Mehehe fot. Bartek Muracki

Ostatnimi czasy na naszym rynku pojawia się wiele pozycji, które starają się ile sił, aby odkleić się od ogólnie przyjętych norm i mód. Czy im się to udaje? Bywa z tym różnie…


Duetowi Mehehe sztuka walki z ogółem wychodzi całkiem nieźle. Pod koniec marca tego roku, dziewczyny wydały swój debiutancki album „Ciemnienie”, którym wprowadzają nas w całkiem nowy świat.

Dlaczego recenzja pojawia się dopiero teraz, skoro od momentu premiery minęły cztery miesiące? Ponieważ dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak ta muzyka potrafi leczyć serce i duszę. Z przysłowiową ręką na sercu muszę się przyznać, że pierwsze odsłuchy płyty, były zwyczajne, merytoryczne, bez większych uniesień. Owszem całość podobała mi się na tyle, że płyta nie trafiła do pudła z napisem „na później”. Krążek stał sobie na półce, wśród płyt, za które trzeba było się zabrać, kiedy przyjdzie na to odpowiedni moment…



Takowy przyszedł szybciej, niż chciałabym się tego spodziewać. W moim życiu osobistym podziały się rzeczy, które wyssały do cna energię i zapał. Próbowałam leczyć się różnymi gatunkami muzyki – bezskutecznie. Nawet piosenki mojego ukochanego TOTO nie dawały sobie ze mną rady, aż do dnia, kiedy w moje ręce znów trafiło „Ciemnienie„…

Dźwięki, głosy, szumy  szepty… Zaklęcia, mantry i słowa przynosiły ulgę i spokój. Magia muzyki duetu Mehehe pomógł wrócić do siebie. Teraz aplikuję sobie tą muzykę profilaktycznie, by naładować akumulator na dzień następny.

Polecam Wam „Ciemnienie” z głębi siebie. Robię to z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że ta muzyka, to powrót do korzeni. Nie uświadczycie tu elektroniki, którą naszpikowana jest dzisiejsza „twórczość”. Otrzymacie za to szum wiatru, dźwięk dzwonków i szept, o który trudno w dzisiejszych czasach. Po drugie „Ciemnienie”, to powód by wyhamować, odpocząć od świata codziennego. Twórczość Mehehe, to bilet w podróż do innego świata, którą warto odbyć dla zaspokojenia własnych potrzeb.

Duet Mehehe zadebiutował na Festiwalu Folkowym Polskiego Radia Nowa Tradycja 2018, gdzie otrzymał III nagrodę za „przemyślaną kreację sceniczną, intymność i baśniowość”.

BASIA SONGIN – wilk, kankle, bęben, wrzeciona, szepty, zaklinania, śpiew
HELENA MATUSZEWSKA – złóbcoki, kaszgar, bęben, wrzeciona, looper, zaklinania, śpiew


Zobacz więcej:

Oficjalna Strona

Facebook

You Tube

PODZIEL SIĘ
vice-Redaktor Naczelna --- Z Muzykoholikami związana na zawsze! Co tu robię? Spełniam marzenia! Wywiady, relacje, recenzje... pełen serwis! ---