“Jeśli stoisz pod rynną to, to co ktoś do niej wleje wyleje Ci się na łeb” – rozmowa z Proceente

Pracowitość, pracowitość i jeszcze raz pracowitość. Jeśli komuś się wydaje, że wytwórnia sama się odezwie, a kluby zaczną dzwonić, bo na Facebooku masz podany numer bookingowy, to może się srogo zawieść. Natomiast niewątpliwie jest to wspaniała przygoda. Droga artystyczna jest dla mnie sposobem na życie, który sobie sam wybrałem.


Z Proceente https://www.facebook.com/proceente40 autorem albumu Dziennik 2020 spotkaliśmy się na Warszawskim Czerniakowie na początku maja. Piękna pogoda sprzyjała temu, by móc porozmawiać na ławce pod blokiem rapera, a przy okazji skosztować bezalkoholowego piwa, o których to szef wytwórni Aloha Enterteiment ma wiedzę jak mało kto.  Zapraszam do rozmowy!


Patrycjusz Pasik 

Proceente

Mamy taki specyficzny czas, że pytanie, które nasuwa się na początek jest obecnie mocno tendcyjne, ale mamy pandemię. Międzyczasie wydałeś płytę. Jak ta cała sytuacja wokół nas wpłynęła na Ciebie i cały przebieg promocji albumu Dziennik 2020?

Cała sytuacja wpłynęła zasadniczo. Datę premiery płyty wyznaczyłem sobie na 13 marca i wtedy też się ona odbyła. To był piątek trzynastego. Tak się złożyło, a w czwartek dzień wcześniej wybuchła wiadomość o pandemii. Ludzi w kraju ogarnęła panika totalna. Wszystko stanęło na głowie, a głównym tematem stał się coronavirus. Pamiętam, że dzień przed premierą mieliśmy mieć audycję w Radiu Kampus z Jankiem Rapowanie w związku z jego nową płytą. Przed audycją ja miałem iść do Radia Wnet do audycji rapowej ze swoją płytą. W niedzielę miała być kolejna audycja w radiu Kampus, a międzyczasie jeszcze spotkanie premierowe w piątek w Serum Sklepie. Tymczasem jest czwartek, przyjeżdża do nas teściowa z 3 siatami jedzenia do zamrożenia i razem z żoną zatrzymały mnie w domu, bo przecież trzeba trzymać dystans i odległość. Po prostu izolować się. Ostatni wywiad odbył się w środę przed premierą płyty i na tym koniec. Cała konstrukcja promocyjna wzięła w łeb. Dobrze, że płyta była dostępna w przedsprzedaży w wersji specjalnej, bo dzięki temu udało mi się pokryć wszystkie koszta związane z wydaniem albumu. Następne tygodnie to kilka wywiadów telefonicznych, jakieś artykuły w sieci i tyle. Brak możliwości przeprowadzenia koncertu promocyjnego, który miał się odbyć 26 marca. Wszystko ograniczyło się do sieci.

Czy cała ta sytuacja ma dla Ciebie jakiekolwiek plusy?

Plusem na pewno jest to, że z miejsca zacząłem pisać nowe kawałki i je nagrywać. Obecnie od początku pandemii powstało około 20 nowych utworów. Współpracuję z Majorem, czyli człowiekiem, który odpowiada za wszystkie beaty na albumie Dziennik 2020. Jeśli szukać plusów, to właśnie takie, że przekierowałem energię na kolejny proces twórczy.


Czyli po pandemii możemy spodziewać się kolejnego albumu?

Pracuję obecnie nad takim dziełem, które będzie się nazywać Aloha Opus Magnum i to jest projekt, który ma być w założeniu następcą albumy Aloha 40%. To był taki 3 płytowy album, na który zaprosiłem ponad 100 gości i teraz chciałbym zrobić coś równie spektakularnego tylko, nie wydać na raz tych wszystkich płyt, tylko podzielić je na półroczne okresy czasowe. Założenie jest takie, że cztery albumy ujrzą światło dzienne. Na każdym z nich ma być cała masa gości, z przewagą Hawajskich Patoli, czyli ex reprezentantów ekipy Szybki Szmal. Liczę na to, że uda się wypuścić coś jeszcze tego lata.



Coraz więcej mamy różnego rodzaju koncertów online, co jest bardzo fajną inicjatywą ze strony artystów, ale co z tymi koncertami, które były już zaplanowane, wyprzedane, następnie przełożone na czerwiec. Teraz mówi się, że może odbędą się jesienią, ale z drugiej strony mówi się o kolejnym, mocnym nawrocie pandemii. Czy koncerty online nie staną się za chwilę jakąś normą?

Ja myślę, że te koncerty, które są przełożone na jesień też się nie odbędą. Zwłaszcza gdy mówimy o jakichś większych wydarzeniach. Poza tym nie da się wszystkiego przełożyć na jesień. Tych koncertów jest tak dużo, że co tydzień trzeba by robić festiwal, żeby wszyscy rzeczywiście mieli możliwość zagrania, a fani pójścia na koncert. Patrząc przez pryzmat samej Warszawy, to co weekend tutaj odbywałoby się z 15 koncertów tylko muzyki Hip-Hopowej. Słuchaczy trzeba by było chyba w jakiś sposób klonować. Nie jestem w tym temacie optymistą, a jak to się przełoży na online? Uważam, że jesteśmy świadkami początku rewolucji. To tak jak z innymi branżami gdzie ludzie zaczęli pracować zdalnie. Myślę, że duża część na stałe zostanie przy pracy zdalnej, bo się okazało, że jednak można tak pracować. Wydaje mi się, że cały problem leży wokół monetyzowania tych występów online, bo jednak jak robisz koncert w klubie, to po prostu ludzie kupują bilety i z tego są pieniądze. Tutaj by trzeba było się zastanowić jak to rozwiązać. Czy wprowadzić jakiś sposób dostępu do koncertu, czy też namawiać fanów by wpłacali jakieś kwoty, którymi by wspierali takie inicjatywy. Jestem ciekawy, czy jako naród jesteśmy na to gotowi. Zwłaszcza teraz gdy konsumpcja uległa załamaniu i szykuje się wielka zapaść gospodarcza. Nie tylko u nas, ale globalnie na całym świecie.


A jak takie show online ma się do festiwali? Jesteśmy w stanie zrobić HIP HOP Płock festiwal online? W innych gatunkach muzycznych już były wspólne koncerty. Raperzy są na to gotowi?

Myślę, że tak. Sądzę, że jeszcze w maju albo w czerwcu festiwale zdecydują się na taką drogę, bo już wiemy, że jakiekolwiek festiwale się nie odbędą w tym roku. Ważne, żeby ci organizatorzy po prostu jakoś ten czas przetrwali. Podejrzewam, że te największe imprezy otrzymają wsparcie od samorządów, czy od państwa i że też dogadają się jakoś z artystami Jak nie w tym roku, to każdy chce za rok te pieniądze zarobić. Tym bardziej że cała ta sytuacja w żaden sposób nie jest zależna od artystów i organizatorów. Musimy szukać drogi porozumienia.

Też zastanawiam się, czy te line’upy będą przesuwane 1:1 na następny rok.

Wydaje mi się, że tak się nie da. Jedni artyści są popularni akurat teraz, ale za rok mogą już nie być. W polskim show-biznesie tak szybko wszystko się zmienia, że można w ciągu roku popaść w totalny niebyt i tak samo jest w drugą stronę. Ktoś, kto dzisiaj jest na totalnym marginesie w ciągu roku może zabłysnąć i stać się headlinerem i łakomym kąskiem dla organizatorów.

Zwłaszcza chyba właśnie w HIP- HOP-ie takie sytuacje często się zdarzają.

Dokładnie, Hip Hop jest bardzo dynamiczną muzyką. Tutaj powinniśmy zadać pytanie dyrektorom artystycznym festiwali, jak oni sobie to wszystko wyobrażają. Wracając jeszcze do tych festiwali online, to myślę, że jak najbardziej takie imprezy mogą się odbywać i będą musiały. Skoro lekarze mówią, że cała pandemia ma trwać nawet 2 lata, to nie wyobrażam sobie, żeby przez ten czas nic się nie działo. Sądzę, że branża i odbiorcy jakoś wykrystalizują nowe podejście do tematu. Na pewno technologia musi tutaj przyjść z pomocą.



Zostając przy temacie tych ciągłych zmian na rynku Hip-Hopowym. Jednego roku ktoś jest na totalnym topie, następnego nikt o nim nie pamięta. Ty jesteś już na rynku muzycznym ponad 20 lat. Trudno jest utrzymać się tyle lat w tej branży?

Jest to bardzo trudne. Szczególnie gdy tworzysz produkt niszowy jak np. właśnie ja czy cała moja wytwórnia. Przez te wszystkie lata nigdy nie byłem w mainstreamie tylko właśnie zawsze działałem w undergroundzie i w obrębie muzyki niezależnej. Oczywiście zdarzały się większe koncerty i lepsze momenty, gdy na muzyce udawało mi się zarobić niezłe pieniądze. Nie brakowało też gorszych momentów, gdy musiałem robić rzeczy całkowicie niezwiązane z Hip-Hopem, żeby móc sfinansować sobie kolejne projekty. Jest to ciągła walka. Generalnie prowadzenie firmy nie jest łatwą sprawą. Często mówi się, że przedsiębiorca w Polsce to dwie raty kredytu od bezdomności. Natomiast tak, były momenty, gdy dopadało mnie zwątpienie. Czasem problemem były kwestie finansowe, w pewnych momentach też zdrowotne, które przeszkadzały, a w tej branży musisz być cały czas aktywny i cały czas się pokazywać, bo inaczej odchodzisz w niebyt. Przetrwałem jednak te trudne momenty i nie zapowiada się bym miał odłożyć mikrofon. Tym bardziej że cały czas mam coś do powiedzenia, a oprócz tego uważam, że w tej branży jest miejsce dla ludzi takich jak ja, tylko trzeba mieć na siebie pomysł. Pracowitość, pracowitość i jeszcze raz pracowitość. Jeśli komuś się wydaje, że wytwórnia sama się odezwie, a kluby zaczną dzwonić, bo na Facebooku masz podany numer bookingowy, to może się srogo zawieść. Natomiast niewątpliwie jest to wspaniała przygoda. Droga artystyczna jest dla mnie sposobem na życie, który sobie sam wybrałem.

Wracając do albumu, jak i właśnie do tego, że cały czas masz coś do powiedzenia. Dziennik 2020 jest swoistą kontynuacją Dziennika 2010, natomiast mam wrażenie, że Proceente 10 lat później jest dużo bardziej bezkompromisowy i wkurzony.

Zdecydowanie tak. W zasadzie od początku mojej twórczości jestem krytyczny wobec polityków. Miałem taki kawałek „Śmiechu warte” już na pierwszym demo, który potem wszedł na moją debiutancką płytę „Znaki zapytania”, potem w 2009 roku miałem utwór „Permanentna inwigilacja”, w 2011 roku nawinąłem w kawałku Oddech „Pieprzyć ich tak jak cały PiS na czele z Ziobro”. Mam taki niesmak pomieszany z dziwnym uczuciem, że pewne rzeczy przewidziałem już wcześniej, nie tylko jako raper, ale osoba, która ma doświadczenie dziennikarskie i po prostu od zawsze interesowała się tym, co się dzieje dookoła, bo nie żyjemy w próżni i to, co się dzieje nad nami zawsze ma wpływ na nas. Jeśli stoisz pod rynną to, to co ktoś do niej wleje w następstwie wyleje Ci się na łeb. A to, co się dzieje od kilku lat napawa mnie nie tylko niesmakiem, ale też szczerą trwogą Nie podoba mi się, w jaką stronę idzie polska polityka i życie publiczne. Martwi mnie to. Dlatego też w pewnym momencie zrezygnowałem z uczestnictwa w bitwach freestylowych, bo nie chciałem sam dokładać tej cegiełki do agresji w przestrzeni publicznej. Bo, mimo że uważam, że freestyle jest zajebisty, to wiadomo, że na bitwach wszyscy się jadą bez skrupułów.

 

Trudno być bezkompromisowym w Polsce?

Moja bezkompromisowość na pewno mi nie pomaga. Już zauważyłem ileś lat temu, że moje poglądy niekoniecznie pokrywają się z poglądami odbiorców Hip-Hopu. Obecnie często na innych wartościach zdobywa się popularność. Ja jestem człowiekiem centrum. Uważam, że Polska jest takim tyglem różnych poglądów. Wychodzę z założenia, że wolę mieć mniej fanów, ale mówić to, co myślę. Zresztą mleko już dawno się wylało. Zrobiłbym z siebie idiotę, gdybym teraz nagle całkowicie zmienił przekaz i swój stan świadomości, dlatego już dawno stwierdziłem, że będę mówił to co myślę. Wolę, żeby moja muzyka otworzyła kilku świadomym słuchaczom głowy. Żeby garstka osób zainspirowała się tym co mówię. Nigdy nie starałem się nakłaniać nikogo na siłę do przyjęcia moich poglądów. Staram się po prostu wyrazić szczerze swoje zdanie i wykorzystać to, że jestem doświadczoną osobą, która posiada wiedzę i serce. Nie jestem już małolatem, swoje przeżyłem. Od kilkunastu lat jestem przedsiębiorcą, płacę podatki, głosuję od ponad 20 lat i wkurza mnie to co się dzieje. Polityka niszczy mnie wewnętrznie, dlatego mówię o tym.

Można się od tego odciąć? Jest w ogóle taka szansa?

Był taki moment, kiedy musiałem od tego odbić, bo polityka strasznie ryje głowę ludziom. Przykład, chociażby tego człowieka, który się podpalił pod Pałacem Kultury. Przecież wydarzenia w Polsce musiały go wprowadzić w hiper depresję, skoro zdecydował się na taki krok. To jest straszne. Wielkim dylematem artystycznym jest się od tego odciąć i skupić na innych rzeczach, czy jednak mówić o tym. I tak źle i tak niedobrze. Jeśli się odetniesz od tego co się dzieje i udajesz, że wszystko jest w porządku, a Twój rap jest o Gucci, hajsie i o tym, że masz fajną dupę i robisz pęgę, to taka postawa może okazać się poważnym grzechem zaniechania.

Właśnie zahaczając temat tego gucci i hajsu, czyli głównej tematyki polskiego rapu od kilku lat. Czy polski słuchacz, chce usłyszeć tę prawdę, o której Ty nawijasz, czy woli usłyszeć to, co chce usłyszeć, czyli o tym, jak jest fajnie?

Na pewno jest tak jak mówisz. Generalnie tacy są ludzie. My nie lubimy wychodzić ze swojej strefy komfortu. Cały obecny świat tak jest skonstruowany. Nastawiony jest na konsumpcjonizm, na to, żeby każdy dążył do zapewnienia sobie materialnego szczęścia. Każdy ma swoje sprawy i nikt nie chce się martwić o to co się dzieje poza jego obszarem zainteresowań. Niestety zauważyłem u siebie, że z każdym rokiem staję się coraz bardziej antysystemowy, Dzieje się tak dlatego, że ten system jest cały czas wobec mnie agresorem i jawnie próbuje mnie dojechać. Polski Hip-Hop, jak i jego słuchacze to jest jakaś wypadkowa polskiego społeczeństwa i tego co się dzieje w Polsce. To jest muzyka, która jest całkowicie powiązana z tym, co mamy w głowach jako obywatele Polski. Moje poglądy mogą być dla wielu ludzi niewygodne. Czasem nawet odzywają się słuchacze, którzy piszą, że uwielbiają słuchać mojej muzyki, ale nie chcą słuchać o polityce. Ja to rozumiem, ale jako raper, czyli poeta dzisiejszych czasów czuję się w obowiązku o tym mówić. Hip-Hop zawsze był dla mnie dekalogiem wartości dla zwykłych ludzi i językiem buntu, gdzie nazywasz rzeczy po imieniu. Nie ważne czy wyjdzie Ci to na dobre, czy na złe.



Po Punk Rocku Hip-Hop właśnie był drugim takim gatunkiem gdzie bezpośrednio mówiło się to co się myśli.

Oczywiście, dla mnie to jest korzeń Hip Hopu. Zwłaszcza jeśli chodzi o sferę przekazu.
Zresztą jestem przekonany, że wartość tego, co tworzę będzie rosła,a świadomy słuchacz dotrze do tego prędzej czy później i to doceni.

Wracając do strony muzycznej albumu. Mimo gości jest to solowy projekt. Poprzedni album „Joy Division” zrobiłeś z Małym Eszem. Łatwiej Ci pracuje się nad solowym albumem, czy jednak realizowanym z kimś. Pytam m.in. dlatego, że często uczestniczysz czy też tworzysz projekty gdzie jest więcej osób.

Przede wszystkim nie lubię monotonii. Staram się, żeby każdy projekt był inny i nawet patrząc na moje albumy solowe, robię wszystko, żeby one się różniły między sobą, czy to stylem muzycznym, czy w ogóle konceptem. Zakładam, że każda płyta ma być oddzielnym dziełem i nową jakością. Jeśli chodzi o tworzenie solo i w grupie, obie opcje są super. Solowa twórczość jest zajebista, bo masz wpływ na wszystko i tak naprawdę efekt końcowy zależy od ciebie. Tworząc albumy z innymi osobami trzeba być gotowym na wiele kompromisów i wypracowywać wspólne płaszczyzny porozumienia. Np. Mały Esz też nie jest osobą łatwą do współpracy, bo jest to krnąbrny i uparty ananas. Cały nasz dawny skład Szybki Szmal to zbieranina oryginałów i trudnych charakterów. Teraz akurat jestem w takim momencie twórczej drogi, że mam ochotę współpracować z innymi ludźmi i takie kawałki obecnie powstają. Nie zaniedbuję jednak twórczości solowej. Cały czas wymyślam nowe kawałki. Przede wszystkim bardzo lubię pisać. Robię to szybko i często. Każdy dzień jest dla mnie inspiracją do napisania nowych rzeczy. Nawet nasze dzisiejsze spotkanie jest fajnym powodem, żeby coś napisać.

Rozmawiając teraz z Tobą przyszła mi do głowy taka refleksja, że polski Hip-Hop dokładnie obrazuje to co się dzieje w Polsce. Zaczynając od czasów Molesty Ewenement i tego takiego marazmu lat 90 do dzisiejszego konsumpcjonizmu. Hip-Hop dzisiaj też jest nastawiony na osty konsumpcjonizm.

Oczywiście, że tak. Zresztą jest takie powiedzenie wykute przez przeciwnika Wujka Samo Zło-Jędkera i jego ziomka Sokoła. ”Mówisz i masz” i rzeczywiście nierzadko się zdarza, że jak ktoś w kółko nawija, że ma mnóstwo kasy, to rzeczywiście zaczyna tę kasę zarabiać. Ludzie tego słuchają i zaczynają w to wierzyć. Pamiętajmy, że nawet kłamstwo powtórzone 100 razy staje się w końcu prawdą.

Aczkolwiek doskonale jakiś czas temu spuentował to wszystko Kękę w utworze „Czarna chmura”.

To jest bardzo fajny numer. Kękę potrafi też niesamowicie emocjonalnie nawinąć i jest w tym wiarygodny. Ta „Czarna chmura” to początek lawiny utworów o podobnej tematyce, których moim zdaniem będzie coraz więcej. Wszyscy czujemy, że coś się skończyło, albo właśnie się kończy. Że nadchodzi moment, kiedy będziemy mieć coraz więcej problemów. Jestem wielkim fanem Tadeusza Konwickiego, pisarza, który moim zdaniem jest nie do przebicia jeśli chodzi o znajomość psychiki Polaków. Nikt jak on nie potrafił opisać właśnie polskiego stanu świadomości. Dlaczego my mamy ciągle jakieś problemy? Gorąco polecam lekturę książek „Kompleks Polski”, „Mała apokalipsa”, czy „Kalendarz i klepsydra”. W tej ostatniej Konwicki pisze, że koniec świata to nie będzie nagłe zgaszenie światła, tylko długi bolesny proces. Świat będzie umierał kilkadziesiąt lat i to można porównać do stanu osoby nieuleczalnie chorej. Są dni gorsze, są dni lepsze gdzie wydaje się, że jest poprawa, ale generalnie coraz częściej przytrafiają się takie fatalne dni, kiepskiego samopoczucia. Być może trzeba się do takiego scenariusza przyzwyczaić. Tak samo, jak z tymi maseczkami. Kto wie, czy już zawsze nie będziemy musieli w chodzić po mieście?

Wystartowałeś niedawno z projektem Aloha Weed. Z czego udało mi się zaobserwować jest zainteresowanie tematem CBD w Polsce.

Z tematem Aloha Weed nie jest tak, że sobie to ubzdurałem, bo coś trzeba sprzedawać, a ja nie miałem innego pomysłu jak zarobić hajs. Po prostu od jakiegoś czasu używałem sobie CBD i jego właściwości idealnie pasują do obecnych czasów. CBD działa antydepresyjnie, przeciwlękowo, wzmacnia odporność. Uważam, że jest to naturalny lek na to, co się dzieje wokół nas. Jest to też świetne rozwiązanie, dla tych którzy chcą odstawić THC. CBD w żaden sposób nie uzależnia. To trochę jak z piwem bezalkoholowym, które właśnie pijemy. Nie ma alkoholu, a smakuje bardzo dobrze. CBD występuje pod różną postacią. Może to być olejek, susz. Naprawdę polecam.

Czy myślisz, że taka inicjatywa jak Aloha weed czy Doktor Ziółko to krok do legalizacji marihuany?

Tak myślę. W tym momencie, gdy wszędzie można już kupić tą legalną konopie włóknistą, czyli właśnie CBD podejście zwykłych ludzi się zmienia. Kiedyś było tak, że, jak szła Policja i poczuła, że ktoś coś pali to zaraz były kłopoty. Dzisiaj możliwe, że jest to właśnie w pełni legalne CBD. I co będą każdego aresztować? Sądzę, że większość zmian to jest reakcja władzy na stan faktyczny. Tworzą się kliniki leczenia marihuaną, można dostać receptę na marihuanę leczniczą 19% THC, za chwilę będą marihuanę leczniczą legalnie sadzić w Polsce. To jest początek przemian i za chwilę się okaże, że nie można wrócić do tego co było wcześniej. Sam miałem przyjaciół, którzy za nabitą fifkę spędzili trzy miesiące w areszcie. Liczę na to, że takie sytuacje nie będą zdarzać się w przyszłości. Tym bardziej że twórczość moja i moich przyjaciół od zawsze była mocno związana z ruchem na rzecz legalizacji marihuany. Również dzięki temu projekt Aloha Weed w żaden sposób się nie kłóci z moim wizerunkiem czy wytwórni.

Jesteśmy w trakcie akcji #Hot16Challenge. Gdy rozmawiamy wyszło już ponad 100 szesnastek. W tym także Twoja.

Myślę, że już nawet więcej niż 100. Idzie to lawinowo. Cieszę, się, że Spinache mnie tak szybko nominował, bo dzięki temu zdążyłem nagrać swoje wersy w momencie, gdy można było się jeszcze w tym połapać. Dlatego też bardzo szybko po nominacji przystąpiłem do działania i sfinalizowałem swoje Hot16challenge2.



Obecnie trudno być już na bieżąco.

Tym bardziej że cała akcja wyszła poza środowisko rapowe. Nagrywają to ludzie z różnych bajek. Zaczynając od Ojca Maty, a na celebrytach różnej maści kończąc.

Pierwsza edycja #Hot16Challenge była stricte Hip-Hopowa. Co sądzisz na temat tego, że akcja wyszła poza Hip Hop? Przy pierwszej edycji nie było też jednak żadnego celu charytatywnego.

Wydaje mi się, że fajnie się stało. Oprócz całej otoczki dobroczynnej akcja zwiększa też popularność samego Hip Hopu. Fajnie, że ludzie mówią, że Hip-Hopowcy zebrali już tyle i tyle. Oprócz tego wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki jest bardzo trudne, więc musieli chłopaki coś zmienić w formule Hot16challege, żeby była wciąż atrakcyjna. Pierwsza rzecz to jest właśnie ta obecność osób spoza środowiska, a druga rzecz to też, że są nominowane osoby z zagranicy. Obecna pandemia też sprzyja akcji, bo sfrustrowani twórcy, którzy od marca siedzą w domach, mogą zaprezentować swoje style przed szerokim gronem fanów i na tle innych raperów.


Dziękuję za rozmowę!

PODZIEL SIĘ
avatar
150
  Bądź na bieżąco  
Powiadom o