[Wywiad] Caren Coltrane Crusade: „Ludzi chyba przeraża muzyka/sztuka”

Niedawno ukazała się debiutancka płyta Caren Coltrane Crusade. Z tej okazji wokalistka zespołu Marzena Wrona opowiedziała nam o poszczególnych piosenkach i o tym, jaki świat byłby dla niej rajem.

12483920_1230397360310217_791143930_n

Natalia Zakolska: Skąd pomysł na przewodnictwo motywu dzwonka na płycie?
Marzena Wrona:
Jak byłam mała to wymyśliłam sobie bohatera książki, który miał na imię Dzwonek. Płyta ma być po części o nim i o moim dzieciństwie. Plus, dzwoniące przedmioty mają fajny dźwięk 😉

NZ: Jak byście scharakteryzowali wykonywaną przez Was muzykę?
MW:
Wszędzie mówimy pop, elektronika, rock, alternatywa… Ale w zasadzie to mieszanka wszystkiego. Moje rozmyte ambientowe brzmienia, krzyczące samplowane wokale nagrywane w ekstazach plus trochę bardziej rockowe podejście Marka i Piotrka = CCC.

NZ: Czy taki sam przewidujecie dalszy kierunek w twórczości?
MW:
Dla mnie odpowiedz brzmi: na pewno nie. Chciałabym zrobić coś popowego, chwytliwego, prostego, coś mniej pretensjonalnego i „głębokiego”. Ludzi chyba przeraża osobista muzyka / sztuka. Z drugiej strony kręci mnie muzyka filmowa, więc chciałabym zrobić coś minimalistycznego, ale też przestrzennego. Chciałabym, żeby moje wokale były bardziej melodyjne, chwytliwe. Poza tym od czasu powstania tych piosenek nauczyłam się tak dużo, że jedyne, co słyszę w tej płycie to błędy.. To chyba naturalne. Wmawiam sobie, że każda moja następna rzecz musi być fajniejsza od poprzedniej. Nawet nagrałam ostatnio piosenkę po polsku. Jestem z niej całkiem zadowolona 😉 I chyba kolejna potencjalna płyta mogłaby być w takim klimacie.

NZ: Skąd czerpiecie inspiracje?
MW:
Jako że studiuję grafikę to nauczyłam się, że inspiracja przychodzi wtedy, kiedy musi przyjść, albo wtedy, kiedy ma się okropnie dużo wolnego czasu i wtedy też przychodzi sama (z nudów).. Osobiście wolę ten drugi rodzaj bycia inspirowanym 😀 Drugi jest raczej stresujący. The Bell powstało właśnie z tego drugiego rodzaju. Lubię tę muzykę, bo to chyba ostatnia niewinna, szczera do szpiku kości rzecz, jaką zrobiłam. Inspiruje mnie na pewno inna muzyka, inspirują przedmioty, zdarzenia, coś, co przeczytam, zobaczyłam, moje osobiste uczucia w tym momencie. Inspiracją może być wszystko, ale ja zwykle siadam po prostu do klawiszy, przypadkiem wpada mi fajny motyw, albo nucę sobie melodyjki. Jak coś fajnego wynucę na przykład pod prysznicem to nagrywam coś na zasadzie „mhmhmmh” na dyktafon w telefonie, żeby nie zapomnieć 😉

NZ: Jak długo powstawał materiał na album?
MW:
Chyba pierwsze wersje „Wars”, „The bells”, „The end of all”, „Trace of human” napisałam, jak miałam około 14 lat, reszta w przeciągu ostatnich 5 lat. Więc powstawał aż 10 lat. Ale tak na serio, nagrania trwały chyba miesiąc. Od razu, jak się spotkaliśmy jeszcze w 2015 roku po kilku próbach weszliśmy do studia. „Paradise days” powstało w tamtym roku, więc to najnowsza piosenka.

NZ: Skąd pomysł na nagranie podwójnej warstwy wokalnej?
MW:
Sama nie wiem. Robiłam tak od zawsze 😉 Żeby było schizowo, chyba dlatego. Co dwie Marzeny to nie jedna 😛

NZ: Czy więcej jest ludzi w zwierzętach („Unicorn”) czy zwierząt w ludziach („Trace of human”)?
MW:
(śmiech) Jeżeli chodzi o teorie i naukę to chyba ludzie są zwierzętami, ale zwierzęta nie są ludźmi. Jeżeli chodzi o naszą muzykę to chyba więcej ubolewam tutaj nad faktem, że ludzie są gorsi od zwierząt, a zwierzęta za to są całkiem fajne i racjonalne. Ogólnie (pół żartem pół serio) czasem lubię porozmawiać sobie z moimi kotami, czuję, że mnie rozumieją. Myślę, że zwierzęta mają bardzo proste, instynktowne, ale za to szczere uczucia, czego brakuje ludziom.

NZ: Jak to się stało, że „The kitchen table” opiera się na jednym z wierszy E. A. Poe?
MW:
Z tego, co pamiętam, to byłam (i dalej jestem) wielką fanką „Serii Niefortunnych Zdarzeń”. Czytałam każdą część po kilka razy. Dużo tam motywów związanych z różnymi poetami, szczególnie tworzącymi w mrocznej, romantycznej konwencji. Przez tę książkę zaczęłam interesować się jego twórczością. Poza tym to mega dziwny, rytmiczny wiersz i pasował do tej płyty jak ulał 😉 Mam nadzieję, że Poe się nie przewraca w grobie z tego tytułu…

NZ: „To the heart of the bell” jest właściwie jedyną piosenką o miłości. Współcześnie to dość nietypowe proporcje tematyczne na płytach…
MW:
Czy ja wiem.. Wydaje mi się, że większość piosenek w popie jest o miłości i tym podobnych rzeczach. „To the heart of the bell” jest o takiej miłości, w której dwie osoby raczej nigdy nie będą razem. Zamysł był taki, że główny bohater tej piosenki obserwuje błędy, które popełnia druga osoba i pozwala tej osobie upaść na dno tylko po to żeby się nauczyła na własnych błędach.

NZ: „Paradise days” opowiadają o szczęśliwym świecie. Jak sobie wyobrażasz swój własny raj?
MW:
Ja zawsze marzyłam, że będę miała domek na dzikiej plaży ze studiem nagrań i będę mogła nagrywać muzykę całymi dniami, a wieczorami gapić się w horyzont przy lampce wina i papierosku. Tak chyba mogłabym spędzić wieczność 😉 No i fajnie jakby było ze mną parę bliskich osób. Ale nie cały czas (śmiech). No i komputer pełen gier, filmów i seriali też musi być na wypadek, jakby znudziło mi się gapienie w morze 😀

NZ: Czy „The end of all” poza zakończeniem płyty symbolizuje jeszcze jakiś koniec? Co się kryje pod tym „wszystkim”?
MW:
Sama nie wiem co to za „all”. Mam tylko nadzieję, że pewnego dnia w wieku XXII jakiś bogaty hollywoodzki producent znajdzie tę piosenkę w otchłani Internetu i zrobi jakiś remix/cover, który będzie leciał przy okazji końcowych napisów jakiegoś epickiego filmu fantasy / sci-fi / dramatu. To taki koniec, kiedy film się kończy i widz rozpacza, bo chce wiedzieć, co dalej stanie się z bohaterami, a pewnie nigdy się nie dowie, bo to koniec filmu i sequeli nie będzie. To trochę tak, jak coś się kończy na amen i nie będzie ciągu dalszego. Dobrze jest wtedy posłuchać wzruszającej piosenki podsumowującej całość tego, co się skończyło 🙂

NZ: Dziękuję za rozmowę!

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *