,,Wygląda na to, że ze wszystkich uzależnień wybrałem najfajniejsze!” – wywiad z Filipem Lato

fot. W. Pawłowska
fot. W. Pawłowska

Filip Lato ma 24 lata i pochodzi z Warszawy. Posiada bardzo charakterystyczną barwę głosu, jest pianistą i gitarzystą-samoukiem. Komponuje i pisze teksty, w swoich utworach stara się łączyć to, co najbardziej kręci go w muzyce – przebojowość i melodyjność, rodem wprost z muzyki popowej, z rockowymi riffami i energią. Jest liderem dwóch zespołów, w których na co dzień tworzy, śpiewa i gra na instrumentach. 

Szymon Przywara

Filip Lato

Dlaczego wokalista dwóch zespołów decyduje się na występ w The Voice of Poland?

Żeby pokazać się nieco szerszej publiczności, niż ta do której mamy bezpośredni dostęp! Żeby dotrzeć ze swoim talentem i swoją muzyką do ludzi, do których pewnie nie udałoby się tego zrobić bez programu. Trzeba pamiętać, że występ w Voice of Poland to nie tylko te kilka minut czasu antenowego jaki dostajemy do wykorzystania na 120%; ale także social media, które pozwalają nam nie tylko być w kontakcie z widzami w trakcie programu, ale także – przynajmniej taką mam nadzieję – docierać do tych ludzi ze swoją muzyką także po zakończeniu Voice’a.

Czym najbardziej do tej pory zaskoczył Cię ten program?

Hmm… Trudno powiedzieć. Najbardziej chyba zaskoczyło mnie to, jak szybko się to wszystko dzieje. Dopiero mieliśmy okazję po raz pierwszy spotkać się w komplecie, zapoznać, pogadać, pośpiewać i polubić, a już zaczęli odpadać uczestnicy. W bardzo krótkim czasie z 14-osobowej, naprawdę fajnej i trochę już zżytej drużyny w programie zostaną tylko 4 osoby. Nie byłem na to przygotowany, wydawało mi się, że to odpadanie z programu to jakiś bardziej rozłożony w czasie proces. To zdecydowanie najmniej przyjemna część tego programu…

filip-lato-3Z jakimi reakcjami spotkałeś się po emisji odcinka w telewizji? Co się zmieniło?

Skrajnymi! Chociaż w zdecydowanej większości z bardzo pozytywnymi! Krótko po emisji programu pojawiła się co prawda grupa ludzi, która bezrefleksyjnie uwierzyła we wszystko co zobaczyła w telewizji, i nie starając się nawet chociaż trochę bliżej mnie poznać (np. przez serwisy społecznościowe, które po to przecież są) stwierdziła, że mnie nie lubi, bo nie podobał jej się mój sposób bycia na scenie. Jednak zdecydowana większość opinii jest bardzo życzliwa i miła, a pozytywny feedback cały czas do mnie napływa, mimo że od emisji odcinka upłynęło już kilka tygodni. Sporo ludzi zwraca uwagę na moją barwę głosu, pisząc, że jest ciekawa, albo wyjątkowa. Niektórzy piszą, żeby powiedzieć, że bardzo im się podobało, niektórzy piszą, że trzymają za mnie kciuki, niektórzy słuchają utworów moich zespołów i piszą, żeby podzielić się wrażeniami, a niektórzy piszą co mają zadane na jutro (śmiech). Na nagraniach kolejnych etapów Voice’a bywałem zagadywany przez osoby z publiczności, mieliśmy okazję wymienić parę zdań albo cyknąć sobie razem fotkę. To było szalenie miłe doświadczenie! Ogromnie cenię sobie taką interakcję z widzami programu. Daje mi ona niesamowitego „kopa” do walki w kolejnych etapach! Już chyba wszystkim napisałem to w wiadomościach prywatnych, ale powtarzam to ciągle, bo naprawdę bardzo jestem wszystkim za te pozytywne sygnały wdzięczny…



Jak godzisz ze sobą obowiązki wokalisty aż dwóch grup jednocześnie?

To pytanie dość często się pojawia, chociaż przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem skąd się bierze. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że ludzie często sprowadzają łączenie dwóch zespołów do bycia wokalistą obu z nich. Tymczasem funkcjonowanie w zespole to coś dużo, dużo więcej niż to. Moja rola w obydwu zespołach jest zupełnie różna. Po części wynika to z faktu, że w Ugly 10 jestem tylko wokalistą, a w Ind;go gram także na instrumentach, po części pewnie z naszej historii – Ind;go tworzę od samego początku, a do Ugly 10 dołączyłem gdzieś po drodze; wreszcie z tego, że każdy zespół to uniwersalna i niepowtarzalna grupa ludzi, która działa w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób, bo ludzie którzy ją tworzą też są niepowtarzalni i jedyni w swoim rodzaju. To rzutuje na wszystko, na sposób w jaki powstają kawałki, na ich charakter, na współpracę na scenie, na kierunek rozwoju zespołu, a także na kwestie organizacyjne – jeden jest dobry w ogarnianiu czegoś, ktoś inny znowu dobrze się czuje w czymś innym, a jeszcze ktoś nic nie potrafi załatwić, ale za to ma duży wkład w rozwój utworów i też trzeba sobie jakoś z tym radzić…

Kim dziś muzycznie jest Filip Lato? I jakie ma plany na muzyczną przyszłość?

Muzycznie Filip Lato jest chłopakiem, który sporo już umie, ale jednocześnie ma pełną świadomość, że jeszcze po tysiąckroć więcej mógłby – i chciałby! – się nauczyć. Mam w sobie wielki głód, żeby chłonąć więcej i więcej! Między innymi dlatego nie waham się nazywać muzyki swoją pasją. Dla mnie zajmowanie się muzyką to ciągła nauka, zbieranie doświadczenia. I to na każdej muzycznej płaszczyźnie – zarówno jako odbiorca, jak i jako wykonawca (wokalista i instrumentalista), kompozytor, aranżer, czy performer. Nie chcę, żeby to brzmiało zbyt górnolotnie i tanio, ale to mnie naprawdę niesamowicie fascynuje i pasjonuje. Rzeczy do których udało mi się już dojść, albo które udało mi się już zrozumieć uważam za taką swoją mądrość, z której jestem najbardziej dumny. Tym bardziej, że wiele z nich to taki rodzaj umiejętności/wiedzy/świadomości (trudno mi to nawet dobrze nazwać, bo właściwie to są wszystkie te słowa na raz, spotęgowane jeszcze przeżywaniem emocji i uczuć, oraz zdobytym doświadczeniem), której nikt za Ciebie nie zdobędzie, ani nie pokaże palcem. Mógłbym o tym gadać naprawdę długo… Człowiek zajmuje się tym od wielu lat, będąc tak naprawdę ,,zafixowanym” na tym punkcie przez 90% swojego czasu, i wydaje mu się, że przeszedł już dość długą muzyczną drogę; a jednocześnie cały czas ma świadomość, że tak naprawdę to jeszcze nawet dobrze nie zaczął nią iść… Dla mnie to właśnie oznacza ,,bycie muzykiem”.

fot. K. Drozdowicz
fot. K. Drozdowicz

Pozwoliłem sobie zobaczyć Twój profil na instagramie. Sporo tam nie tylko zdjęć ale i muzyki. Stąd pytanie, czym dla artysty/zespołu są media społecznościowe?

Bardzo mi miło, że ,,pozwoliłeś sobie” mnie odwiedzić, bo po to właśnie go prowadzę 🙂

Internet zupełnie zrewolucjonizował muzyczny świat i wydaje mi się, że młodzi artyści muszą mieć tego świadomość. Mam na myśli głównie media społecznościowe i serwisy streamingowe. Dotyczy to zarówno wielkich gwiazd, jak i początkujących muzyków – chociaż oczywiście w inny sposób. Fani megagwiazd nigdy wcześniej nie byli ze swoimi idolami tak blisko (możliwość pójścia z Jaredem Leto do wesołego miasteczka za pomocą jego snapchata sprawia, że wydaje się on bardziej naszym znajomym, niż niedostępną personą z wielkiego świata showbiznesu), a młodzi wykonawcy jeszcze nigdy nie mieli dostępu do narzędzi, które pozwalałyby im tak łatwo trafiać do tak wielkiego grona potencjalnych odbiorców. Z drugiej strony taką możliwość mają wszyscy artyści, i wszyscy chętnie z niej korzystają; a w prawdziwym zalewie muzyki niezależnych, młodych wykonawców jeszcze ciężej jest się wyróżnić i wybić. Dla mnie, jako początkującego artysty, social media są jedną z najważniejszych rzeczy, jakimi dysponuję. Pozwalają mi pozostać w kontakcie ze wszystkimi osobami, które z jakichś względów zainteresowały się tym, co robię. Dopóki nie jesteś stałym bywalcem radia i telewizji, to jest to dla Ciebie podstawowy kanał docierania ze swoją muzyką i umiejętnościami do ludzi. W tym przypadku lajki nie mają na celu podbijać niczyjego ego – każde ,,Lubię to!” na fanpejdżu moim czy moich zespołów, to jedna, wspaniała osoba, która w taki lub inny sposób zetknęła się z naszą muzyką, zainteresowała się nią, i postanowiła, że chciałaby być na bieżąco z tym co robimy, z naszymi kolejnymi koncertami lub piosenkami. Tak jak już wspominałem przy którymś pytaniu wcześniej – kontakt z takimi osobami jest dla mnie bardzo ważny. Dlatego zachęcam wszystkich do śledzenia mnie na facebooku i instagramie, i do bycia ze mną w kontakcie!

Czym dla Filipa Lato jest muzyka? Czy jesteś muzykoholikiem ?

Na maksa! Nigdy nie myślałem o sobie z użyciem tego słowa, ale jak tak teraz sobie myślę, to idealnie pasuje ono do mnie. Muzyka zajmuje mi mnóstwo myśli i czasu, jest piękna; jest emocjonalna i oddziałowuje na człowieka na poziomie uczuć, a jednocześnie złożona, wielopoziomowa i abstrakcyjna – więc angażuje również na poziomie intelektualnym. Wygląda na to, że ze wszystkich uzależnień wybrałem najfajniejsze! Z resztą, cały wasz portal nazywa się „muzykoholicy” – myślę, że doskonale rozumiecie o co mi chodzi!

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Zajrzyj po więcej : 


fot. W. Pawłowska
fot. W. Pawłowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *