[Wywiad] Magdalena Wieczorek – Duchewicz (Same Suki): „Naszym motorem jest kobieca energia”

Same Suki to zespół składający się z pięciu kobiet. Łączą muzykę folkową, ludową i miejską śpiewając o tym, co tu i teraz. Wokalistka zespołu Magdalena Wieczorek – Duchewicz opowiedziała nam o tym, co Same Suki robią na scenie i poza nią.

Natalia Zakolska: Kilka tygodni temu premierę miał Wasz nowy utwór „No Name”, będący „zapowiedzią rozpoczęcia prac nad nową płytą Samych Suk”. Na jakim etapie nagrywania nowej płyty obecnie jesteście?
Magdalena Wieczorek – Duchewicz:
Mamy już nagrane ścieżki do dwóch kolejnych utworów. Następne właśnie dopracowujemy, dopinamy ich ostateczny kształt.

NZ: Czy na nowej płycie chcecie pozostać wierne brzmieniu z debiutanckiego albumu czy też chcecie zaskoczyć nas czymś nowym?
MWD:
Im dłużej pracuje ze sobą zespół tym brzmienie zawsze staje się spójniejsze. My przez trzy lata wspólnego grania wiele ze sobą przeszłyśmy, zmieniła się nasza relacja i stałyśmy się sobie bliższe i dojrzalsze. Myślę, że to słychać.
W brzmieniu oprócz dotychczasowego instrumentarium pojawią się instrumenty elektroniczne oraz udu. Możliwe, że pojawią się także inne instrumenty z grupy fideli kolanowych, ale to niechaj pozostanie niespodzianką. Pozostajemy wierne temu, aby poprzez muzykę mówić o ważnych dla nas sprawach. Tak jak na poprzedniej płycie poruszymy trudne tematy. Będzie poważnie, osobiście, ale też i z dystansem.

NZ: Trudno się tworzy zespół składający się z samych kobiet?
MWD:
Nasz zespół jak każda grupa ma swoją dynamikę. Przechodził, przechodzi i przechodzić będzie przez kolejne fazy procesu grupowego – taka jest naturalna kolej rzeczy. Śpiewałam kiedyś w zespołach, gdzie skład był mieszany i w porównaniu poziom trudności jest podobny. Różnica polega na tym, że kobiety częściej i łatwiej się ze sobą konfrontują, są bardziej emocjonalne. To ma swoje plusy i minusy. Dla mnie ten zespół jest ogromnie ważny, bardzo dużo zmieniłam w sobie dzięki współpracy z dziewczynami. Czasem się ze sobą spieramy, czasem kłócimy, ale to twórcza wymiana. Nasze spotkanie rozwinęło każdą z nas, kochamy się.

NZ: Czy podczas wyjazdów na koncerty Wasze życie wygląda jak jeden wielki wieczór panieński? 🙂
MWD:
To taka dość stereotypowa fantazja. No bo jak Same Suki to zaraz to musi być szaleństwo, pewnie alkohol leje się litrami, a w około krąży tabun roznegliżowanych chippendalesów, którzy oczywiście są naszymi groupies.
Bardzo mi przykro, ale wyjdę na nudziarę. Pijam alkohol bardzo rzadko i w małych ilościach, a męski striptis mnie nie kręci. No i jakby na to nie patrzeć, koncerty to jest nasza praca. Ukochana, cudowna, wymarzona, ale praca.
Wyjazd na koncerty wygląda zwykle tak: najpierw kilka godzin w aucie (często jedna z nas jest kierowcą). Dojeżdżamy zwykle na próbę dźwięku i potem idziemy coś zjeść. Tuż przed koncertem robimy szybki make-up, wskakujemy w sceniczne ciuchy. Gramy koncert, a potem czasem wypijemy małego drinka lub dwa i do hotelu spać. Rzadko kiedy imprezujemy. Koncert zawsze kosztuje dużo energii i trzeba wypocząć, jeśli następnego dnia mamy znowu wystąpić i być w formie.

NZ: Lubicie prowokować? Nazwa jest dość kontrowersyjna…
MWD:
No cóż, taka natura. Jesteśmy dość przewrotne. Wydaje mi się, ze poprzez prowokację można trafić do ludzi ze swoim przekazem. Nazwa m.in. pochodzi od suki biłgorajskiej, staropolskiego instrumentu na którym grają Hela Matuszewska i Marta Sołek. A wymyśliła ją mama Heli, kiedy to na początku naszego istnienia przyszła na naszą próbę, spojrzała na nas i powiedziała „O, Same Suki”. I tak zostało.

NZ: Kontrowersji też nie brakuje zdjęciom w książeczce dołączonej do płyty…
MWD:
Każde ze zdjęć nawiązuje do kolejnych utworów z płyty. Sesję zrealizowałyśmy rękami naszej koleżanki fotografki Justyny Mielniczuk w pięknej scenerii Skansenu Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.
Co znaczy kontrowersyjny, w zasadzie wyrzuciłam to słowo dawno temu ze swojego słownika. Jeśli coś jest kontrowersyjne dla mnie to znaczy, że ja jako odbiorca mam z tym problem. A jeśli mam problem to musze coś z tym zrobić. Przyjrzeć się sobie, przewietrzyć temat. Na tym też polega działalność artystyczna, na prowokowaniu do zastanowienia, przerobienia tematu. Z pewnością jako społeczeństwo mamy do przerobienia tematy związane z seksualnością, przemocą, rolami płci…

NZ: Udaje Wam się zachować w utworach smak, płyta nie jest wulgarna. Jak udało Wam się znaleźć ten „złoty środek”?
MWD
: Naszym założeniem jest mówienie o tym co ważne swoim głosem. Nie jesteśmy wulgarne, to nie nasza bajka. Dbamy też o to, żeby muzycznie także było ciekawie.

NZ: Czy istnieje dla Was temat tabu?
MWD:
Oczywiście. Każdy człowiek ma granice do których dociera poprzez różne doświadczenia życiowe. Są rzeczy, sprawy, które budzą wewnętrzny opór i totalny brak przyzwolenia. Myślę, że tabu jest właśnie taką granicą. Każdy ma te granice gdzie indziej. My też je mamy. Warto się im przyglądać.

Same Suki

NZ: Tytuł płyty to „Niewierne”. To właśnie niewierność jest pierwszym punktem w czymś, co można nazwać kodeksem Suki? 🙂 Czemu jesteś niewierna, a czemu wierna?
MWD
: Ciekawe, nigdy się nie zastanawiałam nad tym czy istnieje coś takiego jak kodeks Suki. Jesteśmy niewierne sztywnym regułom i kanonom. Ideom i szufladkom, w które nas ktoś próbuje wsadzić. Jesteśmy wierne sobie, temu co w sercu i duszy 🙂
Jedyną zasadą, która mogłaby stać się kodeksem Suki to bycie w zgodzie ze sobą.

NZ: Typ kobiety z nazwy Waszego zespołu kojarzy się z wyzwoleniem, siłą. Tymczasem niektóre piosenki są raczej smutne…
MWD:
Każda kobieta ma wiele twarzy. Ta silna także bywa smutna i zagubiona. Melodie podporządkowują się tekstom. Teksty wypływają z naszych doświadczeń, przeżyć, nastrojów i obserwacji życia. To nie zawsze jest radosne.

NZ: Trudno jednoznacznie określić gatunek wykonywanej przez Was muzyki. Wy same określacie ją jako „muzyka ludowa grana po miejsku”. Jak wydzielacie proporcje między ludowością, a tym bardziej nowoczesnym aspektem?
MWD:
To wynika w dużej mierze z tego, jakie jesteśmy. Fascynuje nas kultura ludowa, ale żyjemy w mieście jesteśmy przesiąknięte tym co się w nim dzieje, oddychamy nim. Nie mamy tu sztywnych założeń co do proporcji.

NZ: W „Równochuci” wstęp jest wręcz raperski, w niektórych piosenkach w wokalu nie brakuje natomiast rockowej zadziorności czy teatralnych interpretacji podchodzących pod coś psychodelicznego (tak jest np. w utworze „W beczce chowany”). Mieszanka wybuchowa. Co w Was faktycznie gra?
MWD:
Naszym motorem jest kobieca energia. Staramy się być sobą w muzyce, mówić o tym co dla nas ważne i aktualne. Cała reszta środków wyrazu jak rapowanie, teatralność czy rockowy zadzior to sposoby osiągnięcia tego celu. Nasz styl nie ma ostrych granic. Jeśli jest nam potrzebny jakiś muzyczny kolor to po niego sięgamy.
Same Suki
NZ: Czy muzykę, którą gracie, można zatem określić mianem muzyki kobiecej?
MWD:
Hmm. Chyba nie da się inaczej 🙂

NZ: Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?
MWD:
Bardzo zróżnicowanej. To akurat dzisiejsza playlista:
Maria Peszek, Tori Amos, Lao che, Hedningarna, Organek. To się jednak często zmienia. Dużo u mnie też polskiej muzyki źródeł, bo ona mi się nigdy nie nudzi. Ciągle chce mi się przy niej tańczyć, ciągle dostrzegam w niej nowe rzeczy, których wcześniej nie słyszałam i ciągle mnie inspiruje.
Zdarzają mi się też dni kiedy wszystko wyłączam i chcę odpocząć od dźwięków w ciszy.

NZ: Skąd pomysł na wykorzystanie bardzo nietypowych instrumentów? Poza suką biłgorajską jest m.in. rebab turecki czy cajon…
MWD:
Moje koleżanki z zespołu są multiinstrumentalistkami. Hela Matuszewska oprócz suki biłgorajskiej gra na rebabie tureckim i skrzypcach. Marta Sołek gra na suce biłgorajskiej, fideli płockiej i lirze greckiej. Justyna Meliszek gra na wiolonczeli i śpiewa. Patrycja Napierała gra na instrumentach perkusyjnych z całego świata m.in. bendirach, cajonie, udu, stopie perkusyjnej…
Dzięki temu mamy dużo możliwości dopasowania brzmienia do tego co chcemy w danym momencie wyrazić. Rebab turecki brzmi tajemniczo, jak wiatr na pustyni, jest łagodniejszy w brzmieniu niż suka biłgorajska. Czasem dobieramy taki a nie inny instrument bo lepiej pasuje do melodii, lub lepiej podkreśla tekst.

NZ: Do jakiej publiczności chcecie trafić?
MWD:
Do jak najszerszej 🙂
Dawniej myślałam, że nasza muzyka jest tylko dla osób w naszym wieku, z podobnego klimatu, ale tak nie jest. Przekonałam się o tym jeżdżąc po Polsce na koncerty. Latem grałyśmy dużo koncertów plenerowych, gdzie zdarzali się zupełnie przypadkowi ludzie, którzy przyszli zaintrygowani nazwą, ale nie słyszeli nas wcześniej. Po koncercie stawali się naszymi fanami, przychodzili do nas powiedzieć jak ważny w ich życiu był nasz koncert, że właśnie to o czym śpiewamy chcieli usłyszeć jako ludzie. Były to osoby bardzo różne: zarówno kobiety jak i mężczyźni. Czasem z małych miasteczek, czasem małolaty czasem sporo starsi, w wieku naszych rodziców… znaczy się przekaz jest uniwersalny 🙂

NZ: Na płycie znajduje się również „Błądzony” – podobnie jak w Projekcie.Kolberg In Fidelis…
MWD:
Pierwsze były Same Suki, utwór napisała Hela Matuszewska i włączyłyśmy go do repertuaru. Później Hela z Martą stworzyły duet In Fidelis i dziewczyny także postanowiły go wykorzystać. Takie prawo autora.

NZ: W „BiczBox” każda z Was imituje jakieś zwierzę. Skąd pomysł na taki utwór? Jak się podzieliłyście zwierzętami?
MWD:
Biczbox to utwór, którego pomysł zaczął się od dźwięku jaki wydawał kierunkowskaz w moim aucie stojąc na światłach 🙂 Pod jego wpływem powstał główny pomysł na numer. Ciąg dalszy wymyśliłyśmy podczas wspólnego zjazdu na werandzie w moim domu. Zwierzęta pojawiły się później i raczej spontanicznie. Podział powstał naturalnie, każda sobie sama jakieś zwierzę przydzieliła.

NZ: Tekst w „BiczBox” zdaje się być zaprzeczeniem wszelkiej sukowatości…
MWD:
E tam, trochę autoironii nie szkodzi.

NZ: Czego Wam życzyć na zakończenie?
MWD:
Życz nam zagrania wielu koncertów, bo to jest coś co naprawdę kochamy robić i sprawia nam to ogromną satysfakcję. A jeszcze w wielu miejscach nas nie było.

NZ: I tego Wam życzę! Dziękuję za rozmowę.

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *