OFF Club 2020: Artur Rojek tańczy sam

Jeden z najważniejszych głosów polskiej alternatywy obija się od pustych ścian auli neogotyckiego liceum. „Kundel” zdaje się być stworzony do takich miejsc.

A miało być jak we śnie – wydanie nowej płyty, która na dłuższy czas przykuwa uwagę fanów i mediów, wyprzedana trasa koncertowa, letnie festiwale, kolejny tour, w międzyczasie jeszcze jeden klip, może dwa… Wszyscy mieliśmy jakieś plany na 2020 rok, ale Artur Rojek wyjątkowo zaawansowane. W dodatku premiera „Kundla”, jego długo oczekiwanego drugiego albumu solowego, została wyznaczona na 13 marca. Piątek trzynastego. Ot, takie zabawne kuszenie losu tekstami w rodzaju: „Zjesz, zapalisz, potem zrobisz sobie zdjęcie / I innego końca świata tutaj nie będzie” albo „Wszystkich na czeka to samo, chujowy hip-hop / Bóg jest lub go nie ma, i tak stracisz wszystko”.

13 marca rząd wprowadził na terenie całej Polski lockdown związany z epidemią nowego koronawirusa, trasa została przerwana ledwie się rozpoczęła, nowiutkie płyty wylądowały w pustych sklepach. Trudno nie dostrzegać w tym ironii losu, że akurat „Kundel” okazał się bezdomny i bezbronny.
 
Ze świadomością tego wszystkiego uczestnictwo – online, z domowego fotela – w koncercie Artura Rojka jest szczególnym doświadczeniem. Odrealnioną atmosferę podkreśla wyniosła uroda i dojmująca pustka fantastycznej, zdobionej witrażami auli III Liceum im. A. Mickiewicza w Katowicach. Repertuar wokalisty – piosenki przede wszystkim z „Kundla”, ale „Beksy” czy „Syren” nie mogło zabraknąć – wybrzmiewa tu szczególnie przejmująco, a jego nerwowy taniec podkreśla samotność, której tak dotkliwie od roku doświadczamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *