Zdrowaś Mario, laski pewna, Pan nie z Tobą! [RECENZJA]

12783799_10153792689745202_3523733522184948868_oJak było – wie chyba każdy. W październiku 2012 Jezus Maria Peszek” wywołała burzę. Kiepsko wypromowana fatalnym wywiadem u Żakowskiego („Polityka”) genialna płyta została medialnie sprowadzona do długotrwałej depresji i leżenia na hamaku w Tajlandii. A o nawrócenie artyski modły wznosił sam Terlikowski.

Teraz Maria wypuszcza krążek na niespokojne czasy. Chociaż wypuszcza to nieodpowiednie słowo w kontekście „Karabinu”. Raczej podaje odbiorcy płytę, jak broń, szczepionkę w walce z polską odmianą wścieklizny. I mimo, że słów naboi u niej Ci dostatek, to żadnym z nim do wojny nie nawołuje. Po raz kolejny przedstawia swoje stanowisko, nie narzucając go nikomu. Strzela głównie sama. Celnie. I słowem. 11 razy. Bo dokładnie 11 utworów znalazło się na płycie. Songów nie tyle o nienawiści, co przeciwko niej.

Ale od początku. „Mój głos to szept, nie krzyk” – słyszymy w pierwszych minutach longplay’a. I rzeczywiście krzyków tu mniej niż na poprzednim krążku. Co nie znaczy, że jest łagodniej, że mniej dosadnie i z mniejszą siła rażenia. Przecież szeptem się nie kłamie, a jak wiadomo prawda zawsze boli najbardziej. I chociaż płyta nikogo nie ma na celu ranić, to niejednego z pewnością zaboli.

W kolejnych utworach („Krew na ulicach”, „Elektryk”) jest o strachu w/i Polsce, kondycji ojczyzny, która często obczyzną i jej mieszkańcach. Jak hasła z transparentów protestacyjnych brzmią nawoływania typu: „Rróbmy miłość, a nie wojnę!”.
Wiele w „Karabinie” takich właśnie nośnych perełek, wpadających w ucho i pamięć. Gotowych do powtarzania w akcie protestu. Pewnym jest więc, że wielu słuchaczy pójdzie za Marią w marszu przeciwko niemiłości.

[embedyt] http://www.youtube.com/watch?v=IZCtV2Sq3Xg[/embedyt]
Sporo tu nawiązań do ,,Jezus Marii Peszek„. Choć znacznie mniej o samej autorce i jej osobistych wątpliwościach. Kolejny raz kilka trudnych pytań, często pozostawionych bez odpowiedzi, lub tych, na które odpowiedź oczywista i wciąż zbyt bolesna do wykrzyczenia.
Nietrudno zgadnąć, że artystka znów będzie solą w oku, kijem w polskie mrowisko. I znów na celowniku, bo bez skrępowania opowiada o „fajnych laskach ale less” (w „Jak pistolet”), umieraniu z wyboru i samotności w świecie pełnym pornomiłości.

Na długo przed premierą pewnym było, że to będzie płyta bardziej słów niż wokali, z uwagi na mały, wielki głos Marii. Nie od dziś wiadomo, Peszek, nigdy nie stanie się wokalistką pierwszego formatu. Ale czy komuś przeszkadza?
Na uwagę zasługują również podkłady Foxa, które lekko giną w tle słownych strzałów artystki. Pod bolesną warstwą tekstową są one dość taneczne, lekkie i mocno kontrastują ze słowem, które u Marii ciągle na pierwszym planie. Dzięki czemu cała płyta daleka jest od patetyzmu.

Co więcej, żeby nie było zbyt ponuro, to i w liryzmie Maryjnym kilka razy pojawia się oko wdzięcznie puszczone do słuchacza oraz „kraju kwitnącej myśli”, w którym „dalej będzie już pięknie, dalej będzie już łatwo”. I chyba głównie o dodawanie otuchy na niespokojne czasy chodziło.

Na koniec chciałoby się napisać: Maria strzela, Pan Bóg kule nosi, ale przecież na „Karabinie” Boga nie ma. Próżno szukać tu choćby bluźnierczej negacji Jego istnienia… Przecież Boga już dawno w sercu Peszek nikt nie widział i raczej nie zobaczy. A w Polsce jak ktoś nie ma Boga w sercu, to też nie może w nim mieć nadziei i miłości.
Prawdopodobnie dlatego niezapamiętanym pozostanie fakt, że „Karabin” od początku do końca napisany nie z poczucia beznadziei, a w nadziei właśnie.

Powtarzając za Marią słowa z „Modern Holocaust”, „hejt nasz polski, powszedni” prawdopodobnie znowu zaleje cały album i artystkę , bo w takim a nie innym kraju żyjemy, ale może to dobrze… To znaczy, dobrze, że akurat tu i z pewnością dobrze, że wciąż żyjemy… Dlaczego? Bo może nie byłoby tak dobrej Peszek bez Polski w kondycji tak złej.

[embedyt] http://www.youtube.com/watch?v=j6fYongzrzw[/embedyt]

Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *