[WYWIAD] „Muzyką zajmujemy się z czystej pasji…” – Rainy Day dla Muzykoholików

Rainy Day, to zespół z Warszawy, który powstał w październiku 2017 roku z inicjatywy Wojtka Kubickiego, autora muzyki oraz tekstów. I to na wywiad właśnie z Nim zapraszam.

Porozmawiamy o tym, co najbardziej kreci Go w muzyce, a zwłaszcza w rainy rock. Zdradzi nam także jak powstawała debiutancka płyta „Wykute w Deszczu” i jak zespół krystalizował materiał na swój krążek.

Zapraszam!


Karolina Filarczyk

Wojtek Kubicki

Czym jest rainy rock?

Rainy Rock, do deszczowy rock. Taka nazwa stylu jest w naszej ocenie jedynie słuszna. W taki sposób odczuwamy naszą muzykę, powstaje ona najczęściej pod wpływem deszczu i tego typu emocje przekazuje, często są to nostalgiczne emocje;

Co Was urzekło w tej muzyce? Dlaczego akurat tą muzykę chcecie grać?

To nie jest kwestia, że taką czy inną muzykę chcemy grać, gramy taką muzykę jako szczery przekaz naszych emocji, taka muzyka gra nam w głowach. A że mnie osobiście w głowie grają różne dźwięki, to dlatego ta muzyka na płycie ma różne nastroje i kolory.

Kiedy powstał Wasz zespół?

Zespół powstał w październiku 2017 roku. Stałymi członkami zespołu jestem ja oraz Michał Kochański. Mamy również stałych współpracowników zespołu na potrzeby prób i koncertów. Na razie wszystko jest w fazie początkowej rozwoju.

Przed „Rainy Day” graliście w innych zespołach?

Tak, graliśmy w kilku innych projektach, naszym poprzednim wspólnym projektem z Michałem był zespół Kancelaria Rocka, Michał grał wcześniej między innymi w zespole Popkultura, pozostali współpracujący z nami muzycy, grali i grają w wielu innych zespołach.

Jesteście muzykami z wykształcenia, czy z zamiłowania?

Muzyką zajmujemy się z czystej pasji, natomiast śpiewamy i na instrumentach gramy od najmłodszych lat. Ja uczęszczałem do średniej szkoły muzycznej do klasy gitary klasycznej, zaś Michał jest absolwentem średniej szkoły muzycznej w klasie kontrabasu; Potem losy nasze potoczyły się w innym kierunku i obaj z Michałem jesteśmy radcami prawnymi i prowadzimy własne kancelarie prawne.

W listopadzie ukazała się Wasza debiutancka płyta „Wykute w deszczu”, zanim jednak zabrałam się za słuchanie materiału na niej zawartej, moją uwagę przykuła… żaba. Okłada ma się nijak to tytułu Waszego wydawnictwa – co autor miał na myśli?

Tak może się wydawać osobom, które nieco mniej wiedzą o zwyczajach żab Żaby można określić, jako zwierzęta deszczu. Bardzo lubią deszcz i wilgoć, ich zachowanie może nam zastąpić barometr. Na przykład przed burzą wychodzą z wody na brzeg, stadami opuszczają swoje kryjówki. Ich głośny krzyk także wróży deszcz. Proszę zwrócić również uwagę, iż zdjęcie na okładce płyty, przedstawia młodą, kilkudniową żabę na deszczu. Jest to typowe zachowanie młodych żab, które pierwszy raz w życiu na ląd wychodzą właśnie podczas deszczu.



Jak wyglądała praca nad albumem? Każdy z Was ma swój zakres obowiązków, czy tworzycie swój materiał zespołowo?

Jeżeli chodzi o album Wykute w deszczu, to całość muzyki jest mojego autorstwa, jak również większość tekstów. Sam przygotowywałem wstępne szkice, które następnie były ogrywane na próbach z zespołem i podczas tych prób ustalała się w sposób naturalny wstępna forma aranżacji. Następnie podczas nagrywania materiału w Quality Studio u Damiana Pietrasika (który gra z nami na albumie i na koncertach na klawiszach) część utworów została odrzucona i powstała ostateczna wizja materiału, w tym aranżacji oraz określonego podejścia do misku i masteringu. Sam mam spore doświadczenie w realizacji nagrań, dla swoich potrzeb posiadam domowe studio i od 10 lat zajmuje się zgłębianiem wiedzy i technik w zakresie nagrywania, miksu i masteringu. Ostatecznie praca w studio była pracą zespołową wszystkich muzyków i realizatorów, w którą byłem osobiście zaangażowany od początku do końca.

Kolejnym zaskoczeniem był teledysk do piosenki promującej „Nie zakopuj” – trumna, pogrzeb… lubicie szokować waszych słuchaczy?

Każdy ma oczywiście prawo do własnej oceny.. Natomiast naszym celem było pokazanie tekstem tej piosenki oraz teledyskiem, aby nie tracić wiary w siebie oraz w innych ludzi… aby dawać sobie zawsze szansę i „nie zakopywać” ani siebie ani innych jeszcze za życia.

Muzyka, którą serwujecie swoim słuchaczom jest bardzo specyficzna. A jak przystało na taką muzykę, nie ma co liczyć na masową publikę Nie boicie się, że Wasza płyta nie zniknie gdzieś po drodze?

To ciekawe pytanie, ja osobiście nigdy się nie zastanawiałem nad takimi kwestiami. Samo tworzenie i wykonywanie muzyki zawsze sprawia mi wiele radości. Jest to pewna droga, która chcę dalej iść z przyczyn naturalnych, niezależnie od tego dokąd mnie doprowadzi. Jeżeli nasza muzyka jest odbierana jako bardzo specyficzna, to być może tak właśnie jest i nie czujemy z tego powodu dyskomfortu, a wręcz przeciwnie. Mamy również bardzo pozytywne sygnały od wielu osób, które miały okazję posłuchać naszej płyty, czy być na naszym koncercie i to też nas inspiruje..

16 listopada zagraliście koncert w warszawskim CPK. To był pierwszy Wasz koncert dla tej publiczności?

Tak, to był nasz promocyjny koncert. CPK jest świetnym miejscem, które promuje polską kulturę i sztukę i bardzo nam było miło, iż uznano, iż nasza twórczość jest na tyle dobra, iż zasługuje na pokazanie szerszej publiczności w CPK. Z koncertu byliśmy bardzo zadowoleni, przyszło około 60-70 osób, co jak na nieznany zespół jest bardzo dobrym wynikiem. Nikt z koncertu nie wyszedł i odbiór był bardzo pozytywny. Na kanale YouTube Rainy Day można obejrzeć aktualnie 3 wersje live naszych utworów, właśnie z tego koncertu;


Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie na scenie, noc i w budynku
Rainy Day

Festiwale, konkursy, przeglądy… jak zamierzacie zaistnieć na polskiej scenie muzycznej? Nie myśleliście o wzięciu udziału w jakimś talent show?

Na pewno będziemy chcieli grać koncerty w przyszłym roku. Aktualnie staramy się dotrzeć z naszą muzyką do jak największej grupy odbiorców. Nie jest łatwo zaistnieć niezależnym zespołom, takim jak my; nie posiadamy koneksji ani wsparcia wytwórni płytowych.

Wyraźnie podkreślacie, że nie chcecie być porównywani z żadnymi zespołami. Dlaczego? To miłe kiedy porównuje się jakiś zespół do legendy, łatwiej też zdefiniować gatunek muzyczny, w którym się poruszacie.

Może to robić takie wrażenie, ale trochę co innego podkreślamy. Nie wzorujemy się na żadnym innym zespole czy stylu muzycznym. Nasza muzyka jest po prostu szczerym przekazem wynikającym z pasji, nie zaś produktem komercyjnym ukierunkowanym na to, aby brzmieć, jak zespół x czy y. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkim odbiorcom może się to podobać. Nasza estetyka muzyczna może być przez to trudniejsza dla niektórych słuchaczy, wiele osób bowiem podświadomie szuka w muzyce, tego, co już zna – konkretnego brzmienia instrumentów czy sposobu śpiewania. Natomiast wierzymy w to, że istnieje wiele osób, które zgodzą się z naszym podejściem do muzyki i je docenią.



Mimo, że nie chcecie być porównywani z innymi kapelami, przyznajcie się, czego słuchacie najczęściej? Jaka muzyka kręci Was najbardziej?

Na to pytanie mógłbym odpowiadać godzinami, bowiem słuchanie muzyki jest dla mnie bardzo istotną częścią życia. Muzyka, którą słuchałem już od najmłodszych lat dziecięcych była i jest bardzo różnorodna, począwszy od wszelkich odmian rocka, popu, metalu, a skończywszy na muzyce klasycznej czy też ludowej. Nigdy nie zamykałem się na żadne style muzyczne, a muzykę postrzegałem zawsze wyłącznie w jednym aspekcie, czy mnie porusza lub inspiruje, czy też nie. Jeżeli tak, to miała ona wartość, niezależnie jaki gatunek reprezentowała.

Co do konkretnych wykonawców, to może Cię zaskoczę, ale pierwszym zespołem, którego muzyka naprawdę mnie poruszyła, a było to jak miałem bodajże 10 lat była Abba… Zresztą do dzisiaj uważam, iż w muzyce pop niczego lepszego nikt nie wymyślił, a piosenki Abby pod względem realizacji przebijają dzisiejsze produkcje. Natomiast prawdziwie hard corowym fanem zostałem w wieku lat 13 jestem nim do dzisiaj, a chodzi o Queen i Freddiego Mercurego. W sferze melodyjności, zaskakujących harmonii i sposobu śpiewania w muzyce rockowej nikt w mojej ocenie się nie zbliżył do ich poziomu (jeżeli to w ogóle adekwatne oznaczenie przy tak różnorodnej muzyce Queen). W szczególności już umiejętności wokalne Freddiego były z innej planety. Stąd też nie było i nie ma zespołu, który byłby w stanie zagrać podobnie, jak Queen, a przecież nawet taka firma jak Led Zeppelin ma swojego klona w postaci Grety Van Fleet.

Wśród innych wykonawców, którzy mnie poruszali swoją muzyką, to np. The Beatles, Judas Priest, Depeche Mode, Def Leppard, Sentenced, Muse, Dead Can Dance, Brian Adams, The Cure, Thin Lizzy, Iron Maiden, U2, Genesis czy Marillion, ale też np. Slipknot, czy SOAD. Zresztą można tak długo wymieniać, tak wielu było i jest wspaniałych muzyków.
Z nowszych rzeczy, powiedzmy z ostatnich 5 lat, na pierwszym miejscu wymieniłbym amerykański Red Sun Rising oraz australijski Karnivool.

Natomiast jeżeli mówimy o muzyce klasycznej, to jestem wielkim fanem Mozarta, cenię go za niezwykłą finezję melodii.

Z kolei z polskich wykonawców nieco mniej artystów postrzegałem jako ekscytujących. Często niestety muzyka rozrywkowa, a szczególnie popowa, rockowa czy metalowa tworzona w Polsce stanowi jedynie pochodną trendów muzycznych ze Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Są jednak perełki, które mnie osobiście pozytywnie poruszyły, na przykład druga płyta Republiki – Nieustanne tango, pierwsza płyta Oddziału Zamkniętego, całkiem sporo utworów Edyty Bartosiewicz, Marka Grechuty, Czerwonych Gitar, czy wczesny Klaus Mitffoch;

Z tego, co zauważyłem Ty jesteś z Łodzi, a jeżeli chodzi o Łódź, to oczywiście kojarzę Comę, najbardziej podoba mi się ich niepublikowany utwór „Anioły”, ale też pierwsze dwie płyty Comy są naprawdę ok. Niezłe zadatki na wybitne granie mieli też Tune, ale ostatnie ich produkcje mnie nie przekonują w sensie muzycznym.

Jeżeli chodzi o preferencje muzyczne Michała, to jest on wielkim fanem Toto i Steva Lukathera i to do tego stopnia, że potrafi pojechać na drugi koniec Europy, żeby zobaczyć ich koncert. Zaś muzyków Toto zna osobiście i raz nawet poszedł z nimi na piwo…



Jako dziennikarz muzyczny mam sporo płyt do posłuchania, wiele zespołów do poznania. Jak przekonalibyście mnie, że to akurat po Wasz album powinnam sięgnąć, o Was napisać?

Myślałem, że już miałaś okazję sięgnąć po nasz album i stąd nasza rozmowa? 😉 Jeżeli miałbym zachęcić Cię do posłuchania naszej muzyki, to proponowałbym wyobrażenie sobie takiej sytuacji, że akurat masz dzień wolny od pracy, jest ranek, pada deszcz, siadasz z filiżanką kawy lub innego ulubionego napoju i jesteś gotowa posłuchać czegoś innego niż to, co puszczają w radio.. może to będzie nasza płyta.

Jakie macie plany na siebie w najbliższej przyszłości?

Na pewno chcielibyśmy zagrać kilka koncertów w przyszłym roku. Co więcej, to zobaczymy. Muzyka jest naszą czystą pasją, więc na pewno będziemy tworzyć kolejne utwory i nagrywać kolejne płyty. Sam osobiście mam pomysły na ponad 100 utworów, bowiem muzyka gra mi w głowie i śni się w sensie dosłownym. Tak więc naszym pomysłem na siebie w przyszłości jest przede wszystkim tworzenie muzyki.


Zobacz więcej:

Facebook

Karolina Filarczyk

Redaktor Naczelna --- Z Muzykoholikami związana na zawsze! Co tu robię? Spełniam marzenia! Wywiady, relacje, recenzje... pełen serwis! ---

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *