Kamil Hussein zakręcony jak „Mandala”

Najnowszy singiel Kamila Husseina pt. „Mandala” jest już dostępny, a wraz z nim pierwszy teledysk młodego wokalisty.

Po romansujących z alternatywą utworach „Muszę iść tam sam” i „Nowe miejsca”, najnowszy utwór Kamila jest czymś nowym w jego twórczości: świetnie wyprodukowaną piosenką popową z domieszką elektroniki i inspiracji muzyką lat 80.


O swoim najnowszym utworze Kamil mówi:

Mandala” to utwór o poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek ciągle walczy o rzeczy pozornie istotne, a w gruncie rzeczy mało ważne. Bardzo dużo czasu pochłania nam zabieganie o korzyści, z których na koniec dnia nie jesteśmy w stanie skorzystać, bo brakuje nam na to energii, jesteśmy zmęczeni lub zwyczajnie przesyceni liczbą bodźców. „Szum miejskich ulic” wkrada się i podszeptuje miliony pomysłów, a ty i tak nie widzisz tego, co może dać ci odpowiedź i wskazać drogę rozwoju.


Wraz z najnowszym singlem na kanale YouTube Kamila pojawił się także pierwszy teledysk młodego wokalisty zrealizowany w studio z wykorzystaniem gry światła i cieni. W trakcie realizacji zamysłem było, żeby zachować naturalność i autentyczność Kamila, który po raz pierwszy stanął przed kamerą. Artysta miał ogromny wkład w ostateczny kształt klipu, był obecny na każdy etapie przygotowań i sam przemycił do niego kilka swoich pomysłów, m.in. element taneczny.

„Któregoś dnia siedziałem u producenta Agima Dżeljilji i nagle zaczęliśmy tańczyć, później nazwaliśmy to „Kamil dance”. Pomyślałem sobie, że to bombowy taniec, który warto byłoby pokazać w klipie. Nie chciałem, żeby teledysk był tworzony w oparciu o scenariusz i jakąś filozofię. Zależało mi na spontaniczności. Chciałem podkreślić, że klip to luźna forma, która ma dobrze współgrać z utworem i wprawiać w dobry nastrój. Mam nadzieję, że przypadnie do gustu widzom”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.