[RELACJA] Nie gwiazdorzy a i tak lgną do niego słuchacze. LETNIE BRZMIENIA Korteza w Poznaniu

Wszystko co dobre szybko się kończy, niestety dotyczy to również lata i wakacyjnych plenerowych koncertów, które w całej Polsce zapewniły nam LETNIE BRZMIENIA. Podczas jednego z cyklicznych wieczorów w poznańskim Parku Starego Browaru zagrał jeden z najbardziej uwielbianych muzyków – Kortez.

Kortez to już klasa sama w sobie – czy wychodzi na scenę z nowym materiały, czy odświeża aranżacje starszych numerów. Nie znam chyba bardziej przewrotnego artysty, który swoje nowości najpierw gra na koncertach, żeby potem schować je gdzieś głęboko w szufladzie. To jest chyba największa zaleta uczestniczenia w jego koncertach – możliwość usłyszenia utworu, który może kiedyś znajdzie się na płycie, a może nie.

Tym razem wyruszając w drugą już odsłonę trasy HOLIDAY Kortez nie zagrał żadnej nowości. Odniosłam wrażenie, że setlista została tak dobrana na kształt pożegnania ze starym, co może być też jednocześnie zapowiedzią jesiennych nowości, a przecież ostatnią studyjną długogrającą płytą był „Mój dom” (2017). Co prawda artysta wydał jeszcze później swego rodzaju dodatek „Mini dom” (2018) i koncertowy album „Sold out 2019/2020” (2020).

Ja jednak należę do tej grupy osób, której Kortez nie ważne co zagra będzie zachwycona. Uwielbiam jego spokój bijący ze sceny i to zaglądanie w głąb duszy. Nowe aranżacje starszych piosenek na nowo mnie rozkochały w jego twórczości, dołączenie puzonu i trąbki pokazało jeszcze większą wszechstronność jego i zespołu.

Kortez jest artystą, który utwór traktuje jak glinę i za każdym spotkaniem zmienia jej kształt, coś dodając, coś zmieniając pozostawiając ten sam szkielet, ale jednak zmieniając mu formę. Uwielbiam tę pracę, te muzyczne metamorfozy bo nawet kiedy Kortez nie wydaje nowych singli, mam pewność, że to nie będzie kolejny taki sam koncert.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.