Edison Festival - Taste The Music 2019

Edison Festival szczególnie wkradł się do naszego serca już podczas pierwszej edycji i to nie tylko za sprawą fantastycznego line – up’u, ale i niezwykłym miejscem w którym się odbywa. Teren Hotelu Edison w Baranowie w połączeniu z pięknym jeziorem Kierskim i głęboką zielenią drzew stworzyły idealny klimat na cieszenie się muzyką.

Tak jak i w ubiegłym roku, tak i teraz pogoda była wręcz idealna, popołudniowe słońce, lekki letni wiaterek i niezapomniane zachody słońca – idealne warunki do przyswajania muzyki na żywo! A i tutaj organizatorzy spisali się na medal – pierwszy dzień bardziej sprzyjał relaksowi i wychillowaniu się w towarzystwie Buslav’a czy przepięknej Julii Pietruchy. Nie zabrakło jednak bardziej skocznych koncertów, takich jak np. Marceliny, która zagrała na leśnej scenie FOREST STAGE i swoimi tanecznymi utworami przeniosła nas w wakacyjny klimat! Tak rozgrzana publiczność szybko przemieściła się na główny teren imprezy gdzie największą dawką Miłości dzieliła się z nami grupa Sorry Boys z charyzmatyczną Belą na czele. To był mój ulubiony koncert pierwszego dnia – samo obserwowalnie Beli na scenie jest niesamowitym zjawiskiem, a dodając do tego jej niepowtarzalny wokal otrzymujemy niebiańskie jak jej sukienka połączenie 🙂 Na pożegnanie najnowszy singiel „Absolutnie, absolutnie” odśpiewany przez wszystkich zgromadzonych pod sceną – niesamowite! Oczywiście to nie był ostatni występ, bo zaraz potem na małej scenie Ania Rusowicz wystąpiła razem ze swoim zespołem Nixes oraz duet Tęskno, który zamknął FOREST STAGE. Wisienką na sobotnim Edison’owym torcie był koncert Fisz Emade Tworzywo, czyli klasa samo w sobie. Zespół wykonał utwory zarówno ze swojego najnowszego albumu „Radar”, jak i te starsze jak np. „Telefon” czy „Ślady”.

Niedziela, drugi dzień festiwalu zdecydowanie przerosła moje oczekiwania! Spokojny, weekendowy klimat jeszcze bardziej udzielił się uczestnikom, którzy na wszelakich kocach podziwiali występ Snowman’a. Po nim scenę główną przejął O.S.T.R., który na moment wprowadził zupełnie inną atmosferę na teren imprezy. Tym sposobem na ponad godzinę na Edisonie królował hip – hop. Trzy ostatnie koncerty w jakich miałam okazję uczestniczyć bezapelacyjnie były moimi ulubionymi – Sonbird, Bitamina, Krzysztof Zalewski – połączenie wybuchowe, można powiedzieć 🙂

FOREST STAGE scena umiejscowiona wśród drzew, bardzo klimatyczna. Panowie z Żywca idealnie wpisali się w te wyjątkowe warunki krajobrazowe. Mimo, że to nie był mój pierwszy koncert tego zespołu, po raz kolejny bawiłam się wyśmienicie. Sonbird mają bardzo sympatyczną lekkość w graniu koncertów, ta sama frajda jaka jest na scenie szybko wytwarza się też wśród tłumu zgromadzonego pod. Jak na tak młody zespół to bardzo ważna cecha. Niestety mała scena to i krótkie koncerty, więc czas z nimi upłynął zdecydowanie zbyt szybko. Na pocieszenie szybko udałam się z powrotem na MAIN STAGE, gdzie już rozgrzewała się Bitamina. Ach, ten zespół jest po prostu stworzony do grania koncertów w plenerowych okolicznościach, a przynajmniej ja tak ich lubię najbardziej! Lekko zachmurzone niebo, przez które niepozornie starał się przedrzeć zachód słońca, Vito i recytujący Piotr.. do tego ta ich charakterystyczna chill’owa muzyka! Idealne połączenie! Nie zabrakło również tańców, bo kto by odmówił kołysania się do tak przyjemnych nutek!

Zakończenie całego festiwalu musiało przebić te wszystkie koncerty, jakie miały miejsce podczas tych dwóch dni, a nie było to łatwe zadanie i no cóż, któż inny mógł podołać temu zadaniu jak nie ten, który od kilku lat co nie stworzy piosenki to hit? Oczywiście mówię tu o Krzysztofie Zalewskim, który z krakowskiego Męskie Grania przeteleportował się do Baranowa i dał taki koncert, że scena nie raz płonęła od ogromnej dawki energii. Największe wrażenie muzyk wywarł na obecnych wchodząc tradycyjnie w tłum, by tym razem wspólnie odśpiewać „Lukę”. Nie mniejsza zabawa był podczas śpiewania akustycznej wersji ballady „Miłość miłość”. Zeszłoroczny hymn Męskiego Grania „Początek”, najnowszy „Kurier” czy stare „Jak dobrze mi” zdarły niedzielnego wieczora nie jedno gardło, ale o to chyba chodzi w dobrym koncercie, prawda? Żeby się wytańczyć i wyśpiewać, tak było podczas finałowego koncertu zamykającego drugą edycję Edison Festival – Taste The Music.

Tegoroczne spotkanie nad jeziorem Kierskim było idealne – pod względem pogodowym, muzycznym, całemu wydarzeniu towarzyszył niepowtarzalny klimat i przyjazna atmosfera. Leżenie na trawie, słuchanie muzyki, spacery nad jezioro tworzyły rodzinny charakter imprezy. Jedyne czego mi zabrakło to trochę więcej czasu między koncertami, line – up był tak ciekawy, że nie sposób było odpuścić jakiegoś koncertu, więc nie zdążyłam nacieszyć się Edisonem tak jak w zeszłym roku, ale mam nadzieję, że nadrobię to przy kolejnej edycji, bo mimo, że wydarzenie odbyło się dopiero drugi raz, to nie wyobrażam sobie lipca bez weekendu w Baranowie 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zajrzyj po więcej:

FB: https://www.facebook.com/EdisonFestivalTasteTheMusic/

Instagram: https://www.instagram.com/goodtasteproduction/

www: http://goodtaste.pl/

PODZIEL SIĘ
studentka administracji i zarządzania publicznego, zakochana w dźwiękach piana i gitary! kompletnie nierozważna i nieromantyczna, ale za to często uśmiechnięta :)