[RECENZJA] „Na mieście mówią na mnie niezatapialny, bo nikt nie ma na tym świecie takiej zajawki” czyli Proceente i „Cytrynychmielecebede”

Spotkaliśmy się pod koniec kwietnia na wywiadzie i rozmawialiśmy o albumie, który wyszedł 13 marca, czyli „Dziennik 2020”. Minęło niecałe pięć miesięcy, a do słuchaczy trafił właśnie kolejny album Proceenta – „Cytrynychmielecebede”, który, jak zauważy każdy słuchacz i zajawkowicz polskiego Hip-Hopu, jest follow upem do albumu wydanego kilka lat wcześniej „Zupynalefkisplify”.  Reprezentant warszawskiego Czerniakowa przyzwyczaił nas do regularnego wydawania muzyki, więc drugi album w ciągu roku jakoś mocno nie dziwi, ale, jak możemy usłyszeć na „CeCeCe”, na tym nie koniec. Skupmy się jednak na najnowszym wydawnictwie.


Po raz pierwszy słuchałem albumu, jadąc wieczorem samochodem przez Warszawę. Za otwartymi szybami unosił się zapach lata. Mniej więcej przy piątym utworze razem z towarzyszką nocnej wycieczki zorientowaliśmy się, że właśnie wyjechaliśmy z miasta. Zdecydowanie zmniejszyliśmy prędkość,  a  jedyne, czego nam brakuje, to piwka i kilka dni wolnego. Wiadomo jednak, samochodem nie jeździ się po alkoholu, więc i ja się powstrzymałem. Do czasu. Podjeżdżając pod blok, wstąpiliśmy do zaprzyjaźnionego monopolowego po dwa pyszne piwa kraftowe,  by móc rozpocząć odsłuch numer dwa.


Każdy wie, że drugiego takiego zajawkowicza jak Proceente w polskim rapie ze święcą szukać.  Raper, który miłością ogromną kocha Hip Hop, ale znany jest też ze swojego zamiłowania właśnie do dobrych piw, nalewek, niedawno dał nam się poznać także jako fan CBD. Oprócz tego, co potwierdził chociażby wspomniany już album „Dziennik 2020”, mamy do czynienia z człowiekiem, który wyjątkowo mocno oddany jest swoim ideom i przekonaniom, które, bez względu na to, czy przynosi mu to korzyści, czy też nie, dumnie prezentuje na swoich albumach.  To właśnie słychać na tej płycie – chilloutowy klimat i oddanie swoim przekonaniom.



„CECECE” rozpoczyna utwór „Głodny”, który jest świetnym początkiem nowego albumu, ale także idealnie pasowałby właśnie na „Dziennik” jako ostatni numer. Linijki „Co nas nie zabije, to nas wzmocni ziomki, póki serce bije dalej, będę snić te mrzonki, nie wyrzeknę się marzeń i miłości” czy ”Planeta jest nadal do odratowania, sądzę, że można ten bałagan poskładać” podkreślają, że mimo pewnych obaw i lęków przedstawionych na poprzedniej płycie, w Proceencie w dalszym ciągu jest dusza marzyciela, który wierzy w to, że otaczający nas świat może być lepszy i żyje tak, by otaczająca go i jego najbliższych rzeczywistość była daleka od tego, z czym mamy styczność na co dzień w mediach czy na ulicy. Taka właśnie jest ta płyta. Mówi jasno, że mimo tego, co dzieje się wokół nas na co dzień, życie wcale nie musi być szare. Wszystko zależy od tego, jakich kolorów sami użyjemy.


Utwór numer dwa, który był także drugim singlem promującym album, to ,,Bohumil Hrabal”. Procentee przedstawia nam w nim swojego kolejnego mistrza literatury. Czytając biografię tego czeskiego pisarza możemy przeczytać, iż był on wielbicielem kotów i piwa. Jego książki z kolei to zbiory różnego rodzaju luźnych opowiadań. Brzmi znajomo? Dodając do tego zamiłowanie Proceenta do Czech, co artysta  potwierdza w  kolejnym utworze na płycie, „Aloha in Prague”, nie mam wątpliwości, że  utwór o Hrabalu powinien pojawić się właśnie na tym albumie. Czwarty utwór na płycie, czyli „Chmielotok”, to swoista oda do dobrego piwa, a jednocześnie follow up do autorskiego projektu rapera – Chmielotok, czyli programu, w którym artysta razem ze swoimi gośćmi przy okazji wywiadu testuje niekomercyjne piwa. W utworze gościnnie pojawiają się Bleiz i Hukos.



Piąty utwór – „Nie poddawaj się”, który jednocześnie bardzo szybko stał się moim numer jeden z płyty, to z kolei połączenie mocnych zwrotek Proceenta i Emazeta z klimatycznym refrenem Kaya. Wszystko jest zachowane w stylistyce pasującej do płyty, co nie oznacza jednak, że raperzy planują nawijać wyłącznie o rzeczach przyjemnych. Proceente wbija celną szpileczkę w podejście i zachowania części sceny.

  „Nadzieja umiera ostatnia, ta teoria jest zabawna, tak jak to, że niektórzy jak na nich plują, mówią, że deszcz pada. Wychowany na melanżach, nie ma dla mnie tajemnic ta branża, wiem, gdzie jest zaszyta łata, w środku słoma, na zewnątrz sałata, HIP-HOPowy satrapa, na osiedlu persona non grata, na video toczy Maybacha, a na serio małego fiata”.

Patrząc na kontekst utworu możemy wywnioskować, że refren zaśpiewany przez Kaya, a także zarapowany  przez Proocenta, w pierwszym wersie utworu – „Nie poddawaj się kochana ma, jeszcze przyjdzie zmierzch, ale to jeszcze nie czas’’, to puszczenie promienia nadziei w kierunku miłości, którą jest muzyka, że jeszcze przyjdzie czas, kiedy ponownie w twórczości będą liczyły się prawdziwe wartości.



Jeśli zatęskniliście za wspólnymi utworami Proceenta z Masią, to koniecznie sprawdźcie utwór szósty  – ,,Elektrolity”.

Na albumie znajdziemy również utwór ,,Aloha Weed”, który jest numerem powstałym na okoliczności premiery legalnych wyrobów CBD od Aloha Ent., która odbyła się w tym roku w ogólnoświatowy dzień celebracji 420. Jeśli ktoś by mnie zapytał, czym jest CBD, to z całą pewnością zamiast mu to tłumaczyć, poleciłbym mu właśnie ten utwór. Zdecydowanie mocno wyczerpany temat.



Na „CeCeCe” możemy usłyszeć trzecią część „Wakacji bez endu”, gdzie udzielili się Mały Esz i Cywinsky. Zdecydowanie gratka dla fanów alohowych klimatów. Kontynuacja tego kultowego już kawałka to coś, na co sam czekałem, gdy dowiedziałem się, że taka płyta jest w planach. Jest to też kolejne potwierdzenie, że płyta ta powinna wyjść właśnie w tym czasie. Już za miesiąc klimat poszczególnych utworów byłby jedynie retrospekcją wakacji. Dzisiaj brzmi jak piękny hymn na zbliżający się weekend. Podobna sytuacja z „Niedzielą”. Jeśli ktoś przed odsłuchem całego albumu chciałby poznać go w pigułce, to niech koniecznie sprawdzi też tytułowy utwór „CeCeCe”.



Proceente od dłuższego czasu współpracuje przy swoich produkcjach z tymi samymi osobami i widać, że jest między nimi chemia. Oprócz świetnych gości oraz dobrze dobranych beatów Mayora, Jorgusia Kilera, Panamy Pogo czy Quiza, całość jest dobrze zmiskowana i zmasterowana. Kolorytu płycie dodają również skity, które są małymi fragmentami rozmów Proceenta z różnymi osobami na temat nalewek, piwa i konopi. Docenić należy wydanie albumu, które jest dopracowane na najwyższym poziomie. Okładka potwierdza nam także, że Proceentowa ławka na Czerniakowie w dalszym ciągu jest żywa. Do płyty dołączony został komiks autorstwa Szawła Płóciennika, w którym raper rozmawia np. ze Stanisławem Grzesiukiem czy Leopoldem Tyrmandem. Znajdziecie tam także przepis na cytrynówkę.


Album został wydany w limitowanym nakładzie 350 egzemplarzy, więc jeśli ktoś jeszcze nie kupił tej płyty, to prawdopodobnie ma na to teraz ostatni moment.

10/10


Dowiedz się więcej:

Facebook: https://www.facebook.com/proceente40/

Instagram: https://www.instagram.com/proceentealoha/?hl=pl

Spotify: https://open.spotify.com/album/2i1k7e1vErNeWUlRHAcmLK

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *