Białystok New Pop Festival

W ubiegły weekend na dziedzińcu Pałacu Branickich w Białymstoku odbyła się druga edycja New Pop Festival. Podczas dwóch dni na scenie wystąpili min, Daria Zawiałow, Mioush, Organek, Sonbird, Mery Spolsky, Emade Tworzyw oraz zespół, który zwyciężył w konkursie Białystok Young Pop – Tappahall .

Pierwszy dzień festiwalu upłynął dosłownie w strugach ulewnego deszczu. Nie przeszkodziło to jednak najwierniejszym fanom Mery Spolsky w dobrej zabawie, którą gwarantują jej koncerty. Artystka starała się odgonić ciemne chmury pokazując im „FAKa”, niestety pogoda nie chciała dać za wygraną – na szczęście Marysia jest tak charyzmatyczną, wesołą i słodką jak jej najnowsza piosenka o ciastku „Bigotka” wokalistką, że suma summarum to był najbardziej szalony, rozśpiewany i roztańczony (była nawet specjalna choreografia taneczna) koncert podczas Białystok New Pop Festival. Artystkę po koncercie można było spotkać w namiocie Co Jest Grane 24, gdzie podpisywała płyty i robiła sobie zdjęcia z fanami. Miejscy Mery na scenie zajęła Anita Lipnicka, która przeniosła nas w wyjątkowy klimat wykonując piosenki w akustycznych wersjach. Tego dnia zagrali również Rasmentalism, Fisz Emade Tworzywo i na zakończenie Mioush.

Drugiego dnia już wszyscy byliśmy lepiej przygotowani na warunki pogodowe, mimo wszystko wciąż liczyliśmy na łaskawsze warunki atmosferyczne 🙂

Niedzielne koncerty rozpoczęliśmy w towarzystwie czwórki przyjaciół z Żywca – Sonbird i jak na złość, oczywiście zaczął padać deszcz. Jednak albo to magia, która towarzyszyła temu dniu (szczególnie na końcu) albo urok tych młodych, zdolnych mężczyzn sprawiły, że słońce sobie o nas przypomniało i towarzyszyło nam już do końca festiwalu 🙂 Sonbird mimo, że grali pierwszy raz w Białymstoku szybko zyskali sobie ogromną sympatię uczestników imprezy, którzy fantastycznie bawili się podczas całego występu i z nie ukrytym smutkiem przyjęli tylko jedną piosenkę na bis (ramy czasowe), ale potem dzielnie i cierpliwie wyczekiwali w długiej kolejce spotkania z chłopakami w namiocie Co Jest Grane 24. Gdy tak spoglądałam w ich stronę przypomniał mi się jeden z zeszłorocznych festiwali, gdy w tym samym namiocie spotkanie z fanami miał Kortez, wtedy ogłoszono to „najdłuższym podpisywaniem płyt w historii” – myślę, że młodsi koledzy z wytwórni szybko go dogonią 🙂 Najważniejsze jednak, że tak jak fanom podobał się koncert, tak samo było w przypadku zespołu, który zapowiedział, ze na pewno wrócą na podlasie.

Drugi koncert niedzielnego popołudnia to kolejny przedstawiciel młodego pokolenia, tylko zdecydowanie innego gatunku muzycznego. Porządną dawkę hip – hopu zapewnił nam Otschodzi. Różnorodność gatunkowa to jeden z największych plusów tego festiwalu. Mimo, że raper odbiegał trochę od alternatywnego line – up’u imprezy doskonale wpisał się w klimat.

Następnie scenę przejęła jedyna kobieta występująca tego dnia – Daria Zawiałow. W tak męskim gronie wykonawców ona zdecydowanie potrafiła się wyróżnić i swoim najnowszym albumem „Helsinki” zabrała nas we wspaniałą muzyczną podróż. Artystka wykonała również utwór „Szare miraże” oddając hołd Korze.

Najbarwniejsze ptaki polskiej muzyki, czyli panowie z Łąki Łan zapewnili nam taneczne szaleństwo i wprowadzili istnie wakacyjną i chillautową atmosferę na teren Pałacu Branickich.

Wieczorne koncerty to już wisienka na torcie tych festiwalowych dwóch dni w Białymstoku. Na pierwszy rzut – Organek. Ach co to był za koncert! Dziedziniec dosłownie płonął jak „Missippi w ogniu”! Pan Tomasz wie najlepiej jak rozgrzać publiczność, by nie odczuwała wieczornego chłodu.

O finałowym koncercie mówiło się już od soboty, przechadzając się na terenie imprezy wiele razy słyszałam „o której zagra”, „kiedy wystąpi”, „on gra w niedzielę, nie”. Mowa oczywiście o Kortezie, na koncert którego większość czekała najbardziej. Poniekąd pewnie dlatego, że w tym roku oprócz swojej letniej trasy Holiday Tour Łukasz gra na niewielu festiwalach. Takie wydarzenie jak Białystok Ne Pop Festival, przy tak wspaniałych gwiazdach muzycznych jakie wystąpiły podczas tych dwóch dni, na finał potrzebował właśnie koncertu Korteza. Nie zapomnę widoku twarzy ludzi zgromadzonych w pierwszych rzędach – tyle emocji przez nie przechodziło trudnych do opisania, ale pięknych i szczerych. To jest właśnie ta magia, która wyróżnia tego muzyka w dresowej bluzie, czasami z gitarą, czasami przy fortepianie, o niezwykłym szorstkim, a zarazem ciepły głosie – czaruje publiczność.

Tym pięknym akcentem zakończyła się druga edycja Białystok New Pop Festival i chociaż organizatorzy pogody zapewnić nie mogli to zapraszając tak wspaniałych artystów zdecydowanie spisali się na medal! Do tego piękne widoki posiadłości pałacowych, atrakcje dla najmłodszych, przeróżne strefy z jedzeniem sprawiły, że to była wspaniała impreza! Oby do zobaczenia za rok!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 


Zajrzyj po więcej:

FB: Białystok New Pop Festival

Instagram: Białystok New Pop Festival

PODZIEL SIĘ
studentka administracji i zarządzania publicznego, zakochana w dźwiękach piana i gitary! kompletnie nierozważna i nieromantyczna, ale za to często uśmiechnięta :)