Maciek Pruchniewicz – gitarzysta, kompozytor, producent muzyczny. Uczestniczył w wielu projektach współpracując i koncertując z polskimi i zagranicznymi artystami. Teraz przychodzi czas na solowy album. Kiedy?

Zapraszam do lektury zapisu mojej rozmowy z Maćkiem. Ten ciepły człowiek i artysta przez wielkie „A”, mimo wielu zacięć, zgodził się zamienić dwa słowa z naszą redakcją.

Z wywiadu dowiecie się m.in. dlaczego to właśnie gitara jest na szczególnym miejscu w Jego sercu, jak układa się współpraca z synem Szymonem podczas realizacji wspólnego projektu „Mist” i kim są „Niewidzialni ludzie”.

 

 


Karolina Filarczyk

Maciej Pruchniewicz

Z muzyką jesteś związany od zawsze. Grasz na gitarze, komponujesz i produkujesz muzykę innych artystów. Kiedy przyszedł pomysł by żyć ze swojej pasji?

Jakoś podskórnie dawno, dawno temu wiedziałem, że to chcę robić w życiu, nie wiem… już chyba we wczesnym dzieciństwie lubiłem zabawki z cyklu tych grających, wszelkiego rodzaju dzwonki, bębenki grzechotki… wtedy na moje szczęście nie było tych koszmarnych plastikowych pianinek wydających jakieś przeraźliwe dźwięki, a były zabawki grające – z prawdziwego drewna…

Co jest takiego w gitarze, że to właśnie jej postanowiłeś poświęcić artystyczne życie?

To dość prozaiczna historia, mój starszy kuzyn miał gitarę i grał na niej piosenki Beatlesów…był dla mnie muzycznym autorytetem. Co prawda w domu było pianino, ale gitarę łatwiej zabrać pod namiot 🙂

Wymień proszę artystów, mistrzów gitary, którzy mieli wpływ na Twoją karierę artystyczną i zainteresowanie poszczególnymi stylami muzycznymi.

Nie skupiam się na gitarzystach, gitara to tylko moje narzędzie, które bardzo kocham i które ma pomóc w przekazaniu emocji, myśli, aczkolwiek bardzo cenie jako gitarzystów na przykład takich Panów jak J.J. Cale, za duży minimalizm i duże wyczucie. W muzyce gra cisza i to, co pomiędzy nutami i takich muzykantów bardzo cenię.

Nie przepadam za „wyścigowcami”, jak by to ładnie określić – lubię buddyjskie podejście do tworzenia, ale z drugiej strony jeśli mamy dobrą technikę, czyli sprawnie operujemy naszym narzędziem, to łatwiej nam przekazać to co mamy w głowie, także złoty środek 🙂

Co do stylów muzycznych, to słucham wielu rzeczy i trudno mi muzykę definiować co do stylistyki. W obecnych czasach style muzyczne bardzo się mieszają i na przykład pojecie muzyka jazzowa jest bardzo szerokie, obejmuje spektrum wielu gatunków, które się przenikają i to jest fajne i inspirujące…

Podczas swoich projektów dotykałeś muzyki różnych gatunków – jazz, etno, blues, czy rock. Która jest najbliższa Twojemu sercu?

Wszystkie są mi równie bliskie, żadnego nie faworyzuje i każdy ma miejsce w moim muzycznym wnętrzu. Raczej w obrębie jednego gatunku są rzeczy, które bardziej lubię i takie których nie rozumiem…



Do jakiej muzyki nie masz przekonania, w której po prostu nie widzisz dla siebie miejsca?

Jest sporo muzyki, która nie porusza we mnie nic… jesteśmy zalewani przytłaczającą ilością dźwięków zarówno tych dobrych, jak i masa tych, w których nie ma żadnego przekazu… Oczywiście nie każda muzyka musi mieć coś głębszego, np. muzyka ludowa, śpiewanie wspólne kolęd i pastorałek miały inne, bardzo potrzebne zadanie – integracji i zabawy… w dzisiejszych czasach tę rolę przejęła muzyka discopolo i tu mam pewien problem subtelnie rzecz ujmując… 🙂

Dyskografię masz bardzo imponującą. Znajdują się tam zarówno projekty solowe, ale także efekty współpracy z różnymi muzykami. Zdradź nam proszę, współpraca z którym muzykiem (bez względu na to, czy polski, czy zagraniczny) marzy Ci się najbardziej?

Tu może bez wycieczek personalnych, ale jest bardzo wielu muzyków, z którymi chciałbym się spotkać i czegoś od nich nauczyć. Kiedyś mam nadzieję wybiorę się do Indii…

Wiemy, że lubisz współpracować i nagrywać wspólnie z synem. Czy od dzieci można czegoś nauczyć się nowego, czy podpatrujesz rozwój muzyczny swojego syna?

To jest cudna rzecz. Dużo się wzajemnie od siebie uczymy – Szymon wnosi powiew młodości, braku ograniczeń i schematycznego myślenia. Rozumiemy się z synem podprogowo – na koncercie wyczuwamy wzajemnie, w którą stronę za chwile skręcimy harmonicznie i dynamicznie. Z tego względu nasz wspólny projekt oparty jest na muzyce improwizowanej. Oczywiście mamy założenia melodyczne i rytmiczne poszczególnych kompozycji, ale mamy też dużą dozę wolności, z której korzystamy namiętnie… 🙂

Z resztą nasz projekt „Mist”, to projekt koncertowy, płytę też nagraliśmy z koncertu i niebawem, bo 24 marca zaplanowana jest jej premiera… W zamiarach będzie też limitowana edycja na płycie winylowej, bo naszą muzykę fajnie się słucha na gramofonie z lampką czerwonego wina.



Niespełna pół roku temu na świat przyszedł projekt „Niewidzialni Ludzie” – proszę opowiedz nam o nim kilka słów.

To bardzo ciepła historia. Od kilku lat prowadzę zajęcia psychoterapii dla porzuconych dzieci z dużymi deficytami psychicznymi i fizycznymi w fundacji Odzyskać Radość, oczywiście robię to w ramach wolontariatu, ale dostaję od tych dzieci bardzo dużo w zamian! W takim miejscu człowiek zaczyna dostrzegać, co tak naprawdę jest w życiu ważne, nabiera pokory i dystansu do naszego zawłaszczonego przez konsumpcje świata… I tu zmierzam do meritum… 🙂 Wymyśliliśmy z szefową fundacji, że można by dla zrobić płytę opisującą  emocje, takie jak nadzieja, czy miłość. Powstały piękne teksty, do których z grupą świetnych muzyków i serdecznych przyjaciół napisaliśmy i nagraliśmy muzykę. Bardzo serdecznie zapraszam do posłuchania!

Nad czym pracujesz aktualnie?

Teraz wreszcie zaczynam koncentrować się na moim solowym albumie, mam nadzieję, że do końca roku skończę, a płyta światło dzienne ujrzy na początku przyszłego roku. Oczywiście równolegle dużo muzycznie się dzieje, projekt Nova Energia z Anią Brodą – wspaniała cymbalistka i wokalistka śpiewająca „białym głosem”, z którą muzycznie jest iskra boża…

Gdzie będziemy mogli Cię posłuchać w najbliższym czasie?

21 marca gram z „Mist” w Malborku, 22 marca w Poznaniu w PoemaCafe ilustruje muzycznie poezję Agaty Amelli Wawrzyniak, 23 w tajemniczym gustownym miejscu o nazwie „Sarbinowska”gram do filmu niemego „Gabinet dr. Caligari”, no a 24 w klubie Dragon koncert promujący album „Mist”… 5 kwietnia z Anią Brodą i Szymonem koncert w Gorzowie….i tak dalej, i tak dalej:) serdecznie zapraszam na wszystkie koncerty!

I bardzo dziękuję za rozmowę.

PODZIEL SIĘ
vice-Redaktor Naczelna --- Z Muzykoholikami związana na zawsze! Co tu robię? Spełniam marzenia! Wywiady, relacje, recenzje... pełen serwis! ---