[RECENZJA] Ambientowy „Smu†ek” według ArosAndera

Każdego z nas czasem ogarnia smutek. Z różnych powodów. Każdy z nas ma również inny sposób radzenia sobie z takimi stanami. Dla mnie lekarstwem na różne nastroje jest muzyka. Nie zawsze jednak, kiedy jest mi smutno sięgam zaraz po jakieś optymistyczne, radosne dźwięki. Wręcz przeciwnie zapodaje sobie coś co jest kompatybilne z moim nastrojem. Całkiem często sięgam wtedy po ambient. A ostatnio do posłuchania trafił mi się świeżo wydany album ArosAndera „Smu†ek”.

Rzadko na łamach naszego portalu możecie przeczytać coś o twórcach ambientowych. Nie ma ich zbyt wielu w naszym kraju. Jednak ten rodzaj muzyki robi się coraz bardziej popularny, chociażby ze względu na festiwale takie jak Tauron Music Festival czy Ambient Festival w Gorlicach. Jest to też bardzo specyficzny i dla niektórych trudny w odbiorze gatunek muzyczny. W przeciwieństwie do klasycznej muzyki elektronicznej (czy w ogóle większości gatunków) nie znajdziecie tu linearnie rozwijającej się linii melodycznej, a raczej zestaw luźnych, dźwiękowych plam. Ambient jest nazywany „muzyką otoczenia”/”muzyką tła”.

ArosAnder to słupski producent, jeden z czołowych polskich twórców najcięższej odmiany ambientu tzw. dark ambientu. Zarówno jego wcześniej wydane albumy „Lament” oraz „Kalpa Vigraha”, jak i utwory powstałe we współpracy z innymi artystami zostały bardzo dobrze przyjęte przez publikę. Z początkiem marca nakładem wydawnictwa BDTA Records Ander wydał swój najnowszy koncepcyjny album „Smu†ek”.

ander phot
ArosAnder

Tytuł sugestywnie wskazuje na nastrój jaki znajdziemy na krążku. Nie możemy się więc spodziewać relaksujących, spokojnych form. Z drugiej strony daleka byłabym też od stwierdzenia, że dark ambient w wykonaniu Andera jest dla mnie w odbiorze muzyką dołującą czy depresyjną. Powiedziałabym, że jest silnym, intensywnym, emocjonalnym muzycznym przeżyciem stworzonym z minimalistycznych dźwięków połączonych w większe kompozycje.

Na płycie znajdziecie 16 kawałków. Jednym z moich ulubionych jest utwór otwierający album „Plaga szczurów”, w którym gościnnie głosu użyczyła Antonina Nowacka (znana z projektów A.N.S.R czy kIRk). Słuchając go mam wrażenie przechadzania się przez średniowieczne miasto, w którym połowa populacji została wybita przez dżumę czy inną zarazę, gdzie oprócz ciszy można usłyszeć żałobne „zawodzenie”. Wokal Antoniny Nawrockiej jest niepokojący i przepełniony smutkiem, jednak w swoim wyrazie nie odrzuca, ale wręcz przeciwnie w hipnotyczny sposób przyciąga. Dalej Ander przenosi nas w bardziej kosmiczne przestrzenie dzięki utworom takim jak „Księżycowe Mleko”, „Pulsar I” czy „Początek wszechświata”. Industrialno-metaliczne stuki łączą się w nich elektroniczno- robotycznymi  wstawkami.  Jakie inne „przyczynki” do smutku znajdziemy na płycie (nawiązania do tytułów utworów)?… Autor kolejno wrzuca w nasze uszy: drzazgi, pchły, pszczoły, granice, wielkie miasta, zmęczenie, melancholię… Szczególnie został mi w pamięci utwór „Utoniesz w roju pszczół”, w którym przechodzimy od wydawałoby się chaotycznego szumu, poprzez niskie buczące dźwięki, aby znowu „utonąć” w białym szumie. Taki zestaw brzmień świetnie oddaje charakter i naśladuje zachowanie tych owadów, dając lekko paranoiczne wrażenie jakie mamy przy oglądaniu horrorów takich jak „Ptaki” Hitchcocka. Z kolei „Melancholię maluję” to jeden z najspokojniejszych kawałków, w których autor staje się muzycznym impresjonistą i za pomocą pojedynczych wyższych dźwięków  na kanwie z szumu maluje w naszych głowach obraz analogiczny do tych, jakie tworzyli na zwykłych płótnach przedstawiciele puentylizmu. Ostatnim utworem, o którym bezpośrednio chciałabym wspomnieć jest „Jestem wyblakły jak Ty”. Ta kompozycja jest trochę nietypowa w porównaniu z pozostałymi ze względu na użycie bardziej złożonego instrumentarium. Pojawia się w nim chociażby pianino. Jest to również jeden z najsmutniejszych utworów na płycie.

[embedyt] http://www.youtube.com/watch?v=RmXiMikD1zI[/embedyt]

Płyta „Smu†ek” ArosAndera jest podręcznikowym przykładem tego jak powinien wyglądać, a raczej brzmieć album z gatunku dark ambient. Jest mroczny, melancholijny, pełny ciszy, którą stopniowo wypełniają perfekcyjnie wtłoczone pojedyncze, minimalistyczne, zimne elektroniczne dźwięki. Być może dla wielu z Was trudne do przyswojenia, ale na pewno wywołujące swego rodzaju dreszcz. Sporo z tych utworów mogłoby śmiało stać się elementami ścieżek dźwiękowych do gier czy filmów osadzonych w różnorakich realiach, w których natrafiamy na momenty smutne czy wzbudzające niepokój.  W pewnym momencie złapałam się na tym, że przestałam trochę słuchać tej płyty, bo stała się ona jakby naturalnym tłem do tego co w danym momencie robiłam. Czy to źle ? Ambient właśnie trochę taki ma być, naśladować i być „muzyką otoczenia”.  Myślę, że naprawdę warto zapoznać się z tym wydawnictwem, choć nie mówię, że będzie to doświadczenie łatwe. Nie o to jednak w życiu chodzi żeby było łatwo. Chodzi o to, że cokolwiek się w życiu robi, nie robić tego z obojętnością , a być świadomym swoich odczuć. Słuchając „Smu†ku” nie pozostaniecie obojętni i z pewnością pojawi się w Was wiele emocji.


ArosAnder na BandCamp: http://bdta.bandcamp.com/album/smu-ek

0 0 vote
Article Rating
PODZIEL SIĘ
Bądź na bieżąco
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments