[Relacja] Roast Michała Wiśniewskiego

Michał Wiśniewski, a obok niego Norbi, rajdowiec Kajetan Kajetanowicz oraz grono komików: Maciej Adamczyk, Sebastian Rejent, Bartek Zalewski, Patryk Czebańczuk, Michał Kempa oraz Wojciech Fiodorczuk. Wszyscy właściciele powyższych nazwisk gościli 11 stycznia 2016 roku na scenie Teatru Muzycznego Roma w Warszawie.

fot. Agnieszka Kurdwanowska
fot. Agnieszka Kurdwanowska

Okazją do spotkania był roast Michała Wiśniewskiego połączony z 5. urodzinami Stand-Up Polska. Ale po kolei – roast polega na wygłaszaniu obraźliwych monologów w stronę gwiazdy wieczoru oraz siebie nawzajem. Tak samo było tego wieczora. Kolejne przemówienia balansowały na granicy komizmu i smaku zahaczając niejednokrotnie o bardzo osobiste, wręcz intymne tematy. Nie brakowało także improwizacji – komicy nie tylko wygłaszali przygotowane wcześniej teksty, ale również na bieżąco odnosili się do wypowiedzi kolegów.

Chociaż każdy z występujących prezentował inny charakter komizmu, pokuszę się o stwierdzenie, że największym zaskoczeniem był Kajetan Kajetanowicz. Dla zasłużonego rajdowca było to pierwsze większe spotkanie ze sceną, z początku była wyraźnie wyczuwalna trema. Jednak stosunkowo szybko oswoił się z sytuacją wypowiadając się coraz odważniej.

Charakterystyczny dla siebie ton przyjął Michał Kempa, monolog Wojciecha Fiedorczuka można określić jako krótki, lecz treściwy. Patryk Czebańczuk nie bał się przyznać, że „Łódź nie wstydzi się Ich Troje”. Trudno scharakteryzować wystąpienie Bartka Zalewskiego. Najtrafniejsze wydaje się określenie: wszystko tak, jak być powinno.

Michał Wiśniewski i Norbi /fot. Agnieszka Kurdwanowska
Michał Wiśniewski i Norbi /fot. Agnieszka Kurdwanowska

Mimo że gwiazdą wieczoru był Michał Wiśniewski, można pokusić się o stwierdzenie, że jego największymi ofiarami był Norbi oraz Sebastian Rejent. Pierwszy z powodu najsłabiej oklaskiwanego występu (chociaż talentu komediowego nie można odmówić wokaliście), drugi natomiast za sprawą…problemów z cerą. Pomimo wielu padających mało przyjemnych uwag, wszyscy występujący ukazali dystans do siebie samych oraz poczucie humoru. Dotyczy to również Michała Wiśniewskiego, który przemawiał jako ostatni. Artysta jako jedyny odważył się wyjść poza stanowisko oraz prawie całkowicie zrezygnował ze wspomagania się kartką z tekstem.

Osoby, które przyszły na roast z perspektywą ujrzenia scenicznej klęski wokalisty Ich Troje, mogły poczuć się zawiedzione. Artysta pokazał się od strony wyluzowanego faceta, który potrafi się z siebie śmiać. Także pozostali występujący kończyli wystąpienia zauważając normalność wokalisty. Pomimo wielu kąsających zdań, na scenie była wyczuwalna duża doza wzajemnej sympatii. Pozostaje mieć nadzieję, że nie ubyło jej po zakończeniu roastu… 🙂

fot. Agnieszka Kurdwanowska
fot. Agnieszka Kurdwanowska

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *