy singiel, po czym z głośników poleciał 2Pac i chłopacy pożegnali się tanecznym krokiem z poznańską publicznością, a ja mam powody by przypuszczać, że wrócą tu niedługo, bo to był naprawdę udany koncert!

Jaki jest więc ten Sens of space według Clock Machine? Z pewnością dobra energia, zabawa i świetne granie!


Więcej od Clock Machine:

Facebook

Insta

PODZIEL SIĘ
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Poznaniu, entuzjastka każdego nadchodzącego dnia, miłośniczka muzyki, szczególnie tej granej na żywo oraz sportu, szczególnie tego granego na piachu :) Do zobaczenia gdzieś pod sceną!

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
Powiadom o