[WYWIAD]: BLUE DEEP SHORTS: „Niebieski uspokaja: jak widzę błękitne niebo to tak, jakbym jedną nogą był na plaży”

BLUE DEEP SHORTS to warszawski zespół łączący nośne, gitarowe dźwięki z nutkami nostalgii i marzeń. Przedstawiamy wywiad z wokalistą zespołu, Dariuszem Staciwą.

BLUE DEEP SHORTS, fot. B. Czarnecki
BLUE DEEP SHORTS, fot. B. Czarnecki

Natalia Zakolska:  Niedługo początek lata. Rozumiem, że szorty to wasz podstawowy ubiór na ten czas?
Dariusz Staciwa: Szorty męskie to mało ciekawy temat. Myślimy raczej o tych, które noszą dziewczyny – szczególnie te, które jeżdżą na festiwale muzyczne. To jest jeden z piękniejszych widoków i mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli okazję coraz częściej oglądać to ze sceny.

NZ: Słuchając waszej muzyki, nasuwa się skojarzenie: Myslovitz. Jakie są wasze inspiracje?
DS: To jest ciekawe, każdy słyszy w naszych piosenkach swoje ulubione zespoły. Rodzice mówią nam o Uriah Heep, od naszych rówieśników słyszymy o Coldplayu i Arcade Fire, a po naszych pierwszych nagraniach zostaliśmy porównani do Beach House. Dzięki temu ich poznaliśmy i na długi czas stali się jedną z naszych głównych inspiracji. O Myslovitz nie myśleliśmy, chociaż płyta  Artura Rojka robi na nas duże wrażenie.

NZ: Macie za sobą sukcesy na różnych festiwalach muzycznych. Który z tych występów był dla was największym przeżyciem?
DS: Tak się złożyło, że zeszły rok praktycznie w całości spędziliśmy na konkursach dla młodych zespołów. Swoją droga niesamowite jest ile tego typu imprez się w Polsce odbywa – prawie każdego miesiąca wracaliśmy z jakimiś nagrodami. Duże wrażenie zrobiła na nas Kortowiada w Olsztynie gdzie jako zwycięzcy mogliśmy wejść pod samą scenę na której grał O.S.T.R. Graliśmy przed Lao Che w Nowym Dworze Mazowieckim, miło było też zostać na koncercie Mariki w amfiteatrze w Opolu po otrzymaniu statuetki studenckiego zespołu roku. Niczego jednak nie da się porównać do tego co wydarzyło się w Jarocinie – największa scena, najlepsza godzina na granie i publiczność, która przyjęła nas jak swoich. Do znudzenia będziemy powtarzać, że to dla nas duże zaskoczenie, ale tak było – nikt się nie spodziewał, że akurat ten konkurs otworzy przed nami możliwości, których szukaliśmy od dłuższego czasu.

NZ: Wytwórnia Warner Music Poland zainteresowała się wami po kilku latach od założenia zespołu, niedawno ukazał się wasz debiutancki singiel. Jak się z tym czujecie?
DS: Dostaliśmy wymarzone warunki do pracy nad piosenką. Singla wyprodukował Leszek Biolik, podczas nagrań spotkaliśmy świetnych ludzi, a na koniec wszystko trafiło do mixu do Marcina Gajko. Nie może być lepiej. Mamy nadzieję, że to wszystko otworzy przed nami możliwość dalszej współpracy, bo pomysłów nam nie brakuje. Ostatnio nie przestajemy słuchać koncertu Lennego Kravitza z 2014 roku z Paryża. BLUE DEEP SHORTS w bardziej rockowym wydaniu – to byłoby coś.

 

NZ: Niebieski to wasz ulubiony kolor? (Pojawia się w nazwie zespołu, jeździcie niebieskim busem, jeden z was gra na niebieskim instrumencie…)
DS: Wszystko jest niebieskie bo niebieskie są szorty – jasne czy ciemne, to już nie ma znaczenia. Poza tym niebieski uspokaja – jak widzę błękitne niebo to tak, jakbym jedną nogą był na plaży.

NZ: Co możesz powiedzieć o waszym singlu?
Tym singlem chcieliśmy pokazać, że ogólnie to wrzucamy na luz… Idzie lato, ma być ciepło, a piosenka niech sobie gra w tle.

DS: Co w muzyce jest dla was najważniejsze?
Lubimy piosenki. Takie, które mają melodię, którą chce się nucić. Jeżeli mamy melodię, to wiemy, że to tylko kwestia czasu, żeby poskładać resztę w całość.

NZ: Czego wam życzyć?
DS: Żeby nam szło tak dobrze jak do tej pory – może trochę szybciej 🙂

NZ: I tego wam życzę! Dziękuję za rozmowę.

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *