Nowe wideo Cukierków i rozwiązanie konkursu!

Zespół Cukierki nie próżnuje. Miesiąc po wydaniu płyty “Euforia” wrzucają do sieci kolejny film z warszawskiego dachu. Tym razem anglojęzyczna piosenka “Time”. Płytę można kupić w dobrych sklepach muzycznych lub odsłuchać za darmo we wszystkich serwisach streamingowych.

Przy okazji nowego wideo przedstawiamy wyniki konkursu! Zadaniem było porównanie muzyki Cukierków do..cukierków. Płyta leci do Doroty Śliwak! Oto, co nam Dorota napisała:

Cukierki, cukierki… Uwielbiam – cukierki i Cukierki. Cukierki są super, ale niektóre lubi się bardziej a inne mniej. Jeżeli ktoś częstuje i w torebce jest tylko jeden rodzaj cukierków to biorę, dziękuję i zajadam. A jeżeli jest miseczka, a w niej kilka różnych rodzajów… Wtedy wiadomo – coś wybiorę jako pierwsze, po coś sięgnę kolejny raz. I tak wybieram do posłuchania Cukierki. Chętnie i często.

Oczywiście cukierniczo najpierw nasunęło mi się skojarzenie najbardziej banalne czyli Mateusz Rusin – Świebodzice – „Śnieżka” – „Michałki”, ale po zastanowieniu stwierdzam, że to nie to. „Michałki” bardzo lubię, ale czekolada i orzechy to zdecydowanie zbyt kaloryczne, tradycyjne i przewidywalne połączenie. Nuda. Jesz i wiesz, że nic nowego się nie wydarzy, a podczas słuchania Cukierków nudy nie ma, ciężkości nie ma.

O czymś, co bardzo lubię pomyślałam zaraz potem. Śliwki w czekoladzie. Słodko-kwaśne, w ogóle śliwki to moje ulubione owoce. Ale też nie. Tu mam inne, bardzo silne skojarzenie – Mozart, „Don Giovanni” z Rodem Gilfry’m. Zajęte, nie pasuje, zaklepane dla muzyki klasycznej.

Krówki. Nie, nie, nie. To zdecydowanie nie te Cukierki. Zwłaszcza te ciągnące się. Ble. Wolę te scukrzone. W ogóle Cukierki nie są ani mleczne, ani ciągutowate, ani lepkie, ani tak okropnie słodkie. Żadne tam toffi, irysy, czoklers, toflers, werters, klaszczers, tupczers.

I żadne małe, kolorowe, z nie wiadomo czym w środku. Po pierwsze Cukierki dają solidny kawałek cuksa do posłuchnia, a nie jakieś takie purchelki, które amatorzy jedzą garściami. Zresztą te barwniki okropne – sama chemia. Z Cukierkami jest chemia, ale w przenośni, a nie taka chemia od E133 czy E104.

Kolejne skojarzenie lepsze, ale też nie w punkt. „Fresh&Fruity”. Nazwa ok, owocowe, pyszne. No ale hola hola mości panowie – gdzie z tą galaretą. Cukierki zdecydowanie nic wspólnego z żelatyną i galaretą nie mają.

Potem pomyślałam o „Zozolach”. Trochę lepiej. Lżejsze, lekko orzeźwiające i to szczypanko w język. Dobre skojarzenie z Cukierkami – jest urozmaicenie, jest ekscytująco. Ale jest też straszliwy minus. Jak zje się dużo „Zozoli” to buzia w środku i język boli. Od Cukierków nic nie boli. Z tego samego powodu odrzucam „Raczki” i „Kukułki” – bez specjalnego żalu, bo fanką nie jestem.

Mam też cukierkowe skojarzenie z dzieciństwem. Otóż pamiętam cudo zwane blokiem, kupowane na wagę, zawijane w papier. Jest to na tyle fajne wspomnienie, że niejednokrotnie próbowałam odtworzyć ów produkt. W sieci jest sporo przepisów. Zazwyczaj potrzebne jest masło lub dobra margaryna, kruszone herbatniki i mleko w proszku. Wychodziły mi niezłe wyroby, ale niepodobne do bloku z dzieciństwa. Aż wreszcie przypadkowo znalazłam znajomy smak bloku w najtańszych cukierkach czekoladowych „O’Kej!” – konkretnie była to wersja z nadzieniem kawowym. I nie było w nich wcale w proszku mleka, tylko serwatka, nie było herbatników, tylko łom waflowy, i żadnego masła – był tłuszcz palmowy. A dlaczego ten smak dzieciństwa? Otóż muzyka Cukierków w pewnym momencie przypomniała mi Marka Bilińskiego – tak, że musiałam sobie posłuchać. Bardzo miłe skojarzenie, ale tanie cukierki nie pasują do Cukierków, bo tu nie ma żadnych produktów zastępczych, czy tanich podróbek.

Cukierki nie są też cukierkami ani pastylkami miętowymi – to nie jest jeden smak, tylko cała paleta. I Cukierkami nie ukrywa się czosnkowego czy cebulowego oddechu.

O, a takie cukierki z Niemiec? Mówiło się u nas „Eskimoski”. W stożkowatej torebeczce. Wygooglałam – czekoladki lodowe Moritz. To już blisko, bliziutko Cukierków. Minus – wiele kolorów papierków, a smak tylko jeden. Ale kupiłabym paczkę dla Cukierków, jeżeli nie znają. 🙂

I Kopiko też niezłe! Ale nie ta lipna mleczna wersja, tylko te normalne – czarne. To jest właśnie taka energetyka, jak w muzyce Cukierków. Choć brak mi trochę jakiejś owocowej nutki, musowania.

Myślę, że ten idealny cukierek mógłby mieć owocowo-kwaskowo-musującą skorupkę, smak coli też może być. W środku taka lodowa czekoladka, a jak się rozpuści to jeszcze wewnątrz kosteczka malutka kawowego twardego nadzionka. Cukierek-potwór wyszedł. No ale jaki mógł wyjść, jeżeli większość cukierków jest w gruncie rzeczy dość banalna, a Cukierki są niebanalne.

Gratulujemy!

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *