[WYWIAD] “To nasza muzyka i nasza odpowiedzialność” – KAST. u Muzykoholików

100
kast
kast

Każdy z nas ma milion pomysłów na siebie. Oni także je mają i zrobią wiele, by chociaż część z nich zrealizować. A Wy macie tyle odwagi?


KAST. z Aleksandrowa Łódzkiego swoją debiutancką płytę nazwali właśnie “Milion Pomysłów na Siebie”. Jakie one są? O czym marzą chłopaki? Wystarczy sięgnąć po ich wydawnictwo. Nie dowiecie się wszystkiego wprost, ale może i Wy znajdziecie złoty środek na realizację swoich pomysłów i marzeń.

Zapraszam do lektury wywiadu z zespołem KAST.! Dowiecie się o Nich samych i ich debiutanckiej płycie nieco więcej, niż można znaleźć w “internetach”. Od kiedy grają? Co grają? Jak to jest zbierać pieniące na własny projekt na portalach “zrzutkowych”? Wszytko to u Muzykoholików…

Polecam!


Karolina Filarczyk

KAST.

Grupa młodych ludzi z miasteczka pod Łodzią postanawia założyć zespół… Kiedy i w jakich okolicznościach przyrody wpadliście na ten pomysł?

Datujemy to na końcówkę roku 2015. Wtedy zaczęliśmy się spotykać, jeszcze w trzech i po prostu grać. Nie padło hasło “robimy zespół”, tylko muzykowaliśmy, aby zająć sobie jakoś czas. Od początku założenie było takie, żeby grać swoje kompozycje. Z czasem utworów przybywało, jak i muzyków, bo dołączyła do nas sekcja. Dopiero w okolicach lipca 2016 roku można było zacząć nazywać ten twór zespołem.

KAST. – co oznacza ta nazwa?

Jest to pytanie, na które chyba żaden z nas nie potrafi odpowiedzieć. W internecie można odszukać naprawdę wiele tłumaczeń tego słowa, od języka angielskiego, po język szwedzki, ale nie jesteśmy aż takimi poliglotami 🙂 Sam proces twórczy, po którym powstała nazwa KAST., ma swoje korzenie w języku Szekspira i w dużym skrócie wzięło się od powiedzenia “cast the spell”, czyli rzucać zaklęcia – co my bardzo pokrętnie rozumiemy w ten sposób, że rzucamy swoje “muzyczneuroki” na publiczność 🙂 Wolimy jednak mówić zgodnie, że to słowo, po prostu zostało zaproponowane, zaakceptowane i tak zostało. Chcielibyśmy by za jakiś czas ktoś kto powie KAST. po prostu pomyśli o nas.

Dominik i Mateusz grają razem w innym zespole. A jak jest z pozostałymi? Jakie macie doświadczenia muzyczne?

Każdy z nas ma jakąś małą przeszłość muzyczną, jeden większą, drugi mniejszą. Prócz Dominika i Mateusza największym “weteranem” jest Michał (perkusja), który miał kilka swoich projektów, a także występował u boku Bartka Grzanka na łódzkiej scenie bluesowej. Kamil i Mateusz dopiero zaczęli swoją przygodę z “profesjonalnym” muzykowaniem w KAST., ale w żaden sposób nie ustępują kroku reszcie. Tak naprawdę jest to początek drogi dla każdego z nas. Mimo kilku wcześniejszych koncertów w Łodzi, w końcu wychodzimy z salki prób, z gotowym setem, kawałkiem dobrej muzyki i pokazujemy się w całej Polsce. Czas pokaże co z tego wyniknie 🙂

Wiele zespołów bardzo się oburza, kiedy porównuje się ich dokonania, czy styl z innymi kapelami. Wy gracie jak…, czy po prostu gracie swoje?

Podobieństw się nie uniknie. Dźwięków jest tylko 12, a muzyki cała masa. Nie obrażamy się
za porównania, ale dążymy do wypracowania własnego stylu. Czy nam się to udaje? To już
pytanie do słuchaczy.


KAST.

A co konkretnie gracie? Jakiej terminologii użylibyście, żeby konkretnie opisać gatunek Waszych muzycznych poczynań?

Jest to muzyka hard rockowa, z elementami bluesa i szeroko pojętej alternatywy. Na pewno nie jest to typowy blues-rock. Tak jak mówiłem staramy się grać swoją muzykę oraz nie za bardzo oglądać się na terminologię, czy modę.

Co gracie już wiemy, a czego słuchacie w zaciszu domowego ogniska?

Każdy mogłyby wymienić coś innego. Wachlarz jest bardzo szeroki, bo od mocnego metalu po jazz. Jednak wszyscy jesteśmy pod dużym wrażeniem amerykańskiego bluesa oraz zespołów, które czerpały bezpośrednio od niego. Jednak Polskie dokonania w tej materii też są dla nas bardzo ważne.

Niedawno ukazała się Wasza debiutancka płyta. Wydaliście ją m.in. dzięki “zrzutkom” w sieci. To skuteczny sposób na zbieranie środków?

Ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jednemu zespołowi uda się zebrać pieniądze poprzez “zrzutki”, a drugiemu już niekoniecznie. Możemy powiedzieć, że środki, które udało nam się zebrać były kroplą w morzu wydatków na całą płytę, ale na pewno pomogły nam wszystko sfinalizować. W naszym wypadku tak też zakładaliśmy – nie chcieliśmy przenosić całego finansowania na znajomych i obcych ze zrzutki. To nasza muzyka i nasza odpowiedzialność.

Wasz debiutancki album zawiera piosenki, które prezentowaliście wcześniej w swojej EP-ce. Było to zamierzone, czy po prostu przyzwyczailiście się już do tamtych kawałków?

Ten album to podsumowanie naszej dotychczasowej działalności, więc te piosenki naturalnie znalazły miejsce na tej płycie. Od “Dziennika Polskiego” zaczęła się historia zespołu, K.O.Z.A – był chyba trzecim utworem. Jest to taka nasza muzyczna pocztówka, przypominająca nam całą naszą historię.



Jak wygląda podział obowiązków w Waszym zespole? Kto pisze teksty, kto układa nuty?

Tekstami zajmuje się głównie Mateusz, wokalista. Muzykę tworzymy wspólnie. Ktoś przyniesie jakiś motyw i jeśli przejdzie przez nasze sito, to zaczynamy z nim pracować. Czasami coś z tego wychodzi, czasami nie. Jest kilka utworów, które graliśmy, a których się teraz trochę wstydzimy. Staramy się też bawić aranżacją, bo grać w kółko ten sam schemat jest po prostu nudno.

10 października minęła kolejna rocznica śmierci wybitnego polskiego wokalisty Andrzeja Zauchy. Jedna z Waszych piosenek jest właśnie dedykowana Jemu. Opowiedzcie nam więcej o tym.

Tekst jest inspirowany historią śmierci Andrzeja Zauchy. Powstał pod wpływem książki “i odpuść nam nasze…” Janusza Leona Wiśniewskiego. Staraliśmy się w tekście jak i muzyce oddać klimat deszczowego Krakowa, mrocznej historii zabójstwa Andrzeja Zauchy oraz lat 90-tych w Polsce. Tekst jest pisany w taki sposób, że wydarzenia tamtego dnia są opowiadane zarówno przez zabójcę jak i Andrzeja Zauchę. Jest to pierwszy utwór, który zrobiliśmy jako KAST. Mamy do niego wielki sentyment. Rzadko zdarza się tak silna inspiracja. To jest siła tego numeru.

K.O.Z.A. rozszyfrujcie proszę ten skrót. Piszecie piosenkę o kozie?! 🙂

Ten jest skrót chyba nie do rozszyfrowania. To był totalny wymysł wyobraźni naszego byłego basisty, który jakoś chciał opisać kolejny projekt. Z czasem splot liter bardzo nam się spodobał i tak zostało. Roboczy tytuł, do którego się przywiązaliśmy. Taka sama historia miała miejsce z naszym singlem “blues.dwa”. Sam utwór K.O.Z.A to próba zrozumienia zbyt wczesnego odejścia naszego dobrego przyjaciela. Wbrew tytułowi płyty “Milion Pomysłów na siebie” sporo piszemy o innych. To są takie historie, które mocno w nas siedzą.

Płyta już jest. I co dalej? Koncerty, promocja, czy po prostu grzecznie poczekacie na to, co przyniesie los?

Jesteśmy w trakcie trasy promującej. Zagramy kilkanaście koncertów tej jesieni. W grudniu robimy sobie przerwę od grania koncertów. Chcemy usiąść trochę w sali prób i z otwartą głową zrobić coś nowego. Od nowego roku z pewnością kontynuujemy promocję płyty. Zrobimy wszystko żeby usłyszała o niej jak największa liczba osób. Jesteśmy na początku swojej drogi i już po tej jesieni mamy trochę wniosków. Jeszcze nie mamy sprecyzowanych planów, ale z pewnością będzie można o nas usłyszeć.


Zobacz więcej:

Facebook

YouTube

PODZIEL SIĘ
vice-Redaktor Naczelna --- Z Muzykoholikami związana na zawsze! Co tu robię? Spełniam marzenia! Wywiady, relacje, recenzje... pełen serwis! ---