[WYWIAD] „Nasz zespół to coś pięknego, dzikiego i niezwykle rzadko spotykanego […]” – SUPERHALO

Superhalo3Pięciu skromnych, ale pewnych siebie facetów, tworzących charyzmatyczną muzę. Takim zdaniem określiłabym zespół SUPERHALO, który czaruje i pokazuje nam swoje nowe oblicze w najnowszej płycie Bang!Bang. A tymczasem, zapraszam do rozmowy z Panami… 🙂

Magda Kalemba: Zaczynając od początku… Jak to się stało, że 5 – ciu facetów postanowiło złączyć siły i stworzyć zespół?

Wrzos: Na początku było nas trzech. W zasadzie to Szymon Swoboda i Saimon Galus wymyślili żeby zrobić zespół i zadzwonili po mnie do kompletu. Trochę minęło czasu od pierwszego postanowienia wspólnego grania do pierwszego dźwięku na próbie, ale zebraliśmy się w końcu do kupy w podpoznańskim Porażynie – siedzibie studia Vintage Records.
Tam powstała pierwsza płyta, „Czerwona”. Była gotowa zanim zaczęliśmy na dobre koncertować. Tuż przed jej skończeniem dołączył do nas Paweł Siudej – potrzebowaliśmy drugiego gitarzysty do grania na żywo. Dalsze zmiany potoczyły się już w dłuższym odstępie czasu. Już w trakcie prac nad drugą płytą (Bang!Bang) pojawił się nowy wokalista – Krzysztof Kidd Adamski i wtedy dopiero było nas pięciu. Potem zmieniali się jeszcze gitarzyści – doszedł Simon Szymkowiak i Dominik Ostrowski i tak wyklarował się obecny skład.

Magda: SUPERHALO… Skąd pomysł na nazwę? Kryje jakąś mroczną tajemnicę? 🙂

Wrzos: Nie ma żadnej tajemnicy. Nazwa musiała być zrozumiała i po polsku i angielsku. Nasz zespół to coś pięknego, dzikiego i niezwykle rzadko spotykanego – jak halo, ale My to nawet więcej niż zwykłe halo czyli Superhalo (śmiech).

Magda:  Za niedługo upłynie 3 lata od premiery debiutanckiego krążka. Co się zmieniło od tego czasu?

Wrzos: Zmieniło się bardzo dużo. Poza wspomnianymi roszadami w składzie i nową płytą, zespół wszedł na inny poziom w świadomości odbiorców. Gramy coraz więcej koncertów klubowych i festiwali w kraju i zagranicą, a pozytywny odzew na naszą muzykę jest coraz większy. Pojawiamy się w mainstreamowych mediach i dostajemy wiele mniej lub bardziej ciekawych propozycji. Nie jesteśmy już zupełnie anonimowi co nas bardzo cieszy.

Magda: Maj 2014 – trasa koncertowa po zachodniej Europie. Jak wspominacie to doświadczenie?

Wrzos: To był nasz pierwszy wspólny wyjazd zagraniczny i to od razu na 9 dni. Byliśmy dość przestraszeni bo nie wiedzieliśmy co nas tam może czekać. Całe przedsięwzięcie to zasługa Fresh Music Booking – agencji z którą współpracujemy do dziś. Wszystko było dopięte organizacyjnie, ale było też mocno niepewne finansowo bo część koncertów graliśmy za bilety na zupełnie nieznanym terenie. Przyjęci zostaliśmy wręcz euforycznie, wszędzie gdzie graliśmy, no może poza Belgią, publiczność dopisała. Bariera językowa (pierwsza płyta została zaśpiewana w całości po polsku) nie była żadnym problemem. Do tego spędziliśmy upojne 2 dni w Paryżu, poznaliśmy masę ciekawych ludzi i zagraliśmy ze znakomitymi kapelami. Od tego czasu kilkukrotnie wracaliśmy do Niemiec i za każdym razem byliśmy równie dobrze przyjmowani.

Magda: Może przejdźmy do tego, co tu teraz… czyli do drugiej waszej płyty, której od niedawna możemy słuchać. No właśnie… czemu kazaliście czekać nam aż 3 lata? 🙂

Wrzos: Prace nad drugą płytą rozpoczęliśmy już w momencie wydania pierwszej. Do składu dołączył Paweł i numery zaczęły się sypać jak z rękawa. Minął mocno koncertowy rok zanim zabraliśmy się za nagrywanie. Komfort posiadania własnego studia nagrań to niesamowite ułatwienie, ale też konieczność dopasowania się do jego mocno zajętego harmonogramu. Do tego doszły jeszcze liczne zmiany w składzie i tak z kolejnego roku zrobiły się dwa. Ale nie ma tego złego – nowa płyta jest świetna i każdy z dużej grupy muzyków ją tworzących odcisnął na niej swój ślad.

Superhalo2Magda: Skąd bierzecie inspirację do tworzenia takich kawałków?

Wrzos: Utwory z płyt Czerwonej i Bang!Bang to w większości pomysły przyniesione przez kogoś z domu i poddane zespołowej burzy mózgów, ale duża część to 100% improwizacja na próbie ubrana w pewnym momencie w aranżacyjne ramy. Największą inspiracją dla nas jest miejsce w którym się spotykamy – Vintage Records to takie polskie Rancho de La Luna (śmiech). Panuje tu niesamowity klimat zarówno w samym studio jak i okolicy (park, pałac). Szymon zgromadził masę ciekawego sprzętu i staramy się korzystać z jego doświadczenia i wyposażenia jak się da.

Magda: Jestem ciekawa jakiej muzy słuchacie na co dzień. Macie swoje autorytety muzyczne? „Guru”?

Domin: Ostatnio wszyscy trawimy nową płytę Iggy Popa. Maczał w niej palce Josh Homme którego traktuję jak znak jakości i chyba wszyscy solidarnie się pod tym podpiszemy. Zarówno w swoich starszych kapelach, żeby wymienić Kyuss albo Desert Sessions, jak i w tych najnowszych jak Iggy Pop czy Sound City – Josh trzyma poziom. Dave Grohl jest też piekielnie inspirujący, nie tylko jako muzyk, również jako frontman i zwykły gość który najpierw bębnił w śmierdzących klubach a dziś grywa na Wembley i nie wygląda jakby to był szczyt jego możliwości. Podobną podróż ma za sobą Jack White do którego mamy co najmniej wielki szacunek. Ja katuję teraz ostatnie płyty City and Colour – Dallas Green jest mi bardzo bliski, przetarł dla mnie szlak od grania wściekłej, ostrej muzyki do dojrzałej i klimatycznej.

Magda: Jak oceniacie końcowe efekty waszej płyty? Jesteście zadowolony czy czujecie jednak niedosyt?

Domin: Jesteśmy zadowoleni, ale nie mamy w naturze zaczynać dnia od słuchania swojej płyty. Tak naprawdę jesteśmy już myślami przy nagrywaniu następnej. Siedzę już nad kompozycjami na trzeci krążek i widzę po chłopakach że trochę przebierają nogami, nie lubimy stagnacji i nie chce nam się grać w kółko rzeczy które mamy już nagrane. Niedosyt to bardzo dobre słowo – oznacza się owszem, trochę się najedliśmy, ale chętnie najedlibyśmy się jeszcze bardziej. Trzecie Superhalo, jednocześnie pierwsze w tej konfiguracji osobowej, powinno nam pomóc w nasyceniu się.

Magda: Płyta wydana. Teraz chyba czas na granie. Możemy spodziewać się w najbliższym czasie jakiś koncertów?

Domin: 16 kwietnia jedziemy do Wrocławia na półfinał Eliminacji do Przystanku Woodstock, planujemy wrócić z nich z biletem na majowy finał, szczególnie że ma miejsce w Poznaniu wokół którego zawsze się kręcimy. Zresztą niedługo później, 29 kwietnia, gramy w tymże Poznaniu na otwarciu KontenerART razem z Dick4Dick. To będzie fantastyczna impreza, rozpoczęcie sezonu w fajnym miejscu nad Wartą, do tego początek weekendu majowego. Potem idzie lato, więc pewnie parę plenerowych imprez tu i tam, a potem jesień i powrót do klubów. Chcemy przysiedzieć nad jesiennymi wojażami, bo mamy duże apetyty, a może mając już kilka rzeczy na trzecią płytę najlepiej będzie je sprawdzić na żywo?

Magda: Dziękuję za rozmowę 🙂

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *