[WYWIAD] ” Nagle zaczęliśmy żyć w niewesołym świecie i może uda nam się wspólnie parę rzeczy naprawić…” rozmowa z zespołem Mexyk

Mexyk, to młody, łódzki zespół, który nie boi się walczyć o swoje. Piszą własną muzykę i teksty. Nie przebierają w słowach i przeraźliwie wiarygodnie punktują współczesne realia.


Pierwszy raz chłopaków usłyszałam podczas New York Festiwal. Nie ukrywam, że muzyka, którą chłopaki serwują, nie jest bliska memu sercu. Po ich koncercie kompletnie zmieniłam zdanie – przynajmniej, jeśli chodzi i ich twórczość.

Zapraszam do zapoznania się z zapisem rozmowy z zespołem.

Polecam!


Karolina Filarczyk

Mexyk

Wasza działalność rozpoczęła się zaledwie w styczniu tego roku. Jak to się stało, że czterech chłopaków z Łodzi postanowiło grać ze sobą?

Tak naprawdę graliśmy ze sobą – w różnych konfiguracjach – już od dawna, ale dopiero Mexyk jest efektem rozmowy, kiedy powiedzieliśmy sobie „hej, zróbmy w końcu coś, co ma jakiś kształt, jest spójne i jest jedną opowieścią”. Chcieliśmy po prostu stworzyć całość, którą zapamiętują słuchacze – „słyszałeś tych czterech gości, co grają Reżimową? Brzmią jak…” I nawet jeśli mamy się komuś jednoznacznie kojarzyć z zespołami, które najpewniej i tak nas inspirują, to dobrze, bo o to nam chodziło.  A początki zawsze są takie same – poznajecie się w szkole i postanawiacie podbić świat swoimi niesamowitymi i wyjątkowymi hitami. Jednym się udaje, innym nie, a jeszcze inni dojrzewają do Mexyku.

Dlaczego Mexyk?

Nazwa zespołu miała być prosta, wymawialna i zapamiętywalna. Słyszeliście kiedyś, jak ktoś pakuje się w niezły bajzel i mówi „ale Meksyk”? To jest definicja.

Swój styl określacie jako „Rage Against The Chili Peppers”. Słuchając waszego koncertu podczas tegorocznego New York Festiwal, rzuca się w ucho parę innych kapel. Z kogo oprócz “Papryczek” i RATM czerpiecie swoje inspiracje?

Powiedzcie nam, jakie inspiracje słyszycie! Naprawdę chcemy to wiedzieć  Jest nas czterech i jak na zespół, który ma stanowić spójną całość to i tak dużo, a braliśmy udział w projektach liczących jeszcze więcej osób. Wiadomo, że każdy z nas wnosi do zespołu coś innego, ma inne muzyczne wzory i inspiracje. Sekret tkwi w tym, żeby uformować z tego coś konkretnego, o określonych wymiarach – i nie rozlać nic po drodze. Sprawa jest trudna, bo sami stale odkrywamy nowe rzeczy, inspirujemy się czymś nowym, ale próbujemy zachować równowagę. Kiedy w trakcie próba przychodzi pora, żeby powiedzieć „nie, stop, to już za dużo”, to zawsze któryś z nas wyczuwa moment i pociąga za hamulec awaryjny.

Twórczość, którą prezentujecie, to głównie wasze autorskie teksty. Nawet, jeśli robicie covery, to na “swoją nutę”. Nie łatwiej było po prostu grać to, co już zagrane i się podoba?

Autorskie teksty – i autorska muza, również w przypadku „Wychowania” zespołu T.Love, który na razie jako jedyny cover zasila naszą koncertową (i płytową, choć tu czekamy jeszcze na pozwolenie) playlistę. W gruncie rzeczy to nie wiemy, co jest łatwiejsze – wychodzi na to, że dla nas tworzenie własnych kawałków, skoro to właśnie robimy. Wszystko pewnie zależy od tego, z czym – i w czym – dana kapela czuje się lepiej. I o to chodzi, żeby robić to, co się lubi, bo granie ma sprawiać radochę. A z nas zawsze kipiały pomysły, które w Mexyku przekształcamy w dobre przepisy i smaczne numery.

Utwory, które piszecie nie są lekkie, łatwe i przyjemne. “Jesteśmy”, czy “Reżimowa”, to teksty mocne, traktujące o tym, co nas otacza we współczesnym świecie – także politycznym. Nie macie obaw przed tzw. “cenzurą”? 

W naszym kraju nie ma przecież cenzury, więc czego się obawiać?

Akurat te wymienione być może są mocne – dziękujemy za tę opinię, bo to Wy, odbiorcy definiujecie naszą muzykę. Gdybyśmy robili to sami to pewnie nie mielibyśmy po co wychodzić z sali prób. Całkowita zgoda co do tego, że opisujemy otaczający nas świat. Tacy mieliśmy i chcieliśmy być, to jest zespołem, w którym się wzajemnie uzupełniamy – muzycznie i tekstowo. Gdzieś się trzeba egzystencjalnie wyrzygać. 



Wspomniałam wcześniej o New York Festiwal. Co was skłoniło do wzięcia udziału w tej imprezie? 

Kilka powodów. Póki co, to dla nas jedyna okazja żeby zagrać w tym klubie. A umówmy się, jest konkretny, grają w nim legendy polskiej sceny, jak chociażby Perfect, Proletaryat, TSA czy młodszy, ale nie mniej legendarny Kabanos. Poza tym sam Festiwal – ponad pół setki zespołów z całej polski, które robią setki kilometrów po to tylko, żeby w środku tygodnia zagrać na łódzkiej scenie. Jak chociażby dwa śląskie zespoły, z którymi wystąpiliśmy na pierwszej odsłonie Festiwalu. Ludziom się chce – tym grającym, i tym organizującym granie, i za to wielki szacun!

Obok nazwisk jurorów też nie przechodzisz obojętnie, raczej konkret, nie? Przed takimi ludźmi chcesz zagrać, a jak cię pochwalą to następne dwa tygodnie chcesz świętować 😀

Wasza droga muzyczna dopiero się zaczyna. Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Pograć próby i napisać więcej numerów, bo na razie mamy materiału na około 50 minut. Trochę pomysłów w nas siedzi, komentarz do rzeczywistości czasami sam ciśnie się na usta. Zapowiada się, że w najbliższym czasie coś ulepimy. A potem grać, grać i jeszcze raz grać, bo gdy widzisz że ktoś słyszy cię po raz pierwszy i rzeczywiście SŁUCHA – piękne. No i wrzucić coś w internety, bo gdzie się słucha muzy jak nie tam? 

Portal Muzykoholicy, to miejsce, gdzie młode zespoły, takie jak wy, mogą o sobie dać znać. Co chcelibyście przekazać wszystkim innym, podobnym do was, którzy jeszcze nie zdobyli się na to by wyjść z tzw. cienia? 

Pokazujcie się, twórzcie profile, wyślijcie coś o sobie Muzykoholikom. Grajcie to, w czym czujecie się dobrze i z czego macie fun. Dla nas to własne numery, dla innych covery – nie ważne. Zgłaszajcie się na festiwale i przeglądy. Ciągajcie za sobą znajomych i przyjaciół, jedni was szybko porzucą, inni będą na dobre i na złe i ci są najcenniejsi. Być może jako jedyni kupią Waszą wymarzoną płytę 😀 I bądźcie w tym co robicie szczerzy, bo tego nam ostatnio brakuje. Nagle zaczęliśmy żyć w niewesołym świecie i może uda nam się wspólnie parę rzeczy naprawić, zanim wszystko się rozsypie i obudzimy się z myślą „kurczę, może jednak nie było nam tak źle?”…


Gdzie będzie można was posłuchać do końca tego roku? 

Już teraz możecie posłuchać naszej interpretacji utworu T.Love „To wychowanie” na ich oficjalnym profilu na Facebooku (jaramy się tym!). A więcej dosłownie na dniach pojawi się na Spotify i iTunes, bo mamy już materiał w 100% gotowy do puszczenia w sieci i nagrania na płyty.

A dalej zobaczymy co uda nam się upolować  Mamy parę klubów na oku, przyjaciół w kilku miastach Polski, którzy również domagają się zaproszenia do Łodzi. Na pewno damy Wam znać.


Mexyk rozkręcają: wokal: Krzysztof Patura, gitara: Marcin Makowski, bas: Tomasz Dobrakowski, perkusja: Maciej Dobrakowski


Zajrzyj po więcej:

Facebook

You Tube

iTunes

Karolina Filarczyk

Redaktor Naczelna --- Z Muzykoholikami związana na zawsze! Co tu robię? Spełniam marzenia! Wywiady, relacje, recenzje... pełen serwis! ---

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *