Krótko i na temat z… #22 | Girls on Fire

Girls on Fire to trio z Wrocławia, które nie boi zadawać się trudnych pytań. Całkiem niedawno dziewczyny wydały nową piosenkę „Pożar”, która w punkt podsumowuje wydarzenia ostatnich tygodni.

Zapraszamy do lektury wywiadu, który w całości poświęcimy owemu „Pożarowi” i wydarzeniom będącym zaczątkiem do tego projektu.

Karolina Filarczyk

Girls on Fire

Kilka lat temu, podczas protestów kobiet Wasza piosenka „Siła Kobiet” była brana za symbol owych wydarzeń. Minął jakiś czas, a temat znów powrócił. Historia zatoczyła koło, czy tamte walki były za słabe?
Tamten czas to był prolog. Przez kilka ostatnich lat kobiety walczyły o swoje podstawowe prawo wyboru, tłumaczyły jasno sytuację, tragedie, do jakich może doprowadzić zaostrzenie obecnej, już i tak mocno kompromisowej ustawy dotyczącej aborcji. Prosiły. Nikt ich nie wysłuchał.
Dziś kobiety zostały doprowadzone do ściany, pokazano im, że ich zdanie na temat własnego ciała i życia, nie liczy się zupełnie. Zignorowano połowę społeczeństwa. Kobiety nie miały wyjścia, musiały wyjść na ulice, mimo pandemii i mimo zagrożenia, jakie niesie ze sobą strajk w obecnych czasach.
Tamte walki nie były za słabe i nie były bezcelowe. One były początkiem i narastały przez lata, by dziś wybuchnąć z ogromną siłą, w momencie faktycznych zaostrzeń ustawy aborcyjnej.

„Pożar” tym razem, to piosenka zagrzewają co walki, czy uświadamiające konsekwencje braku jakichkolwiek działań?
„Pożar” to ilustracja dzisiejszych nastrojów społecznych. To próba zdystansowanego zobrazowania i narracji obecnych wydarzeń. Choć wcale nie jest powiedziane, że nie może zagrzewać do walki. Może skłonić do refleksji i zachęcić do naprawy tego, co zostało zniszczone.

Co konkretnie jest podstawą do stworzenia tej piosenki? Co przelało czarę goryczy i zmusiło Was do „wyrzucenia” tego z siebie?
Bezpośrednią przyczyną do wydania utworu były ostatnie wydarzenia w naszym kraju, pełne napięć społecznych i głośnych protestów, które wybuchły na tle coraz bardziej rozprzestrzeniającej się pandemii.
Decyzja podjęta przez TK, i to w tak trudnym dla naszego kraju czasie, to był jeden krok za daleko. Na ulice wyszły już nie tylko same kobiety walczące o prawo do decyzji o swoim ciele, wyszli obywatele walczący o fundamentalne prawa człowieka. Ludzie wznieśli się ponad podziałami i zjednoczyli w walce o wspólne dobro. To jest budujące.

Nowa piosenka, to sygnał, że pracujecie nad nowym albumem, czy była to tylko potrzeba chwili. Mały wolny elektron, który nie zostanie przyłączony do żadnego, większego projektu?
Dziś sytuacja artystów jest bardzo trudna. Większość z nich straciła wszelkie możliwości dochodu, a wielu musiało zmienić branżę, by przetrwać. Nie wiadomo co będzie w najbliższych miesiącach. Podstawą do egzystencji artystów jest spotkanie z publicznością. Jeśli to zostało nam odebrane, czy jest sens tworzenia sztuki? My w głębi serca wierzymy, że tak. Dlatego powstał „Pożar”. Czy będzie płyta? Wszystko zależy jak świat będzie wyglądał po pandemii. Żeby tworzyć, musimy mieć odbiorców. Póki co ta relacja została zawieszona do odwołania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.