Nowe niebo nad Gdańskiem. Relacja z koncertu Kozyrska x Sieczak

Gdański klub Wydział Remontowy kojarzyłam do tej pory raczej z cięższego grania. Tymczasem w chłodny listopadowy wieczór wnętrze tego wyjątkowego, historycznego miejsca rozświetliła feeria barw – od słonecznego żółtego przez soczysty różowy do nastrojowego błękitu – a wszystko to za sprawą premierowego koncertu duetu Kozyrska x Sieczak.

Cóż mogę rzecz… Piękny to był koncert. Piękny, bo nagle w listopadzie zrobiło się ciepło niczym w maju, i to nie tylko ze względu na sporą publikę, zamkniętą na dość małej przestrzeni. Sprawili to Joanna Kozyrska i Maciej Sieczak we własnej osobie – ludzie, którym nieobca staromodna wręcz wrażliwość, szczere dzielenie się tym, co w sercu gra i pasja do muzyki, pozwalająca tworzyć im unikatowe kompozycje.

Wrażenie na koncercie robił duży, bo ośmioosobowy skład na malutkiej scenie Wydziału. Jeszcze większe robiła Joanna, od której – mimo, że był to debiutancki występ zespołu – bił niezwykły, wewnętrzny spokój, a jednocześnie niespożyta energia, którą zarażała wszystkich słuchaczy. Cieszy fakt, że wśród publiczności znalazło się wielu oddanych fanów duetu KxS (widziałam, jak podśpiewywali WSZYSTKIE kawałki!). W czasie krótkiego – bo nieco ponad godzinnego – występu Kozyrska x Sieczak zaprezentowali w pełni album Nowe Niebo, i to dokładnie w tej kolejności utworów, którą znamy z płyty. Na zakończenie dostaliśmy bonus w postaci dwóch piosenek z wydanej w 2020 roku EPki – Jeszcze będzie pięknie oraz Gra pozorów. Po koncercie artyści spędzili trochę czasu z fanami, rozmawiając, rozdając autografy i pozując do zdjęć, dzięki czemu każdy mógł zamienić z nimi choć kilka słów (wiem, jakie to istotne z perspektywy słuchacza, więc tym większy plus).

Kozyrska x Sieczak to twór kompletny. Choć wydali dopiero pierwszą długogrającą płytę, to w ich brzmieniu słychać dojrzałość „starych wyjadaczy”, wynikającą ze sprecyzowanego muzycznego kierunku, w którym chcą podążać – a kierunek ten to mieszanka popu i łagodnego rocka, okraszona nieco big beatem. Sami mówią o Nowym Niebie, że „nie ma w nim kalkulacji czy ulegania modom”, i rzeczywiście, nie jest to album nagrany „pod publiczkę”, a wynikający z potrzeby artystycznej tego duetu, który doskonale rozumie się bez słów, jedynie za pomocą dźwięków. Choć subtelna Joanna i „facet z gitarą” – Maciej – na pierwszy rzut oka wydają się wyjęci z zupełnie innych bajek, muzycznie pasują do siebie jak dwie połówki jabłka/pomarańczy (tu wstaw dowolny owoc) i mają sporą szansę zamieszać na polskiej scenie muzycznej, czego szczerze im życzę jako trójmiejska sąsiadka.

Autorką zdjęć wykorzystanych w tekście jest Paulina Wielewicka (Instagram: www.instagram.com/wielewickapaulina/) – serdecznie dziękujemy za udostępnienie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.