Daria Zawiałow w miniony piątek wystąpiła w poznańskiej Tamie, kończąc tym samym pewien etap swojej kariery. Artystka zapowiada nadejście nowej płyty wiosną przyszłego roku, co za tym idzie możemy spodziewać się nowej trasy i nowej setlisty, na której z pewnością nie pojawią się wszystkie utwory z albumu A Kysz. Poznaniacy mieli więc wyjątkową okazję, aby usłyszeć prawie całą płytę na żywo po raz ostatni. Jesteście ciekawi jak pożegnaliśmy A Kysz?

NOHONO

To za chwilę, bo zanim na scenie pojawiła się Daria z zespołem, rozgrzewał nas miejscowy skład NOHONO i robił to bardzo dobrze! Przyjemne dźwięki poznańskiego trio rozbujały nas i  wprowadziły w taneczny klimat. Choć był to dopiero przedsmak tego, co miało się wydarzyć w Tamie potem, publiczność bardzo dobrze przyjęła krótki występ NOHONO i dała się wciągnąć w ich elektro-popowy świat.

Po szybkim przearanżowaniu sceny, w towarzystwie głośnych oklasków, zza backstage’owych drzwi wyszli muzycy, a po chwili pojawiła się sama Daria – w akyszowej kurtce, wyjątkowo szczęśliwa, delikatnie nawet rozkojarzona. Nic jednak dziwnego, gdyż dla tej młodej wokalistki był to z pewnością wyjątkowy wieczór, przepełniony wieloma różnymi emocjami. Taneczno-śpiewny nastrój nas nie opuszczał i już od pierwszych dźwięków publiczność wspólnie z Darią pląsała w rytm Miłostek i śpiewała refreny Kundla Burego, choć nasze nogi i gardła dopiero miały pokazać na co nas stać. 😀

Pobujaliśmy się jeszcze trochę przy Lwach, Pistolecie i Nie wiem gdzie jestema Daria sama się przyznała, że faktycznie nie może się dziś za bardzo skupić i ogromnie się cieszy, że kończą trasę z albumem A Kysz! właśnie w Poznaniu, gdzie publiczność zawsze żywo reaguje i wysyła na scenę dużo pozytywnej energii.

Nie inaczej było tym razem, co potwierdziło się podczas Nie dobiję się do Ciebie – pierwszego singla promującego nadchodzący album Darii. Gdy tylko wybrzmiały pierwsze dźwięki refrenu, niemal cała sala wystrzeliła w górę, dając się ponieść panującej w klubie energii. Co niektórzy pewnie pozdzierali gardła, bo naprawdę byliśmy bardzo głośno i bardzo wysoko! Daria dziękowała za tak pozytywny odbiór najnowszego utworu, ale nie dała nam odetchnąć. Z głośników dobiegł naszych uszu znajomy riff Malionowego Chruśniaka i każdy już wiedział, co należy zrobić. Jeśli byliście kiedykolwiek na koncercie Darii, to chyba nie muszę tłumaczyć, co się dzieje na Malinowym pod sceną? Istny ogień!

 

Potem przyszedł czas na niemniej energetyczne Na skróty z reedycji A Kysza, choć tu wyczerpana już publiczność trochę zwolniła. Nic dziwnego, gdyż wspólne wykrzykiwanie EO EO może być naprawdę niezłym wyciskiem. Wiem, co mówię, sprawdziłam na sobie. 😀

Zespół nie zwalniał i ku mojej (i o dziwo nie tylko mojej!) ogromnej uciesze usłyszeliśmy pierwsze takty genialnego coveru Marka Ronsona. Nie ujmując w żaden sposób niczego kompozycjom z albumu A Kysz!, muszę przyznać, że Daffodils w aranżacji Darii i jej zespołu jest chyba moim ulubionym momentem tych koncertów. Przepadłam w tej wersji  już podczas pierwszego usłyszenia. Niesamowita energia, no i tańce Darii, które kiedyś w końcu opanuję i zatańczę wraz z nią pod sceną! 😀 Bardzo się cieszę, że ten cover nie wypadł z setlisy po letnich koncertach i byłabym przeszczęśliwa, gdyby utrzymał się na niej także podczas trasy z nowym albumem, bo to zdecydowana perełka!

Ale żeby nie było, że tak po prostu powiedzieliśmy A Kyszowi a kysz!, to podczas Niemocy, ostatniego utworu na setliście, podnieśliśmy w górę papierowe serca. Fani podziękowali Darii tym miłym gestem za wspólną przygodę z płytą A Kysz!. Nie zabrakło wzruszeń i uśmiechów, zarówno wśród publiczności, jak i na scenie. Szczęśliwa Daria pożegnała się i opuściła scenę na bardzo krótką chwilę.

 

Na bis usłyszeliśmy piękną i bardzo dobrze przyjętą przez fanów Darii interpretację utworu Jeszcze w zielone gramy, który utrzymał nas jeszcze przez kilka minut we wzruszeniu. Jednak to nie w stylu Darii, aby zostawić nas takich posmutniałych. Na sam koniec nie mogło zabraknąć takiej bomby energetycznej, jak… Nie dobiję się do Ciebie! Nie wiem jak to możliwe, ale tym razem publiczność chyba dała się jeszcze bardziej ponieść niż poprzednio! Totalne szaleństwo w Tamie!

Wydawać by się mogło, że to już koniec, jednak… Ostatkami sił, już bez tchu, bardziej wytupaliśmy, niż wywołaliśmy zespół ponownie na scenę! Muzycy byli lekko w szoku, a Daria przyznała, że pierwszy raz zdarzyło im się zagrać podwójny bis. Mimo to, zespół zdążył przemyśleć sytuację i zaserwował nam ponownie Malinowego Chruśniaka, po którym już nikt nie miał siły prosić o więcej. Ale to było bardzo dobre zmęczenie! Brawo Daria i zespół!

Czy A Kysz! mógł się spodziewać lepszego pożegnania? Chyba nie!

Do zobaczenia wiosną, na trasie promującej nowy album Darii. Śledźcie nas, aby tego nie przegapić! EO EO!


Więcej od Darii Zawiałow:

Facebook

Instagram

PODZIEL SIĘ
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Poznaniu, entuzjastka każdego nadchodzącego dnia, miłośniczka muzyki, szczególnie tej granej na żywo oraz sportu, szczególnie tego granego na piachu :) Do zobaczenia gdzieś pod sceną!