Katarzyny Nosowskiej nikomu nie trzeba przedstawiać. Przez lata grając wraz z zespołem Hey oraz powiększając swój solowy dorobek muzyczny, stała się na tyle rozpoznawalną postacią na polskiej scenie, że po koncercie dało się słyszeć wypowiedzi osób, które podczas wymian zdań ze swoimi towarzyszami deklarowały, że nie słuchały jeszcze BASTY, by występ Nosowskiej w Łodzi był dla nich niespodzianką – po tych słowach padały zdania komplementujące najnowszy krążek wokalistki, która od pewnego czasu prezentuje się nam na scenie w szalonym afro. Świadczy to o ogromnym zaufaniu do nowych projektów Artystki. I rzeczywiście – fani nie mieli powodów do obaw.

Nowy wizerunek moim zdaniem, jak i zdaniem wielu innych, bardzo pasuje do tego, co serwuje nam kolejna solowa płyta Katarzyny Nosowskiej. Myślę, że niewielu spodziewało się takiej zmiany stylistyki, natomiast jak wyżej pisałam – wielu spodziewało się dobrego. Dla tych, którzy przesłuchanie albumu mają za sobą (można nadrobić to lub zrobić ponownie TUTAJ), pragnę uściślić, że na żywo prezentuje się on jeszcze lepiej. Mimo że Artystka ma w zwyczaju pozostawać w pełni skupioną i stojącą niemal na baczność podczas wykonywania swoich utworów, zyskują one nowej energii, która płynie z dźwięku i słowa, z którego przecież Mistrzynią mamy do czynienia.

Podczas koncertu mieliśmy przyjemność usłyszeć nie tylko utwory z BASTY, nie zawiedli się bowiem słuchacze, którzy liczyli na pobujanie się do kilku starszych piosenek. Wybrzmiała między innymi Nomada z albumu 8 oraz Jeśli wiesz co chcę powiedzieć na bis. Miłym zaskoczeniem okazał się utwór Smalltown boy z repertuaru artysty przedstawiającego się pod pseudonimem Bronski Beat. Hit wczesnych lat osiemdziesiątych wykonywany przez Nosowską i Bunia (członka Basta Teamu) zachęcił do podrygiwania starszych jak i młodszych uczestników widowiska. Nie była to jedyna niespodzianka zaserwowana tego wieczoru przez Artystkę w łódzkim klubie. Zapowiedziany wcześniej gość koncertu – Łona (Łona i Webber) wszedł na scenę, aby wspomóc wokalistkę w utworze Boję się. Jak wiadomo jest to jeden z dwóch raperów, którzy pojawili się na ostatnim albumie, ale niestety Miuosha współwykonywującego piosenkę Joystick nie było dane usłyszeć nam na żywo.

Fot. Mikołaj Zacharow

Szczególnie jednak urzekł mnie utwór Mówiła mi matka, który wokalistka wykonuje na scenie wraz ze swoim synem. W Łodzi nie mogło być inaczej. Piosenka, której tekst jest oparty na typowych wypowiedziach rodziców, które każdy w swoim życiu usłyszał, mógłby stać się hymnem łączącym pokolenia. Katarzyna Nosowska sama przytoczyła kilka zabawnych sytuacji ze swojego dzieciństwa i opisała zderzenie z instynktem rodzicielskim, gdy sama zaczęła się łapać na wypowiadanych przez siebie słowach, których niegdyś nienawidziła. Anegdotami oraz uroczym „dziękuję bardzo” po wyśpiewaniu ostatnich wersów każdej pieśni wprawiła wszystkich zgromadzonych na tym wydarzeniu w nastrój, który nie pozwalał dopuścić do siebie myśli, że poza ścianami klubu czeka na nich szara rzeczywistość, bez barwnych historii, bujnego afro i oczywiście wspaniałej muzyki.

Fot. Mikołaj Zacharow

Koncert w Klubie Wytwórnia już za nami, ale dla Was nadal jest szansa na pojawieniu się na którymś  z koncertów trasy Nosowska na tłusto i BASTA. Nie możecie przejść obok tego wydarzenia obojętnie! Więcej informacji na temat trwającej trasy znajdziecie TUTAJ.


Zajrzyj po więcej:

Facebook

Instagram

PODZIEL SIĘ
Na co dzień uczennica łódzkiego liceum. Zakochana w przeżywaniu dźwięków pod sceną, a czasami i na niej w roli osoby śpiewającej.

Dodaj komentarz

  Bądź na bieżąco  
Powiadom o