[WYWIAD] M’Ndavi: „Cała Ziemia należy do ludzkości, więc tak naprawdę dom można zbudować wszędzie”

Magdalena i Julius Maduaka, czyli duet M’Ndavi, a właściwie polsko-nigeryjska para na scenie i w życiu. W wywiadzie dla Muzykoholików opowiedzieli swoją historię.
M'NDavi
Natalia Zakolska: Jak się poznaliście?
Julius Maduaka: Można powiedzieć, że nasze spotkanie było przeznaczeniem. Pierwszy raz spotkaliśmy się bowiem przypadkowo i bardzo powierzchownie. Po trzech dniach spotkaliśmy się ponownie w zupełnie innym miejscu. Znowu przypadkowo. Zaczęliśmy rozmawiać i poznawać siebie wzajemnie. Od tego dnia się zaprzyjaźniliśmy i ta przyjaźń trwa do dzisiaj.
 
NZ: Jak zaczęła się Wasza wspólna muzyczna przygoda?
JM: Moja żona przez jakiś czas występowała solo z pianinem w różnych kafejkach. Z czasem zapragnąłem do niej dołączyć. Doszło do mnie, że przecież muzyka jest częścią mnie. Od małego grałem na różnych instrumentach, między innymi na opi (nigeryjskiej trąbce), afrykańskich bębnach i harmonijce. Ale gdy dorastałem nie miałem czasu, żeby całkowicie poświęcić się muzyce. Dopiero gdy Magda robiła w domu próby dotarło do mnie, że chcę do niej dołączyć. Na początku na bębnach i harmonijce. Potem przypomniałem sobie, że zawsze chciałem grać na saksofonie. Więc zacząłem od klarnetu, a potem doszedł saksofon.
 
NZ: Pochodzicie z Polski i Nigerii, mieszkacie w Danii. Gdzie czujecie się jak w domu? Nie brakuje Wam miejsc, z których pochodzicie?
Magda Maduaka: Żadne z nas nie uważa, że dom to miejsce, z którego się pochodzi. Cała Ziemia należy do ludzkości, więc tak naprawdę dom można zbudować wszędzie. Nasze serce zawsze będzie tęsknić za rodziną, ale ta tęsknota ma mało wspólnego ze skrawkiem ziemi, na której się wychowaliśmy. Cały świat należy do całej ludzkości – tak samo nasza muzyka skierowana jest do całego świata, a nie do jakiejś określonej nacji lub subkultury.
 
NZ: Jak udało Wam się pokonać różnice kulturowe?  Czego może nauczyć się Nigeryjczyk od Polki, a Polka od Nigeryjczyka? 🙂
JM: Tak naprawdę od kiedy się znamy, budujemy swoją własną kulturę. Ale też obserwujemy, co w naszym kulturowym dziedzictwie jest pozytywnego, a co nie. I w kulturze polskiej i nigeryjskiej istnieją tradycje lub przekonania, które nie mają racji bytu poza krajem, z którego się wywodzą i nie ma sensu tych tradycji kultywować. Z kolei te uniwersalne dla każdej kultury zwyczaje podtrzymujemy.
Poza tym obydwoje jesteśmy chrześcijanami, co również w ogromnym stopniu kształtuje tę naszą “rodzinną kulturę”.
MM: Następną rzeczą, którą trzeba podkreślić jest fakt, że Julius zakochał się w Polsce, a ja zakochałam się w Nigerii. Więc się trochę wymieszaliśmy. Miłość bardzo ułatwia porozumienie międzykulturowe.
 

NZ: Doskonale uzupełniacie się muzycznie, tak jest też w życiu?
JM: Żeby jakakolwiek relacja ludzka miała szansę przetrwania musi być w niej porozumienie i wsparcie. Jeśli nie ma energetycznego wsparcia między dwójką ludzi, związek się nie uda.
Moja żona wspiera mnie i dodaje sił, czego rezultatem są rzeczy, o których nawet mi się nie śniło… Na przykład, to ona nauczyła mnie grać na klarnecie i saksofonie. Choć sama na żadnym dętym instrumencie nie gra…
MM: Mój mąż z kolei zachęca mnie do robienia rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślała. Zanim go poznałam nie przypuszczałam, że nastąpi dzień, w którym będę publicznie grać na pianinie, albo śpiewać własne piosenki. Kiedy zamieszkaliśmy razem, Julius dawał mi bardzo dużo czasu sam na sam z kartką i długopisem. Każdemu twórcy jest to niezwykle potrzebne i często bardzo trudne do zdobycia. Bo mówimy tu o godzinach, a raczej dniach niemal całkowitej ciszy. Na szczęście trafił mi się bardzo wyrozumiały mąż… 🙂 I szczerze mówiąc, gdyby nie ta cecha, nic by z naszej muzycznej współpracy nie wyszło.
 
NZ: Osobiste i muzyczne połączenie polsko-nigeryjskie aż kusi się o określenie „mieszanka wybuchowa”. Wasze piosenki są jednak melancholijne, ciepłe. Mam wrażenie, że Wy też tacy jesteście. Skąd wybór na taki gatunek muzyczny?
MM: Na naszej EPce “Holy Love” wybór muzyczny odzwierciedlił to czego słuchamy na co dzień, a jest to: soul, jazz, chillout, afro soul, afrobeat, blues, a nawet pop. Naszymi największymi nauczycielami są koniec końców artyści, których podziwiamy. A nasza kolekcja ulubionych wykonawców jest bardzo różnorodna: od Billie Holiday, Cassandry Wilson, Rhondy Richmond, Nory Jones, poprzez Bongos Ikwe i Fela Kuti, aż do Alicii Keys.
 
NZ: Czym się kierujecie tworząc Waszą muzykę?
MM: W naszym przypadku jest trochę inaczej niż dzieje się to przy tworzeniu współczesnych hitów. W przeważającej większości nasz proces twórczy rozpoczyna się od tekstu. Czasami kawałka tekstu, który przychodzi razem z melodią. Czasami tematem, który chciałabym poruszyć. Muzyka dochodzi później – głównie jako dopełnienie lub podkreślenie tekstu. Jako wokalistka przywiązuję dużą wagę do treści, które wyśpiewuję. A ponieważ miłość jest dla mnie kluczem do wszystkiego, co wartościowe, to i teksty z płyty “Holy Love” są w dużym stopniu medytacją nad fenomenem miłości.
 
NZ: Występowaliście w Polsce, Danii, Szwecji i Niemczech. Jak międzynarodowa publiczność przyjęła Wasz duet?
JM: Jak na razie większość koncertów wypełniała sale, w których graliśmy. Sam odbiór naszej muzyki przez publiczność nie zależy jednak od kraju lub miasta, w którym gramy. Dużo zależy od atmosfery i wielkości pomieszczenia.
MM: Ciekawe jest to, że koncerty w mniejszych salach, te bardziej intymne – jak np. w gdyńskim Caffe Anioł – sprzyjają wspaniałej pokoncertowej relacji z widzami. Szybciej nawiązuje się kontakty z ludźmi z małej widowni niż z dużej. Choć bez dwóch zdań, kiedy koncert organizowany jest w większej sali, która zostaje po brzegi wypełniona ludźmi, uczucie jest niesamowite.
 M'Ndavi
NZ: Jakie są Wasze najbliższe muzyczne plany?
MM: 2 lipca gramy na Kopenhaskim Festiwalu Jazzowym, a we wrześniu będziemy grać w Polsce, więc zapraszamy do polubienia nas na Facebooku, żeby być na bierząco z datami i miescami (facebook.com/mndavi). Pracujemy również nad nowym materiałem. Na następnej płycie chcemy wyjść z dobrze nam znanych muzycznych rejonów i trochę bardziej poekperymentować z mieszaniem soulu i muzyki nigeryjskiej.
 
NZ: Czego Wam życzyć? 🙂
JM: Żeby nasze piosenki dotknęły serca ludzi na całym świecie.
NZ: I tego wam życzę! Dziękuję za rozmowę.

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *