,,Zaczynamy z przytupem na pełnej piź****, a potem będzie tylko lepiej” – wywiad z zespołem Dice

Dice to zespół rockowy pochodzący ze Stargardu, który został założony w 2007 roku. Muzyka grupy to klasyczny hard rock w nowoczesnym wydaniu. 14.06.2013r. to data premiery debiutanckiego albumu Dice „Stara Historia” wydanego przez Luna Music Polska. Na płycie znajduje się 10 autorskich utworów zespołu. „Paradice” to drugi studyjny album zespołu wydany w 2015 roku przez wytwórnię Luna Music. Oprócz utworów przepełnionych mocnym brzmieniem hardrockowych riffów na płycie znajdują się także utwory spokojne, niemalże akustyczne. Wszystkie utwory oraz teksty są autorstwa członków Dice.


Skład zespołu :

Łukasz Przybylski – gitara i wokal
Karol „Burger” Przybylski – gitara basowa
Mateusz „Szarek” Szeremeta – perkusja
Bartosz Izak – gitara

Dice

Tomasz Ochota

Bardzo zainteresowało mnie na Waszej stronie to, ile zagraliście razem, ile zostało pękniętych strun, połamanych pałek oraz ile litrów piwa wypiliście razem. Na tej podstawie można napisać, że oprócz grania łączy Was duża przyjaźń?

Mateusz Szeremeta: Łączą nas różne koneksje od kilku, kilkudziesięciu lat. Przez ten czas oprócz tego, że jesteśmy kumplami z zespołu, to jesteśmy dla siebie również braćmi jak w przypadku Łukasza i Karola, kolegami z ławki szkolnej jak ja z Karolem, czy też nauczycielem i uczniem na przykładzie Bartka z Łukaszem. Zdarza nam się strzelić kilka piw razem, obejrzeć głupie filmy w sieci, czy też wybrać się na jakiś koncert. Na pewno nie jesteśmy tylko „współpracownikami” z jednej kapeli.

Bartosz Izak: Staramy się grać przynajmniej kilka razy w tygodniu po parę godzin, tak więc spędzamy ze sobą dużo czasu. Nierzadko spotykamy się również poza próbami, co sprawia, że znamy się bardzo dobrze. Myślę, że gdyby nie łączyła nas przyjaźń to zespół nie mógłby funkcjonować już dziesiąty rok.

Nigdzie nie mogłem znaleźć Waszego Instagrama…Co się z nim stało? Uważacie, że fani na Facebooku Wam wystarczają?

Mateusz Szeremeta: Skasowany od kiedy zacząłem wrzucać swoje nagie foty. Cenzura to straszny syf.

Jakie najczęściej problemy spotkacie na swojej muzycznej drodze ?

Mateusz Szeremeta: Czas to poważny wróg dorosłych ludzi, którzy chcieliby spędzać ze sobą więcej czas na tworzeniu. Poza muzyką mamy przecież swoje domy i obowiązki z nim związane. Zresztą da radę żyć, ewentualnie sala, gdzie tworzymy mogłaby mieć duży barek i telewizor.

Karol Przybylski:… i Play Station z Tekkenem 7…

Wystąpiliście na scenie z wieloma artystami, m.in z Tymonem & The Transistors czy Pogodno. Jest to dla Was wyróżnienie? Macie artystę, z którym chcielibyście zagrać na jednej scenie?

Bartosz Izak: Tak jest to dla nas wyróżnienie i znak , że zespół zaczyna się rozwijać i wchodzić na kolejne szczeble kariery. Zespół, z którym chciałbym bardzo zagrać to TSA. Jest to grupa, która towarzyszy mi od początku mojej muzycznej przygody. Myślę, gra z nimi na jednej scenie byłaby czymś niesamowitym.

Mateusz Szeremeta: Na świecie istnieje masa artystów, z którymi chcielibyśmy zagrać i przy okazji podpytać o podyskutować o podejściu do muzy. Każdy z nas ma swój w pewien sposób ukierunkowany gust i potrzeby. Dla mnie na dzień dzisiejszy sporym wyróżnieniem byłoby wystąpienie na jednej scenie z The Darkness, Foo Fighters czy po prostu z naszym genialnym Łąki Łanem.

Karol Przybylski: Chciałbym wystąpić na jednej scenie z Pink Floyd, Deep Purple i Beyonce.

Łukasz Przybylski: Największym moim marzeniem jest zobaczenie Led Zeppelin na żywo, nie mówiąc już nic o zagraniu z nimi na jednej scenie.

Co oznacza dla Was Nagroda Prezydenta Stargardu?

Karol Przybylski: To, że w naszym rodzinnym mieście już mamy swoje miejsce na piedestale. Czas na sławę w całym Wszechświecie!

Zagraliście koncert poświęcony Freddiemu Mercuremu w Waszym rodzinnym mieście. Jest to grupa, z której czerpiecie inspiracje ?

Mateusz Szeremeta: To grupa, którą kocham i słucham od czasów, których nie jestem w stanie w całości pamiętać, a sam Freddie zajmuje w sercach członków naszej grupy miejsce szczególne, jego twórczość solowa, a w szczególności ta z zespołem Queen jest jedną z opok, fundamentów, na której opiera się nasza działalność, ta muzyka to nieskończone źródło inspiracji.

okładka płyty ,,Stara Historia”

Wasz debiutancki album “Stara Historia” miał premierę prawie cztery lata temu – czternastego czerwca. Sporo się do tej pory zmieniło? Co na lepsze, co na gorsze?

Łukasz Przybylski: Wiele się od tamtej pory zmieniło. Najwięcej zmian było w składzie. Od tamtego czasu zespół zmienił trzech gitarzystów. „Stara Historię” nagrał z nami Marcin Bagiński, „Paradice” Łukasz Dopierała, a teraz na ich miejscu jest Bartek Izak, który pracuje z nami nad nowym albumem.

Karol Przybylski: Od tamtego czasu zagraliśmy wiele koncertów, zaczęliśmy udzielać dość częstych wywiadów, poznaliśmy wiele świetnych zespołów na naszych trasach i odkryliśmy miejsca, do których chcemy zawsze wracać z naszymi koncertami. Zdobyliśmy wiele nowego doświadczenia i staliśmy się bardziej świadomymi muzykami oraz zespołem.

Zdecydowanie jest to album, który, w porównaniu z drugim wydawnictwem, jest ostrzejszy i odważniejszy. Byliście wtedy na innej ścieżce muzycznej ?

Łukasz Przybylski: Jeśli chodzi o odwagę to, dla nas , właśnie „Paradice” jest odważniejszy. Pojawiają się tam akustyczne ballady, na których usłyszeć można pianino oraz skrzypce. Do czasu „Paradice” graliśmy głównie ciężkie rzeczy jakie można usłyszeć na „Starej Historii”. Chyba chodzi o to, że po trasie ze „Stara Historią” chcieliśmy spróbować dorzucić do naszej muzyki coś nowego. Teraz jest tak samo, po dwuletniej trasie z „Paradice” też chcemy dorzucić do naszej muzyki coś nowego. Kolejny album może okazać się także swoistym wymieszaniem  Starej Historii” i „Paradice”, ale o tym jeszcze za wcześnie mówić.

Ponad dwa lata temu wypuściliście ,,Paradice”. Słuchając płyty momentami mamy huśtawkę nastrojów – od spokojniejszych, niemalże akustycznych kawałków po te z hardkorowymi riffami. Tak jak wspomniałem, słuchając Waszych płyt da się wyczuć różnicę. Gdybyście mieli wybrać, którą płytę wolicie i dlaczego, którą wybralibyście?

Karol Przybylski: Dla mnie „Paradice” jest zdecydowanie bardziej dojrzałym albumem. Nie ma tam co prawda garażowego wręcz pazura, który przepełnia „Starą historię”, ale za to wszystko ma swoje miejsce, jest przemyślane tak, aby płyta nie była na jedno kopyto i to właśnie może wywoływać huśtawkę nastrojów.

Bartosz Izak: Obie płyty są według mnie bardzo dobre. Słuchałem ich jeszcze przed dołączeniem do zespołu. „Paradice” jest zrobiona na bardzo wysokim poziomie, a każda piosenka mogłaby być singlem, jednak „Stara Historia” jest mocna i surowa. Chłopaki pisząc tę płytę nie bali się eksperymentować i dodać więcej przesteruj do pieca, co sprawiło, że powstały ciekawe, rozwinięte utwory z ciężkimi riffami, co sprawia, że bardziej podoba mi się pierwsza płyta zespołu.

Tytuł płyty do gra słów – połączenie ,,paradise” z ,,dice’. Jaki jest Wasz raj?

Karol Przybylski: Nasz raj to scena. Uwielbiamy grać na żywo, celebrujemy kontakt z publicznością i ciągle chcemy więcej i więcej. Naszym rajem jest każde miejsce, którym gramy koncert, a ludzie nas słuchają, kupują nasze płyty, rozmawiają z nami.

Skąd pomysł na przepełnioną metaforami i symbolizmem okładkę płyty ?

Mateusz Szeremeta: Okładka płyty to projekt stargardzkiej artystki/graficzki. Projekt okładki jak i całego wydawnictwa to w 95% jej zasługa i trzeba przyznać, że to kawał dobrej, nowoczesnej roboty. Symboliczne logo z przodu ma przykuwać oko, ma dawać do myślenia, a przy okazji spełniać role rozpoznawalnego symbolu na dajsowych gadżetach.

okładka płyty ,,ParaDice:

Ten album to zdecydowanie podróż przepełniona różnymi historiami, problemami, a także zawodami. Czy często napotykacie je na swojej drodze muzycznej ?

Bartosz Izak: Branża muzyczna jest bardzo nieprzewidywalna. Czasami może się okazać, że utwór, do którego nie przywiązywałeś większej wagi stanie się hitem, a singiel, nad którym spędziłeś wiele godzin nie zostanie nawet zauważony. Z tego powodu nigdy nie staramy się nastawiać na sukcesy, gdyż zawsze trzeba brać pod uwagę szanse zawodu i porażki.

Czy utwór ,,Ku Twojej Chwale” jest skierowany do Boga? Pomaga on Wam w Waszym zespołowym życiu ?

Łukasz Przybylski: Nie jest to tekst skierowany do Boga. Jest on nam potrzebny zarówno w życiu prywatnym jak i zespołowym. Bez Niego nic nie ma. Utwór jednak traktuje o efektach ludzkiego zaślepienia, o bezmyślnym wykonywaniu czyichś rozkazów, aby zabijać ludzi podobnych do siebie, którzy zostali wysłani z taką samą „misją”. Jest to tekst o tematyce wojennej. Zawsze giną Ci, którzy są wysyłani na pole bitwy przez tych, którzy tym wszystkim sterują z dala, z ukrycia. Ludzie mają dość własnych problemów i nie interesuje ich wojowanie bo jakiś „światły przywódca” wpadł na tak genialny pomysł. Niech ci „przywódcy” dadzą sobie po gębach między sobą skoro chcą z kimś walczyć.

W utworze ,,Zniewolony” śpiewacie ,,lepiej zrobić coś, niż nie zrobić nic”. Często Wasze pomysły idą do kosza?

Bartosz Izak: Nigdy nie wyrzucamy naszych pomysłów. Gdy ktoś przychodzi na próbę na przykład z nowym riffem, którego nie możemy rozwinąć, to odkładamy go na później, a za jakiś czas okazuje się, że niewykorzystany pomysł idealnie pasuje to jakiegoś fragmentu utworu. Więc zamiast wyrzucać stosujemy formę „muzycznego recyklingu”.

,,Ktoś leci w dół, ktoś wspina się” – to fragment kończącego album ,,Paradise” utworu ,,Skrzydła”. Sukces innych mobilizuje Was do działania? A może sprawia, że dotykacie dna ?

Mateusz Szeremeta: Sukcesy swoje, ale tym bardziej innych powinny zmuszać nas do pracy, bo sukcesy innych to po części nasza porażka. Może gdybyśmy się mocniej przyłożyli to byłoby nasze zwycięstwo. Nie wiesz tego? To pracuj, poprawiaj, stawiaj sobie wyżej poprzeczkę. Co do porażek osobistych, to oby było ich jak najmniej.

Na Waszych płytach na próżno szukać anglojęzycznych utworów. Dlaczego preferujecie śpiewać w języku ojczystym? Dzisiaj w modzie są utwory anglojęzyczne albo francuskie…

Mateusz Szeremeta: „Paradice” nie jest po angielsku pomimo brytyjskiego wydźwięku, choć lirycznie porusza temat zagranicznych wojaży. Po angielsku nie i śpiewać nie będziemy raczej nigdy. Wyjątek stanowią covery jakie udało nam się ostatnio zagrać w hołdzie dla Freddiego. Co do mody, to grupa Dice nie stara się wpisywać w trendy, to nie tak, że mamy brody bo świat odkrył, że zarost jest seksowny. Mieliśmy je kiedy jedynymi brodaczami na świecie byli bezdomni, Kerry King i Albus Dumbledore. Aby nie było, język angielski nie jest dla nas przeszkodą, wszyscy biegle nim władamy, a jakby tego było mało to Łukasz jest nauczycielem tegoż języka. Pisanie tekstów w języku ojczystym sprawia nam zdecydowanie więcej przyjemności, oczywiście jest to o wiele trudniejszy zabieg niż rymowanie typu „Fire and Desire”, ale za to na koncertach mamy wyczuwalnie lepszy odbiór niż współgracze z łamaną w 95% angielszczyzną.

Trasa koncertowa promująca album była rozbita na cztery części. Dlaczego?

Karol Przybylski: Trasę koncertową podzieliśmy na cztery części ze względu na odpoczynek i nadrobienie zaległości w życiu prywatnym. Często gramy dwa koncerty na weekend prawie każdego weekendy miesiąca. Postanowiliśmy grać kilka miesięcy bardzo intensywnie, a później zrobić jednomiesięczną przerwę od koncertów i wyruszyć w kolejną kilku miesięczną część trasy. Taki system pozwolił nam na promowanie płyty bardzo intensywnie, ale też na to, aby nie  zaniedbać pracy i domowych obowiązków.

Jakiś czas temu wypuściliście nowy singiel ,,FemFatale”. Kolejna gra słów ?

Mateusz Szeremeta: FemFatale to klasyczna satyra. Gra słów? Owszem. Przekaz lekko zabawny i „głupkowaty”. Trochę jak postulaty feministek.

Utwór zapowiada najnowszą płytę i trasę koncertową, która, mamy nadzieję, już na jesieni! Na jakim etapie są Wasze prace ?

Mateusz Szeremeta: Praca nad nowym albumem idzie sprawnie, materiał już powoli nabiera określonego kształtu. Na pewno wiemy jaki ma być charakter tego  krążka – zaczynamy z przytupem na pełnej piź****, a potem będzie tylko lepiej. Prawdę mówiąc pracujemy już na wersjach demo utworów tj. poprawiamy, aranżujemy, cały czas coś zmieniamy, kłócimy się i wyzywamy, a to wszystko po to by dostarczyć słuchaczom 120% dobrego grania.

Działacie już dziesięć lat. Szykujecie w tym roku niespodziankę dla swoich fanów oprócz płyty i trasy koncertowej ?

Karol Przybylski: Płyta i mnóstwo, dosłownie mnóstwo(!) klipów, trasa, no i oczywiście kolejna odsłona naszego autorskiego festiwalu Dice’e na Luz!, na który w tym roku szykujemy coś specjalnego. Będzie ogień.


Zajrzyj po więcej : 

Dice na Facebooku

Dice na YouTube

Dice w akcji Wspieramy Polskich Artystów

Strona WWW


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *