#pięćnapięć – płyty 2015

W naszym krótkim cyklu #pięćnapięć wspominaliśmy już spektakularne debiuty i najwazniejsze wydarzenia muzyczne 2015 roku. Tym razem przyszła pora na albumy, które najbardziej zapadły nam w pamięć i nie straciły nic ze swojej świeżości, choć stuknęło im już pięć lat. 🙂 Zapraszamy do lektury!


Zaczynamy „z grubej rury”, bo od przypowieści, legend i dawnych wierzeń. Chłopcy Kontra Basia wydali w 2015 roku swój drugi (i, jak do tej pory, ostatni) album, zatytułowany po prostu „O”. Przenosi nas on w odległy świat, pełen magii, religii i zakurzonych już nieco opowieści. Płyta doskonale harmonizuje z uduchowioną stroną naszej narodowości, i choć zaskakuje instrumentarium czy tematyką, jest nie tylko przystępna, lecz po prostu wyśmienita. Zamknąć ten album w kategorii „folk” to nie powiedzieć o nim nic. Pozycja obowiązkowa!

Kolejnym krążkiem, który warto przypomnieć przy okazji pięciolecia jest wydawnictwo „Zamknęły Się Oczy Ziemi”. Płyta Starej Rzeki znalazła się na chyba wszystkim podsumowaniach wydawnictw muzycznych z 2015 roku. Nic dziwnego – to dzieło ambitne, wręcz monumentalne, na którym bydgoski multiinstrumentalista Kuba Ziołek pokazuje, na co go stać. Jego wysiłki nie poszły na marne – album został doceniony poza granicami naszego kraju, znalazł się bowiem w prestiżowym brytyjskim rankingu „The Quietus” – rankingu muzyki alternatywnej, acz niepopularnej, zajmując zaszczytne drugie (!!!) miejsce.

Aby oddać sprawiedliwość różnym gatunkom muzycznym, kolejną płytą w zestawieniu będzie krążek DonGURALesko. „Magnum Ignotum – Preludium” to album soczysty i jaskrawy, kipiący od intertekstualnych referencji do świata literatury czy malastrwa. Dorzućmy do tego genialny mastering – i wyśmienita uczta muzyczna gotowa!

Odrobinę delikatności oraz melancholii (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) wprowadzi do zestawienia Fismoll. Album „Box of Feathers” jest jak oddech powietrza. Udowadnia, że do udanego krążka nie potrzeba efektów specjalnych – wystarczy skromność, talent i… gitara. „Box of Feathers” przynosi radość i optymizm, których tak bardzo obecnie nam potrzeba…

Ostatnią pozycję na liście zajmie krążek już kultowy. „Annoyance and Disappointment” Dawida Podsiadły ukazał się 6. listopada 2015, i choć jest jego drugim solowym albumem, to zapisał się w pamięci wielu bardziej niż „Comfort and Hapiness”. To nagranie to prawdziwa skarbnica muzycznych perełek – od niezapomnianego „Pastempomat” przez intrygujące „Cashew/161644” aż do esencjonalnie indiepopowego „W dobrą stronę”.

A jakie płyty najbardziej zapadły Wam w pamięć? 🙂

Autorzy zdjęć na grafice: Chołpcy Kontra Basia: Anna Powierża; Kuba Ziołek: Leszek Zych / Polityka; donGURALesko: materiały prasowe; Fismoll: materiały prasowe; Dawid Podsiadło: Jacek Kołodziejski / Sony Music Polska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *