[RECENZJA] Kombi “Nowy Album”

Zespół Kombi kojarzy się z określoną stylistyką opartą na syntezatorach. „Nowy Album” jest nowym albumem wydanym z okazji 40-lecia istnienia grupy. Pomimo upływającego czasu i pewnej świeżości w brzmieniu, od pierwszych dźwięków wyraźnie czuć charakter zespołu.

okladka_kombi

Wydawnictwo symbolicznie nawiązuje do pierwszej płyty Kombi „Nowy Rozdział”. Podobna czcionka, zapewne nieprzypadkowy tytuł płyty. Jest nawet piosenka o tym tytule! Wewnątrz opakowania mamy książeczkę, a w niej fragmenty książki poświęconej historii zespołu. Jest sentymentalnie, jak na jubileusz przystało. Osoby przyzwyczajone do największych przebojów zespołu nie znajdą na płycie analogii do nich (poza koncertową wersją „Słodkiego miłego życia” będącą miłą odmianą od dotychczas znanych wersji piosenki).

Album rozpoczyna się od piosenki „Na dobre dni”, która jest zarazem singlem promującym płytę. Jest to zdecydowanie dobra wróżba dla zespołu i słuchaczy. Duża dawka optymizmu sygnalizująca, że istniejący od czterech dekad zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Autorem wszystkich kompozycji jest lider zespołu Sławomir Łosowski. Będące jego „konikiem” instrumenty klawiszowe są wyraziście zarysowane. Muzyk zadbał o ich analogowe brzmienie, w związku z czym nie można się do niczego doczepić. Na płycie jest też instrumentalna propozycja „Słoneczny dzień”. Zaskoczeniem może być rap Kuby Gołdyna w bardzo spokojnej kompozycji „Miłością zmieniaj świat”. Na wyróżnienie zasługuje też „Gwinea”, która pozwala najbardziej wejść słuchaczowi w klimat piosenki. Jedynym elementem, którego nie jestem zwolenniczką jest modyfikacja głosu bardzo dobrze brzmiącego Zbigniewa Fila (tak się stało np. w „Niedopowiedzeniach” i w „Śnie za snem”).

Zespół Kombi do współpracy tekstualnej zaprosił takich twórców jak Jacek Cygan czy Marek Dutkiewicz. Trzeba przyznać, że postawili poprzeczkę wysoko, jednak pozostałe piosenki nie odbiegają poziomem od mistrzów słowa. „Nowy Album” jest O CZYMŚ, niesie ze sobą wartości (szczególnie „Jaki jest wolności smak”). W przypadku takich albumów istnieje ryzyko, że nie znajdzie się wśród nich kandydat na hit. Jednak w erze obecnej standaryzacji, w której nie trzeba się zanadto wyróżniać, aby osiągnąć sukces, zdecydowanie wolę płyty, które nie boją się treści. Kombi jest marką na tyle znaną i kojarzoną z pewną jakością, że nie potrzebuje nowych hitów. Najważniejszy jest wciąż utrzymywany poziom, który (mam nadzieję) będzie utrzymany.

0 0 vote
Article Rating
PODZIEL SIĘ
Bądź na bieżąco
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments